Ostatnim aktem Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 była jazda indywidualna na czas elity mężczyzn, a Polskę w tej konkurencji i kategorii reprezentowali Michał Kwiatkowski oraz Filip Maciejuk. Ten pierwszy był lepszym z biało-czerwonego duetu – 36-latek uplasował się na 24. pozycji. Nasz najlepszy zawodowy kolarz w historii krótko podsumował zarówno ten występ, jak i omówił to co było przed nim oraz co się szykuje.
Zapewne nie wszyscy nasi czytelnicy mogą pamiętać 2008 rok i złote medale Michała Kwiatkowskiego w jeździe indywidualnej na czas juniorów zarówno podczas mistrzostw świata, jak i mistrzostw Europy. Od tamtych sukcesów upłynęło w karierze Polaka bardzo owocne 18 lat, ale nie zmienia się jedno – dziś 36-letni zawodnik nadal z dumą zakłada biało-czerwone barwy i staje do walki jako nasz reprezentant. Podczas Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 zakończyło się to 24. pozycją w jeździe indywidualnej na czas, którą zawodnik INEOS Grenadiers wywalczył dzień po 4. lokacie w drużynowej sztafecie elity. Jakie wrażenia po tym występie miał Michał Kwiatkowski?
Na pewno dałem z siebie wszystko. Wiem, że na ten moment i w tym sezonie nie jest to wystarczające by wynik był lepszy, aczkolwiek imprezy mistrzowskie trzeba jeździć choćby po to, by dawać przykład młodszym, a z drugiej strony by nie wypaść z obiegu. Nie jest to z pewnością mój najlepszy sezon, ale wrócę jeszcze do swojej najlepszej formy i na pewno wtedy miejsca będą lepsze… Chociaż świat jeździ coraz szybciej, a ja młodszy już nie będę i zdaję sobie sprawę z tego, to nie składam broni tak łatwo
— zaczął Michał Kwiatkowski.
Z 36-latkiem miałem okazję rozmawiać o tegorocznej dyspozycji już podczas 83. Tour de Pologne i wnioskami z tamtego wywiadu było to, że jednak obecny sezon będzie już trudny do uratowania, ale istnieją wnioski co do tego, co trzeba zrobić, by kolejne ponownie były zdecydowanie lepsze. Warte podkreślenia jest jednak, że mimo tych wszystkich perturbacji, a także napiętego kalendarza klubowego, Michał Kwiatkowski znalazł czas by z dumą reprezentować Polskę. Jeszcze w sobotę nasz zawodnik brał udział w Giro dell’Emilia (1.Pro), w kolejną czeka go monumentalna Il Lombardia, ale pomiędzy pojawił się ten start w naszych barwach.
Zdaję sobie sprawę, że jestem u schyłku kariery, aczkolwiek fajnie było otrzeć się o medal w mikście. Prawdopodobnie to mógł być brązowy medal na imprezie mistrzowskiej zdobyty najmniejszym kosztem, bo niewiele reprezentacji wystartowało i szkoda, że się nie udało. Warto było tu być, robić to co naprawdę lubię, aczkolwiek miło było też pojechać wspomnianą Emilię z Oscarem Onley, który włączył się w walkę o zwycięstwo i tak samo włączy się do walki podczas Il Lombardii, więc jestem ogólnie zmotywowany także i na te wyścigi. Po nich kończę sezon, zresetuję silnik i w przyszłym roku będzie lepiej
— kontynuował nasz reprezentant, którego na koniec zapytałem o to czego powinni mu życzyć kibice na ten kolejny rok.
Zdrowia, bo to mi nie sprzyja od ostatnich 3 lat
— zakończył Michał Kwiatkowski.
Wiem, że są wśród naszych czytelników osoby, które krzywo spojrzą na 36-latka mówiącego o odbudowie, pomaganiu klubowym kolegom na wyścigach itd., ale spójrzmy też na to z innej perspektywy – mimo swojego wieku, kłopotów i tego wszystkiego nasz najlepszy zawodowy kolarz w historii kolejny raz zdecydował się reprezentować Polskę na imprezach mistrzowskich i zarówno podczas światowego czempionatu, jak i europejskiego, to on był autorem najlepszych wyników w elicie mężczyzn tam, gdzie startował. Do tego zobaczyliśmy Michała Kwiatkowskiego w sztafetach drużynowych, które pojechały w obu przypadkach najlepsze wyniki w polskiej historii. 36-latek jest dziś inspiracją i człowiekiem, który pokazuje wielki szacunek do naszych barw oraz kibiców i mam nadzieję, że Państwo też mu takowy okażą w sekcji komentarzy tak tu, jak i na co dzień pod innymi postami na jego temat.
W Šenčur z Michałem Kwiatkowskim rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików (srebro Jana Jackowiaka)
- Wywiad z Janem Jackowiakiem
- Relacja z sztafety drużynowej juniorów (srebro Polski)
- Wywiady z medalistami z drużyny
- Najnowsze artykuły










Ehh by się Kasia nie „wywróciła” i nie zaryzykowała to by inaczej wyglądało. Nie pastwie się nad Nią no ale. Brakło jej mega w mikście. Szkoda bo ten medal był na wyciagnięcie ręki. Nawet pomimo 6 reprezentacji to nikt tego potem nie będzie pamiętał. To jak w Olimpiadzie załapiesz się w top ileś tam to masz potem rentę (?) olimpijską czy coś