Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw w Bergen, Tom Dumoulin był jednym z faworytów do wygrania czasówki. Nikt się jednak nie spodziewał, że zrobi to z taką przewagą.
Środowa jazda na czas elity była popisem znakomitego Holendra. Zwycięzca Giro d’Italia nie pozostawił złudzeń rywalom, pokonując drugiego Primoza Roglica o prawie minutę.
Wciąż nie mogę w to uwierzyć! Myślałem, że mój miernik mocy jest popsuty, bo pokazywał bardzo wysokie wartości. Czułem się dziś naprawdę rewelacyjnie. Kiedy zaczęło padać, musiałem pokonywać wszystkie zakręty w bardzo wolnym tempie, szczególnie te na początku podjazdu. Moje tylne koło cały czas się ślizgało, gdyż założyłem najszybsze opony, będąc pewnym, że pogoda się nie zmieni.
Zdecydowałem się nie zmieniać roweru, ze względu na swoją charakterystykę. Wiedziałem, że jestem jednym z tych, którzy mogą pojechać solidny podjazd na rowerze czasowym. To była bardzo dobra decyzja.
W niedzielę byłem zaskoczony wynikiem, dziś mogłem się go nieco spodziewać. Pozycja faworyta powodowała jednak, że wszystkie oczy były na mnie zwrócone, a to nigdy nie pomaga.
– powiedział Dumoulin.
Nowy mistrz świata na czas będzie też jednym z faworytów wyścigu ze startu wspólnego.








