Brytyjska Agencja Antydopingowa (UKAD) wszczęła dochodzenie, by wyjaśnić, co znajdowało się w paczce, którą otrzymała drużyna Sky 12 czerwca 2011 roku. Przesłuchani zostaną między innymi Dave Brailsford i Bradley Wiggins. Sprawę ujawniła brytyjska bulwarówka „Daily Mail”.
12 czerwca 2011 roku, czyli w ostatnim dniu wyścigu Criterium du Dauphine, który wygrał Bradley Wiggins, Simon Cope, obecnie szef Teamu Wiggins, pojechał do Genewy, by odebrać paczkę z nieznanymi medykamentami. Przywiózł ją do francuskiej miejscowości La Toussuire, gdzie kończył się „Delfinat”, i natychmiast wrócił do Wielkiej Brytanii.
Gazeta „Daily Mail” napisała, że celem dochodzenia jest wyjaśnienie, jakie leki znajdowały się w tej paczce, oraz czy zostały przepisane Bradleyowi Wigginsowi przez doktora Richarda Freemana. Do tej pory wiadomo tylko, że nie był to zakazany triamcynolon, który za pozwoleniem zażywał Wiggins, by złagodzić objawy astmy i alergii.
Według gazety, wątpliwości budzą dwie sprawy. Po pierwsze, Dave Brailsford stwierdził, że spotkanie Wigginsa z Freemanem w autobusie drużyny nie było możliwe tuż po zakończeniu Criterium du Dauphine, ponieważ lekarz wyjechał z pozostałymi kolarzami zanim Wiggins wypełnił obowiązki wobec mediów i dopingowych kontrolerów. Tymczasem, istniejące nagranie video pokazuje Wigginsa stojącego przed autobusem Sky po zakończeniu wyścigu. Po drugie, Simon Cope miał udać się do La Toussuire, by spotkać się z kolarką British Cycling Emmą Poley (Cope był wówczas trenerem żeńskiej drużyny w BC), ale Poley przebywała w tym czasie w Hiszpanii, gdzie startowała w wyścigach.
Drużyna Sky wydała oświadczenie, w którym w następujący sposób odnosi się do tej sprawy: „Będziemy w trybie natychmiastowym i bardzo szczegółowo wyjaśniać tę sprawę wewnątrz drużyny, ale jednocześnie zapewniamy, że nie zrobiliśmy nic złego. Poinformowaliśmy British Cycling o dochodzeniu i poprosiliśmy, by skontaktowali się z Brytyjską Agencją Antydopingową, z którą będziemy w tej sprawie współpracować. Team Sky stoi po stronie czystej rywalizacji sportowej, nasze stanowisko w tej kwestii jest bardzo dobrze znane.”
Brytyjska Agencja Antydopingowa nie chce komentować sprawy ze względu na dobro dochodzenia.








