Isaac del Toro wygrał 2. etap Tour de France. Mistrz Meksyku z UAE Team Emriates-XRG wspierał na ostatnich metrach Tadeja Pogačara, ale ten kontrolując sytuację nie wyprzedzał swojego pomocnika i w ten sposób niejako oddał mu dzisiejsze zwycięstwo. Tym samym bliskowschodnia formacja zakończyła z dubletem, a 3. miejsce zajął dziś Remco Evenepoel. Liderem 113. edycji Wielkiej Pętli pozostał Jonas Vingegaard.
W niedzielę miastem startu 2. etapu Tour de France była Tarragona, skąd kolarze poprzez długą na 168,5 kilometra trasę udawali się na metę w Barcelonie. Na trasie znalazły się 4 górskie premie – najpierw Côte de Begues (6 km; 5,8%), a następnie 3-krotnie przejeżdżane Côte de Château de Montjuïc (1,6 km; 9,3%). Finał zmagań również ulokowano na delikatnym podjeździe – do Stadionu Olimpijskiego w Barcelonie prowadziło 700 metrów o średnim nachyleniu 7%.

Od samego startu byliśmy świadkami bardzo intensywnej i pełnej ataków walki o znalezienie się w odjeździe dnia. Niestety podczas tej doszło i do kraksy, w której ucierpiał m.in. Biniam Girmay (NSN Cycling Team). Nastąpił wówczas delikatny przestój, w trakcie którego pewną przewagę wypracowali sobie Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla), Frank van den Broek (Team Picnic PostNL) i Alex Molenaar (Caja Rural – Seguros RGA), ale po chwili ponownie pojawiły się skoki i próby dołączenia do tej trójki. Najdłużej za plecami trójki wisiał Baptiste Veistroffer (Lotto Intermarché), ale finalnie nikt już nie zdołał dojechać do Niemca oraz dwójki Holendrów, którzy tym samym utworzyli odjazd kręcący na czele przez długie, długie kilometry.
Harcownicy zyskali maksymalnie 4 minuty przewagi, ale z czasem praca zawodników UAE Team Emirates-XRG oraz Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team sprawiła, że różnica ta dość dynamicznie zaczęła spadać. Na lotnej premii po wygraną sięgnął Alex Molenaar, zaś w peletonie 1. pojedynek sprinterów padł łupem Biniama Girmaya (NSN Cycling Team), który zainkasował w ten sposób 14 oczek do klasyfikacji punktowej. 12 takowych trafiło na konto Madsa Pedersena (Lidl-Trek), 10 zyskał Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), kolejne miejsca zajęli tam zaś Anthony Turgis (TotalEnergies), Tim Merlier (Soudal Quick-Step) i Max Kanter (XDS Astana Team).
Już na 73 kilometry przed metą z odjazdu odpadł Frank van den Broek, który zmagał się ze skurczami. Tym samym tylko dwóch kolarzy walczyło na premii Côte de Begues (6 km; 5,8%), gdzie mocno do zdobycia koszulki górala zbliżył się Alex Molenaar. Za plecami uciekinierów działy się jednak ciekawe rzeczy, albowiem defekt miał Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG), a jego wóz techniczny nie zauważył stojącego przy szosie Meksykanina i minął go. W efekcie nim ten wrócił na rower, stracił niemal 2 minuty i musiał długo gonić za główną grupą. Defektów było zresztą więcej, a wśród zawodników z problemami byli także m.in. Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS) czy Paul Seixas i Olav Kooij (Decathlon CMA CGM Team).
Ucieczka dnia przeszła do historii na 39 kilometrów przed metą, gdy peleton zbliżał się do rund zawierających podjazd pod Côte de Château de Montjuïc (1,6 km; 9,3%). Tempo cały czas narzucali głównie przedstawiciele UAE Team Emirates-XRG, a średnia prędkość etapu po 3 godzinach ścigania przekraczała 46 km/h.

Pierwszy przejazd przez podjazd i linię mety przyczynił się do sporego przerzedzenia peletonu, aczkolwiek nie doszło do żadnych ruchów ze strony faworytów. Kłopoty miał przede wszystkim Kévin Vauquelin (Netcompany INEOS), który miał ogromny problem z utrzymaniem tempa rywali, a właściwie tego, które narzucał przede wszystkim Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG).
