fot. Team Sunweb - Cor Vos

Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw w Bergen, Tom Dumoulin był jednym z faworytów do wygrania czasówki. Nikt się jednak nie spodziewał, że zrobi to z taką przewagą.

Środowa jazda na czas elity była popisem znakomitego Holendra. Zwycięzca Giro d’Italia nie pozostawił złudzeń rywalom, pokonując drugiego Primoza Roglica o prawie minutę.

Wciąż nie mogę w to uwierzyć! Myślałem, że mój miernik mocy jest popsuty, bo pokazywał bardzo wysokie wartości. Czułem się dziś naprawdę rewelacyjnie. Kiedy zaczęło padać, musiałem pokonywać wszystkie zakręty w bardzo wolnym tempie, szczególnie te na początku podjazdu. Moje tylne koło cały czas się ślizgało, gdyż założyłem najszybsze opony, będąc pewnym, że pogoda się nie zmieni.

Zdecydowałem się nie zmieniać roweru, ze względu na swoją charakterystykę. Wiedziałem, że jestem jednym z tych, którzy mogą pojechać solidny podjazd na rowerze czasowym. To była bardzo dobra decyzja.

W niedzielę byłem zaskoczony wynikiem, dziś mogłem się go nieco spodziewać. Pozycja faworyta powodowała jednak, że wszystkie oczy były na mnie zwrócone, a to nigdy nie pomaga.

– powiedział Dumoulin.

Nowy mistrz świata na czas będzie też jednym z faworytów wyścigu ze startu wspólnego.

Poprzedni artykułNaszosowe oceny: podsumowanie indywidualnej jazdy na czas
Następny artykułMaciej Bodnar: „bardzo przepraszam swoich kibiców”
Dawid Gruntkowski
Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Oprócz kolarstwa kocha żużel, o którym pisze na portalu speedwaynews.pl. W wolnych chwilach bawi się w tłumacza, amatorsko jeździ i do późnych godzin nocnych gra półzawodowo w CS:GO.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze