Fot.: Red Bull-BORA-hansgrohe / Getty Sport

Primož Roglič (Słowenia) został mistrzem Europy w jeździe indywidualnej na czas w rywalizacji elity mężczyzn, która rozegrana została w Lublanie. Reprezentant gospodarzy spełnił marzenia kibiców i zdobył dla nich złoty krążek! 

Ostatnią konkurencją mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym 2026 była jazda indywidualna na czas elity mężczyzn. Panowie zmierzyli się z trasą o długości 22,1 kilometra, na której zlokalizowany był wymagający podjazd Možjanca (2,1 km ; 10%). Na liście startowej mieliśmy dwóch reprezentantów Polski, a byli to Michał Kwiatkowski oraz Filip Maciejuk.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 16:15, a jako pierwszy na trasę ruszał Albion Kastrati (Kosowo). Polacy startowali o godzinie 16:36 (Maciejuk) oraz 16:48 (Kwiatkowski). Jako ostatni na liście startowej widniał z kolei Jakob Söderqvist (Szwecja). Jego start zaplanowano na godzinę 16:58.

Na mecie prowadził Tiago Antunes (Portugalia), który zameldował się tam z czasem 29 minut i 44 sekundy. Na drugie miejsce wskoczył Mathieu Kockelmann (Luksemburg), tracąc do Portugalczyka 32 sekundy. Kockelmann nie nacieszył się tym miejscem zbyt długo, ponieważ po paru chwilach wskoczył na nie Miguel Heidemann (Niemcy). Niemiec stracił do Portugalczyka 9,5 sekundy.

Wkrótce na fotelu lidera zasiadł Marco Frigo (Włochy), który wyprzedził Antunesa o 32 sekundy. Na drugie miejsce wskoczył z kolei Sander De Pestel (Belgia), tracąc do Włocha 18 sekund. Filip Maciejuk uzyskał rezultat 32 minuty i 26 sekund. Nowym liderem został za to Maxime Decomble (Francja), wyprzedzając Frigo o blisko 27 sekund. Trzecie miejsce po swoim przejeździe zajmował Aleksandr Vlasov. Tuż za nim plasował się z kolei Felix Großschartner (Austria). Na pierwszym punkcie kontrolnym prowadził Primož Roglič (Słowenia), który miał tam ponad 10 sekund przewagi nad resztą stawki.

Na mecie bliski pobicia rezultatu Francuza był Ilan Van Wilder (Belgia), ale ostatecznie Belg przegrał z nim o 5 sekund. Znakomicie pojechał Bruno Armirail (Francja). Po swoim przejeździe plasował się on na 1. pozycji, a Decomble tracił do niego blisko 22 sekundy. Linię mety przeciął też Michał Kwiatkowski, ale Polak tracił do Armiraila 1 minutę i 40 sekund.

Na drugim punkcie kontrolnym pozycję lidera utrzymał Primož Roglič, który miał spore szanse na złoty medal. Słoweniec prowadził tam o 9,5 sekundy przed Armirailem. Na mecie pojawili się Jan Tratnik (Słowenia) i Mattia Cattaneo (Włochy), ale nie były to oszałamiające rezultaty. Nieco lepiej od nich poradził sobie Iván Romeo (Hiszpania), który wskoczył na 5. miejsce. Na trasie było jeszcze sześciu zawodników.

Do mety zbliżał się faworyt gospodarzy – Primož Roglič. Doświadczony Słoweniec dał z siebie absolutnie wszystko i pozwoliło mu to na objęcie prowadzenia! Reprezentant Słowenii był bliski złotego krążka. Armirail przegrał z nim o 6,5 sekundy.

Callum Thornley (Wielka Brytania) zameldował się na mecie na 6. pozycji, ale szybko jego rezultat pobił Kasper Asgreen (Dania), który po swoim przejeździe plasował się na 5. miejscu. Na podium nie zmieścił się również Stefan Küng (Szwajcaria), który zdołał jednak wyprzedzić Asgreena. Jako ostatni na mecie pojawił się Jakob Söderqvist (Szwecja), ale on również nie wywalczył w środę medalu. Szwed został sklasyfikowany dopiero na 8. pozycji.

Ostatecznie po złoto sięgnął reprezentant gospodarzy – Primož Roglič. Srebro i brąz wywalczyli Francuzi, a konkretniej Bruno Armirail oraz Maxime Decomble. Michał Kwiatkowski uplasował się na 24. miejscu.


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułNowa zawodniczka w szeregach CANYON//SRAM
Następny artykułAlex Aranburu kontuzjowany. Hiszpan kończy sezon 2026 ze złamaniami
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Roglic pokazuje, że mimo wszystkich kraks i upadków, które przeżył w swojej karierze, to forma mu cały czas nie spada. Jeszcze wiele może wygrać. To nie Froome.