Przy ostatnim przejeździe przez Côte de Château de Montjuïc na czele peletonu pojawiły się inne ekipy – m.in. do pracy zaangażowali się zawodnicy Uno-X Mobility czy Tiesj Bennot (Decathlon CMA CGM Team). Po Belgu, na 800 metrów przed szczytem, do pracy powrócili jednak pomocnicy Tadeja Pogačara, a konkretnie był to Adam Yates. Pierwszy atak przypuścił jednak nie mistrz świata, a Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), po którym poprawił Richard Carapaz (EF Education – EasyPost). Za Ekwadorczykiem osobiście ruszyli m.in. Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG), Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) i Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team), a zatem oglądaliśmy głównych faworytów w akcji.
Na zjeździe z chwilowego rozprężenia skorzystał Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), którego przyspieszenie skontrował jednak po chwili Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG). To mistrz Meksyku rozpoczął na czele ostatni podjazd i w pewnym momencie udało mu się nawet zyskać kilka metrów przewagi. Za nim jechał Tadej Pogačar, który wyłącznie kontrolował ruchy rywali i nie chciał wyprzedzić swojego klubowego kolegi. Nikt nie zbliżał się jednak do duetu zawodników z bliskowschodniej formacji i w efekcie to właśnie Isaac del Toro został dzisiejszym zwycięzcą, Tadej Pogačar zajął 2. miejsce, a etapowe podium uzupełnił Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe).
It's incredible that Del Toro took his first stage victory in both Giro and Tour after going kamikaze in a corner downhill. 🎩#TDF2026 pic.twitter.com/nmsiYOzOlD
— Mihai Simion (@faustocoppi60) July 5, 2026
Wyniki 2. etapu 113. Tour de France:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły










Jak to szło z tymi hasłami, że Tadej wszystko bierze dla siebie?
Piękne zwycięstwo, widać że Pogacar bawi się kolarstwem i spłaca dług względem pomocników
Brawo UAE. Tez mocna dryzyna. Efektowne zwyciestwo. Pogi dba o dobra atmosfere w druzynie. Remco chyba sie dobrze przygotowal na ten TDF, takie krotkie strome gorki to nie byla jego mocna strona. Vini pojechal swoje, wiadome bylo ze tu nie wygra, a nawet nic nie stracil.
Dziwna końcówka, tak jakby UAE nie chciało żółtej koszulki, spokojnie mogli to na mój gust osiągnąć. Jonas zarobił wielkiego minusa u mnie za „kaczy dziób” (KMWTW). Jednocześnie im dalej w las, tym bardziej Słoweniec działa mi na nerwy – czy to przez tą sztuczną w mojej opinii fajność i pozytywność, czy przez jego kibiców, którzy prezentują się jak się prezentują. O innych aspektach nawet nie wspominam, bo nie zamierzam obrzucać kogoś błotem, jeśli nie mam dowodu, a co najwyżej podejrzenia.
Nareszcie wyścig przeniesie się w inne tereny i przestaną nas katować wątpliwą twórczością równie głośnego, co przereklamowanego Gaudiego (zastanawiam się czy Sagrada Familia to zamierzona czy niezamierzona parodia gotyku).
chciałbym serdecznie pozdrowić tego leszcza co wypisuje, że Pogi to cham i wszystko robi pod publikę. Buziaki xxx
@Jon
Muzułmanin wcale nie wygrywał LBL po atakach na Reducie?
Pogacar odpuścił 4s. bonifikaty, ewidentnie UAE czuje się mocna. Jonas strasznie zmęczony na mecie, widać że dołożył mu ten etap, co nie wróży nic dobrego na 3 tydzień rywalizacji.
Nie lubie gdy ktoś oddaje zwycięsta, wygrywać powinien najmocniejszy, a tym kimś był dzis Pogacar. Bede sie smiał jak na koniec wyścigu mu zabraknie tych kilku sekund do czegoś, a dziś spokojnie mógł zdobyć 6 sekund lub nawet więcej
Jak sztucznie się POGAČAR cieszył, gdy pierwszy przez linię mety przejechał del Toro. Widać, że to udawane. Duch zespołu w UAE na niskim poziomie. Nie miał Słoweniec pary w nogach, żeby wykończyć pracę kolegów . Sok z gumijagód się skończył? Zostanie zniszczony na kolejnych etapach i nie zapisze się w historii jako 5krotny zwycięzca TdF.
@Majkel Wanturnałt jesteś genialny! znasz się absolutnie na wszystkim, od architektury po płytkość wody w kiblu. Poziom ego odwrotnie proporcjonalne do kompetencji i inteligencji?
Tadej to jest gość, najlepszy kolarz w historii
Ładnie się bawią kolarze UAE. Jak będą chcieli, to wygrają w takim stylu jeszcze kilka etapów, a Pogacar z del Toro skończą Tour na dwóch pierwszych miejscach. Jaka szkoda, że to organizacja dotowana splamionymi krwią pieniędzmi zbrodniczego reżimu Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dowodzona przez kolarskiego mafioza i dopingowicza Gianettiego. Ich styl jazdy i dominacja jest imponująca, ale nie wiem jak innym, ale ja patrzę na to z niesmakiem. Szkoda, że sportwashing sponsorowany przez arabskie reżimy dosięgnął tego pięknego sportu.
A gdyby to był tylko show – taki element budowy mitu „globalnego idola”, który ma utrwalać określoną narrację o wyjątkowości. Ma potwierdzić to, co już wcześniej zostało zasugerowane — mamy do czynienia z kimś wyjątkowym, kogo nie wypada kwestionować ?.
Ledwie drugi etap a już Choroszcz się odpaliła xD
Jestem z pokolenia, które pamieta jak Rysiu Szurkowski cisnął po mafacach przed metą umożliwiając Czechowskiemu zwycięstwo na etapie WP ale dziś w świetle presji na wynik i wymagań sposora lider umożliwia zwycięstwo etapowe swojemu gregario ? Tak się buduje legenda, czapki z głów.
To skanda, kontrolowane zwycięstwa powinny być karane. Pogacar nie walczył co jest niesportowym zachowaniem.
@love_velo
Armstrong w swoich czasach również był wyjątkowy, wątpliwości będą zawsze. Jak się „zamachnie” Pogacar na francuskich liderów klasyfikacji zwycięzców(tj. będzie chciał przeskoczyć 5 zwycięstw w TdF) to skończy tak samo jak Armstrong
love_velo
A gdyby, a gdyby… Po co się trujesz tym człowieku, nie lepiej dać sobie spokój z oglądaniem kolarstwa do czasu aż coś wylezie i wtedy ponownie zacząć ogladać ?
Łukasz dobry trolling
Pogi dzisiaj końcówkę jechał jakby się z dziećmi ścigał
Co będzie dalej nie wiadomo bo to trzy tygodnie ścigania ale na początek wyścigu Emiraty mają piękny dublet
@leszcze_same_kleszcze
Nie przechodziłem z osobą na 'ty’, osoba się ode mnie odstosunkuje.
Tak sobie trochę żartowałem. Oczywiście, że pod kontrolą. Jeszcze Viniego na prawo odciągnął, żeby Byku zyskał kilka metrów. Pogi to świetny zawodnik i nie mam tu na myśli jego mocy. Jeżeli lider oddaje tak prestiżowe zwycięstwo to, co by nie pisać,jest to szczodry gest.
@Majkel Wanturnałt.
Dziecko zjedz snikersa od kiedy sie w necie pana
I jeszcze żeby MX wygrał z Anglią dzisiaj i będziemy od tej pory świętować cinco de Julio.
Pokaz mocy Pogacara, jak Vigo nie daje rady na takich pojazdach to co bedzie jak przyjdą prawdziwe góry?
Jonas na limicie już jechał, a Pogacar pełna kontrola, pewnie jak by chciał koszulkę lidera to by bez problemu ją zdobył, jutro zapowiada sie jeszcze ciekawszy etap:)
Fajny etap. Jak widać nie trzeba wielkich gór by było ciekawie. Na razie visma vs uae 1:1.
Doszukiwanie się w liderze oznak słabości bo przekroczył dzisiaj metę na czwartej pozycji, broniąc pozycji lidera jest nie na miejscu. Jeszcze się na dobre wyścig nie zaczął a tu prawie nagrody rozdane za zwycięstwo w wyścigu. He he. Polecam niektórym schłodzić głowy, bo to co piszecie nie jest funta kłaków warte.
No jednak zapowiada sie kolejna dominacja Tadeja.
Del Toro też pokazał ogromną moc, cały zjazd gonił Skielmose, i na podjeździe nikt(oprócz Pogacara) nie był w stanie mu zagrozić.
Jako kibic vismy już straciłem. Nadzieję widząc uśmiechniętego Pogacar i Jonasa na limicie na mecie.
