Ubiegłoroczny zwycięzca Paris – Roubaix po kilku miesiącach rehabilitacji wreszcie wraca do ścigania. „Dege” wystartuje w klasyku Rund um den Finanzplatz Eschborn – Frankfurt.

Dla Niemca będzie to pierwszy start od 23 stycznia, kiedy to uległ wypadkowi podczas treningu. Kolarz Giant – Alpecin odniósł poważne obrażenia i groziła mu nawet amputacja dłoni. Na szczęście „skończyło” się na złamaniu przedramienia i konieczności przyszycia palca wskazującego.

„Przede wszystkim jestem niezmiernie szczęśliwy, że mogę przypiąć numer startowy na plecach i stanąć na lini startu. Powrót jest tym bardziej wyjątkowy, że wracam na domowy wyścig. Dziękuję wszystkim którzy mnie wspierali i doprowadzili do tego, że znów mogę startować.

Na pewno nie celuję tu w zwycięstwo. Celem jest złapanie wyczucia, przypomnienie sobie jak jeździ się w peletonie. To przecież mój pierwszy sprawdzian formy od stycznia. Nie zapominajmy przez co przeszedłem przez ostatnie miesiące i miejmy to na uwadze. W niedzielę mam po prostu nadzieję ukończyć wyścig.”

Źródło: teamgiantalpecin.com

Poprzedni artykułW krainie déjà vu – zapowiedź Tour de Romandie 2016
Następny artykułMustafa Sayar wrócił do ścigania…
Kuba Szymański
Licencjat politologii na UAM, pracuje w sklepie rowerowym, półamatorsko jeździ rowerem. Za gadanie o dwóch kółkach chcą go wyrzucić z domu. Jeśli już nie zajmuje się rowerami, to marnuje czas na graniu w Fifę. W trakcie Tour de Pologne zazwyczaj jest na Woodstocku.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze