Fot. Piotr Kozłowski

Z związku z coraz większą ilością „ustawek” na rowerach szosowych, postanowiliśmy podzielić się z wami zasadami, które powinny obowiązywać podczas treningu grupowego na rowerach szosowych.

WIATR

Na ułożenie peletonu na szosie, niezależnie w jakim szyku się porusza, czynnikiem determinującym jest kierunek wiatru, z tymże, tym większe ma to znaczenie, im wyższa jest prędkość grupy. Jeżeli wiatr wieje z prawej strony, to wówczas musimy się schować swoim przednim kołem, po lewej stronie zawodnika przed nami – i przypadku wiatru od lewej, na odwrót.

Nie należy przyzwyczajać się za bardzo, do aktualnego kierunku wiatru. Kolejny zakręt, czy skręt rundy treningowej na skrzyżowaniu, spowoduje to, że prawie na pewno, kierunek wiatru ulegnie zmianie. Przed wyjazdem na trening, możesz przestudiować mapę proponowanej rundy treningowej (jeśli jest znana), wypatrując takich newralgicznych miejsc, a na serwisie pogodowym sprawdzić dominujący prognozowany kierunek wiatru, ale w mikroskali nie zawsze się to sprawdza. Aby być pewnym kierunku wiatru, trzeba obserwować otoczenie. Najlepszym dowodem mogą być flagi np. na stacjach benzynowych, ale też ułożenie źdźbeł trawy, czy liście na drzewach.

HAMOWANIE

Jedną z najważniejszych zasad bezpieczeństwa, podczas jazdy w grupie, jest bardzo roztropne używanie hamulców. Należy pamiętać się o tym, żeby nie hamować nagle i intensywnie. Takiego problemu nie ma w kolarstwie torowym, gdzie hamulców nie ma nikt, i można jechać bez obaw, że ktoś przed tobą stanie w miejscu. Na szosie czasem jednak instynkt może być silniejszy, i mimo, że przed treningiem ktoś zakodował w sobie wszystkie zasady, to nawet nie przy niebezpiecznej sytuacji, ale gdy po prostu ktoś w grupie krzyknie „uwaga!”, mało doświadczony zawodnik, może w panice szarpnąć za lewą klamkę i nagle „stanąć dęba”, lub nacisnąć prawą i obrócić rower bokiem, powodując tym samym masową kraksę. A jeśli to na szczęście nie nastąpi, to nikt za nami nie będzie chciał jechać i przy akompaniamencie niemiłych słów, zostaniemy odesłani na koniec grupy. Dlatego trzeba instynktowi nieco dopomóc. Przed rozpoczęciem treningu grupowego, poluzuj delikatnie przedni hamulec, a jeszcze bardziej tylny, co zmniejszy ryzyko wystąpienia powyższej sytuacji, a z czasem dojdziemy do wprawy w operowaniu klamkami.

Prędkość można dozować, nie tylko używając hamulca. Kiedy za bardzo zbliżysz się osoby przed tobą, w płaskim terenie, po prostu puszczasz korby, prostujesz górną część swojego ciała, tak aby przyjąć większy opór powietrza, który Cię nieco spowolni. Kiedy już musisz zredukować prędkość hamulcami, pamiętaj o tym aby używać obydwu klamek. Nawet jeśli hamujesz tylko nieznacznie i główną siłą hamującą będzie „przód”, to delikatnie zaciskające się szczęki tylnego hamulca, będą niejako „światłem stop” dla zawodnika za tobą – sygnałem że zacząłeś hamować.

SYGNALIZOWANIE

Wyciągniętą ręką pokazujemy dziury w nawierzchni, kałuże, zaparkowane auta i inne niebezpieczeństwa. Na rozwidleniu dróg, sygnalizujemy także kierunek przebiegu dalszej trasy treningu. Na porządku dziennym, są takie ostrzeżenia ustne, jak uniwersalne „uwaga!”, czy też „auto!”. Jeśli osoba przed nami, uczyniła gest zasygnalizowania niebezpieczeństwa, nie oznacza to, że mamy go przyjąć tylko dla siebie. Za nami też jadą kolejni zawodnicy, którzy mogli go nie dostrzec, bądź nie dosłyszeć. Naszym zadaniem, jest skopiowanie tego gestu i przekazanie go dalej. Jadąc w środku grupy, musimy być niejako stacją przekaźnikową takich informacji, które efektem domina dotrą na koniec grupy. Kiedy sytuacja drogowa, wymusza zatrzymanie całego peletonu, wyciągamy rękę do tyłu wraz z otwartą dłonią, co jest równoznaczne z komendą „stop”.