Czytam te wszystkie komentarze i jestem w niezłym szoku. Wydawałoby się, że jak ktoś coś pisze na tej stronie to nie zaczął oglądać wyścigów od dzisiaj, a jednak mam ku temu wątpliwości. Po pierwsze to akurat w tego typu ściankach Pogi na pewno jest faworytem w stosunku do Jonasa czy Remco z racji większej eksplozywności pod górę co udowodnił setki razy. Jak widać końcówka zagotowała nawet MVDP, który w klasykach i monumentach nie raz pokazał, że on też w takie ścianki potrafi. Torrito ruszył ładnie to fakt, Pogacar odbił i odciągnął po szerokim łuku Jonasa (to była dobra zagrywka). Remco się spiął przy bandzie i na tym skorzystał. Tak Pogacar był dzisiaj najlepszy, tak oddał zwycięstwo (czy szczerze czy pod publiczkę tego nie wiem). Ale na pewno te super wybuchy radości, podnoszenie się wzajemnie do góry to już była komedia (bo takich radości nie było nawet przy ważniejszych/kluczowych zwycięstwach). Myślę, że wczoraj była mimo wszystko lekka wtopa UAE biorąc pod uwagę trudny finisz, gdzie Pogacar powinien roznieść całą stawę (ale strata była za duża) i dziś chcieli pokazać, jak to oni są super mocni, pewni i wzajemnie dla siebie oddani. Na pewno w interesie każdej drużyny jest budowanie wizerunku super sportowca i jednocześnie człowieka, który potrafi pohamować swoje ambicje dla kolegów (szkoda tylko, że jest to zwykle jeden wyścig w sezonie – patrz McNaulty w 2025 r.) Każdy oceni ten gest inaczej, jaka była prawda nigdy się nie dowiemy. Pewne jest natomiast to, że na ten moment na pewno nie można mówić o tym, że już po wyścigu, wiadome kto wygrał i, że UAE wszystkich zjadło, bo ja dalej widzę solidną jazdę Jonasa, Remco, Ayuso i kilku innych. TDF wygrywa się w górach i mając szczęście (brak kraks, defektów czy choroby), a nie na 2 etapie…
Z ciekawości – po czym wy rozpoznajecie, że ktoś przyjechał „na limicie”, macie jakiś wgląd w ich czujniki czy jak? Czy można to gdzieś online zobaczyć?
Mnie napawa optymizmem dobra jak na razie dyspozycja Remco. Może to jeszcze nie były prawdziwie góry i dopiero drugi etap, ale „typowy” Remco przy tym tempie już dziś mógłby mieć problemy.
fan_armstronga
🙂
..możesz mieć rację…w „Kodzie Leonarda da Vinci” jest opisane pewne bractwo, które strzegło francuskiego dziedzictwa.
Don
..ja lubię komiksy o superbohaterach, a to co dzisiaj oglądaliśmy, to kadry jak z filmów Marwella.
Ludzie (niektórzy), ależ Wy to przeżywacie, jak mrówka … . Przecież to sport, rozrywka, widowisko, a nie 3. Wojna Światowa.
Dobrze że Jonas nie przejechał w tej maseczce startu honorowego, jak to zaraz na początku pajacowali…
Widzę, że niektórzy musieli mocno przeżyć pierwszy etap i odreagować po drugim. Co prawda żadnej „klęski” Tadek na czasówce nie poniósł, no ale rozumiem, że dla „kibiców sukcesu” każda wygrana kogoś innego to osobista porażka (w końcu nie po to się idzie na łatwiznę i kibicuje gościowi, który prawie wszystko zawsze wygrywa…). Pamiętajcie tylko, że na trasie jest jeszcze parę troszkę dłuższych podjazdów, na których Jonas radzi sobie nieco lepiej (choć Tadek też nie najgorzej – tak naprawdę to po tych dwóch etapach wiemy mniej więcej tyle samo, co przed startem).
Wyobraź sobie love_velo, że nawet nie wiedziałem co masz na myśli i musiałem wygooglować, a tam nic nie ma na temat filmow Marwella tylko Marvela, taka różnica.Jest to kompletnie nie moja nie moja poetyka.
W internecie pojawił się film, na którym widać, że po defekcie Del Toro zatrzymał się przy nim wóz Vismy i najprawdopodobniej mechanik z Vismy pomógł wymienić/naprawić koło. Wielkie chapeau bas za zdrowe podejście do rywalizacji.
Matulu co wy się tak tu spinacie. Ciekawy etap ewidentnie Tadek i del toro mieli jechać na Meksykanina i to się udało. To 2 etap jakieś wnioski to wyciągniecie po pierwszym dniu przerwy. Jak na razie to remis faworytów tylko Tadek odrobił jakieś 6 sekund. Poczekajcie z tymi kłótniami do tego 9 etapu przynajmniej.
Łukasz
„Jak sztucznie się POGAČAR cieszył”
Rozumiem że gdy dajesz prezent to zaciskasz zęby i myślisz tylko o tym, ile Cię to kosztowało? Nie mierz innych swoją miarą. Pogi wielokrotnie chciał oddawać zwycięstwa kolegom, ale w większości przypadków nie dawali rady, dlatego tym razem tak mocno się cieszył. A Del Toro dopiero na kresce zajarzył ze to wygra. To był spontan.