Bahrein - Merida/BettiniPhoto©2016

Kiedy kończył się rok 2017, wypełniony zaledwie dwunastoma dniami wyścigowymi, ale aż dwoma operacjami kolana i depresją, wydawało się, że Haussler wraca na dobre do ścigania na najwyższym poziomie. Pech jednak znów dopadł Australijczyka.

W poniedziałek Haussler miał kraksę na treningu nieopodal swojego domu w Niemczech i złamał obojczyk. Na domiar złego to był ostatni trening przed wylotem na Dubai Tour.

Miałem chociaż szczęście, że szybko trafiłem do szpitala, gdzie bardzo dobrze się mną zaopiekowano. Potwierdziło się, że mam złamany obojczyk, ale jestem bardzo zdeterminowany i jestem pewien, że bardzo szybko wrócę na rower. Byłem w dobrej formie, miałem świetny obóz z ekipą w Calpe. Jedynym minusem jest to, że nie mogę być z drużyną i startować w Dubaju

-tłumaczy Haussler.

Końcówka roku była walką o przedłużenie kontraktu i uratowanie kariery Australijczyka i choć Haussler nie zaliczył spektakularnych wyników to 15. miejsce w Cyclassic Hamburg wystarczyło szefostwu Bahrain-Merida, by dać zawodnikowi nową umowę. Mimo kontuzji w swojego zawodnika mocno wierzy Brent Copeland, dyrektor Bahrain-Merida.

Jego forma cały czas szła do góry i mając na uwadze jego wcześniejsze kontuzje sztab był bardzo zadowolony z jego postępów. Szczęście w nieszczęściu, że ten uraz trafił się na początku sezonu i jestem pewien, że jak tylko medycy pozwolą Heinrichowi na starty to wróci on do rywalizacji. Jest bardzo zdeterminowany i pozytywnie nastawiony, a to pozwala nam wierzyć, że wróci do ścigania tak szybko jak to będzie możliwe

-opowiada Copeland.

Dziś Haussler ma przejść operację złamanego obojczyka.