Gdy zaistniała sytuacja w której, musimy oddalić się za potrzebą, najlepiej byłoby w takim przypadku znaleźć w grupie kompana z podobnym problemem – we dwóch grupę goni się zdecydowanie łatwiej niż w pojedynkę. Kiedy jednak się to nie udało, a jesteśmy już trochę wytrenowanymi zawodnikami, należy podnieść rękę do góry i trzymając cały czas tę rękę, zacząć wyprzedzać peleton. Podniesiona ręka jest wówczas sygnałem dla reszty, że nie „uciekacie”, nikt zatem nie będzie wam doskakiwał do koła. Miejsce, w którym ostatecznie się zatrzymacie, będzie przed peletonem – zyskacie tym samym trochę handicap’u czasowego na powrót, a savoir-vivre (przynajmniej w teorii) jadącym w grupie nakazuje wstrzymanie z nadawaniem mocniejszego tempa, do momentu aż powrócisz do peletonu.

Rękę podnosimy też koniecznie do góry, przy złapaniu gumy, spadnięciu łańcucha, lub jakimkolwiek innym problemie, uniemożliwiającym jazdę. Wówczas momentalnie spada nam prędkość, w stosunku do rozpędzonej grupy i taka uniesiona ręka, może uchronić osobę jadącą z tyłu, przed niepotrzebnym zderzeniem z nami.

Bezcelowe wstawanie z siodełka, czy też zaprzestanie pedałowania, nie jest wskazane, ale już szczególnie niedopuszczalne na podjazdach! Dla ciebie może być to niezauważalne, ale rower wówczas zawsze trochę się cofnie, a za tobą przecież jadą ludzie. Jeśli już koniecznie wstać w pedały, musisz uczynić zamaszysty gest ręką do tyłu, ostrzegający osobę za tobą i rób wszystko aby w momencie wstania rower wytracił jak najmniej prędkości.

NA ZMIANIE

Już ostatni zawodnik napędzający grupę, zjechał na bok, i sam zaczynasz ciągnąć peleton – rozpościera się przed tobą otwarta szosa a wraz z nią opór powietrza. Przy tym elemencie, pojawia się najczęstszy błąd, popełniany przez nowicjuszy, a mianowicie „szarpanie” – intensywne zwiększenie prędkości, przy rozpoczęciu swojej zmiany. Często osoba świeża, chce za wszelką cenę, pokazać przed resztą, swoją maksymalną moc, w możliwie jak najkrótszym czasie. W takiej sytuacji ktoś w środku grupy, może zorientować się z opóźnieniem, że nastąpiło przyśpieszenie, peleton „pęka” na mniejsze grupki i wywołuje to niepotrzebne nerwy.

Generalnie będąc poprzednio osłoniętym od wiatru, trzeba użyć niewiele energii aby przy wyjściu na zmianę, przez krótką chwilę zwiększyć prędkość, więc przy rozpoczęciu swojej zmiany musimy się nieco powstrzymać i odjąć trochę WAT-ów. Nawet jeśli czujemy się na siłach, zwiększyć prędkość całego peletonu, należy pamiętać o tym, aby czynić to stopniowo. Najlepiej wówczas patrzeć się na swój licznik i na początku zmiany, utrzymać tę samą prędkość co poprzednik, a następnie delikatnie ją zwiększać – a nie szarpać.

SCHODZENIE ZE ZMIANY

Jedziesz już na czele, napędzając cały peletonik jadący na twoich plecach. Taki stan trwa jednak zwykle krótko i kluczowe staje się wówczas pytanie – na którą stronę zejść ze zmiany. Podczas twojego nadawania tempa, mogliście przecież przejechać kilka zakrętów lub wyjechać z lasu w otwarty teren i często sytuacja wietrzna, może wyglądać już inaczej, niż w momencie, w którym wchodziłeś na zmianę. Nie zbliżaj się bezrefleksyjnie do którejś krawędzi jezdni, bo osoba za tobą, jadąca przednim kołem „na zakładkę”, może już nie mieć miejsca na ucieczkę. Jeśli nie jesteś pewny, z której strony wieje wiatr i po której stronie jadą zawodnicy z tyłu, schyl głowę zbliżając ją do kierownicy i pod swoim siodełkiem, zobaczysz usytuowanie przedniego koła zawodnika za tobą. Taka subtelna kontrola, jest o niebo lepsza, od odwrócenia głowy wraz z korpusem, które to pomijając fakt, że momentalnie wyhamowuje, to również powoduje zwykle niebezpieczne zachwianie się zawodnika.

Kiedy już więc jesteś pewny, po której stronie szosy chowa się grupa za twoimi plecami, możesz już dać szansę innym i odbić do przeciwnej strony drogi. Schodzenie ze zmiany, poprzedzamy delikatnym machnięciem łokciem i musi to być łokieć przeciwny, względem strony jezdni, na którą zjeżdżacie. Osoby schodzące ze zmiany, często popełniają błąd w tym, że w momencie cofania się na koniec grupy – „puszczają korby”, czyli zaprzestają pedałowania. Jest to tylko złudne uczucie ulgi i odpoczynku, gdyż w takim przypadku nasza prędkość spadnie radykalnie, i kiedy już napotkamy ostatniego zawodnika, prędkość rozpędzonej grupy, będzie już znacznie większa od naszej, i będziemy musieli się mocno namęczyć, aby na nowo rozpędzić rower i dołączyć do kolegów. Staraj się więc prędkość redukować delikatnie, pamiętając o tym że odpoczniesz dopiero wtedy, kiedy znowu będziesz już jechać na czyimś kole.

Policz też osoby które pracują w grupie. Odliczaj je przy cofaniu się na tył peletonu, tak aby moment powrotu do grupy nie był dla ciebie zaskoczeniem.

JAZDA PARAMI

Najczęstszym szykiem podczas jazdy w grupie, jest jazda w parach. Peleton jest wówczas w miarę uporządkowany i mało rozciągnięty, względem szerokości jezdni. Do pary też trzeba jednak znaleźć odpowiedniego kompana – w miarę podobnego pod względem wytrenowania – tak abyśmy wytrzymali zmianę zarówno pod względem intensywności jak i czasu trwania. Jeśli współpraca „nie idzie” (któraś strona nie daje już rady), należy w takim przypadku – nie cofać się w sposób niekontrolowany coraz bardziej w tył grupy – tylko rozmawiać. Trzeba poinformować kolegę, oczywiście w momencie, kiedy jeszcze jesteśmy w stanie mówić i wówczas, albo ktoś wskoczy na nasze miejsce, albo zejdziecie ze zmiany razem, kończąc wspólnie nadawanie tempa.

ZAKRĘTY

Na zakrętach pokonywanych w grupie, w szczególności musisz zachować się inaczej, niż jakbyś jechał samotnie. Podczas indywidualnej jazdy, łuk pokonujemy zwykle, najwygodniejszą dla nas drogą, ścinając zakręt. Przy jeździe w peletonie, tor swojej jazdy musisz zachować, tak abyś po wyjściu z zakrętu był na tej samej szerokości jezdni, co w momencie rozpoczęcia pokonywaniu wirażu. W innym przypadku możesz zajechać komuś drogę.

ŚMIECI

Uczestnicząc w treningu grupowym, nie wyrzucamy opakowań po zjedzonych batonach czy żelkach – nasze mało ekologiczne zachowanie, rzutuje bowiem na wizerunek całej jadącej grupy. Przedmiotem, którego możemy się jednak pozbyć bardziej legalnie, może być skórka po zjedzonym bananie. Musimy ją wyrzucić zamaszystym ruchem, tak aby nie stracić równowagi, a jednocześnie upadła ona poza jezdnią – w innym przypadku, może się komuś wkręcić w szprychy lub spowodować poślizgnięcie czyjegoś koła.

EPILOG

Na koniec estetyka. Kiedy jedziesz samotnie, często mniejszą uwagę przywiązujesz do czystości swojego roweru. Kiedy wybierasz się jednak na trening grupowy i nie masz czasu umyć całego roweru (co generalnie byłoby wskazane), to przynajmniej, z myślą o swoich kompanach, zadbaj o czystość sztycy podsiodłowej i tylnych widełek, bowiem nie ma nic gorszego, niż wpatrywanie się przez kilka godzin jazdy, przy słonecznej pogodzie, w zabrudzony sprzęt:) I ktoś na pewno zwróci Ci na to uwagę.