fot. Tour de France™

W gronie zawodników, którzy czekali na dzisiejszy etap Giro d’Italia bez wątpienia znajduje się Ben O’Connor. Australijczyk, który obecnie plasuje się na 5. miejscu w klasyfikacji generalnej, wydaje się być obecnie bliski swojej życiowej formy, którą prezentował w 2024 roku. Kolarz Team Jayco AlUla zapowiada, że zamierza po prostu robić swoje i sam jest ciekaw jak wysoko go to zaprowadzi.

109. edycja Giro d’Italia dotarła w Alpy, a to oznacza naprawdę ciekawą rywalizację. Najlepsi górale włoskiej trzytygodniówki stoczą dziś pojedynek na 133-kilometrowym odcinku o sumarycznym przewyższeniu aż 4350 metrów, a wśród grona zawodników, którzy powinni walczyć o czołowe lokaty, bez wątpienia jest także Ben O’Connor. 30-letni Australijczyk, który w karierze był już m.in. 2. w Vuelta a España czy 4. zarówno w Tour de France, jak i Giro d’Italia, ze spokojem podchodzi do dzisiejszej próby, a ten sprawia, że czuć od niego ogromną pewność siebie.

Pytacie o Jonasa, ale tak szczerze, to nie obchodzi mnie co będą chcieli robić moi rywale. Po prostu jadę swój wyścig, robię to, co uważam za stosowne i korzystam ze swoich szans. Nie przejmuję się zbytnio tym, co dzieje się przede mną ani za mną. Oczywiście, kiedy wjeżdża się w góry, trzeba być świadomym wszystkiego, co się dzieje, ale po prostu ściga się bazując na tym co się widzi i instynkcie, starając się nie dać ponieść emocjom innych

— mówił Ben O’Connor, który jest zadowolony ze swojej obecnej pozycji w wyścigu. Podczas ostatniego weekendu udało mu się bowiem uniknąć większych strat mimo choroby.

Byłem mi po prostu niedobrze, czułem się trochę kiepsko, ale myślę, że wielu zawodników też musiało radzić sobie z drobnymi dolegliwościami. Właściwie nie sądzę, żeby dało się przejechać Giro i nie zachorować w pewnym momencie. Myślę, że to po prostu nieodłączna część tego wyścigu, więc tak, to nie nic nowego. Po trudnej niedzieli miałem już jednak lepszy okres, więc tak, ostatnie dni nastroiły mnie pozytywnie. Teraz przede mną coś nowego. Nie ścigałem się zbyt wiele w okolicach Aosty, ale to trochę jak włoska strona Sabaudii, więc powinno mi pasować. Przed nami etap, który mi odpowiada, z długimi podjazdami w dużej górskiej dolinie. Na co mnie stać? Myślę, że przebieg wyścigu pokaże, na co zasługuję. Mam nadzieję, że tak będzie i dotrę do Rzymu właśnie na takiej pozycji, która będzie wynikała wyłącznie ze sportowej rywalizacji

— spokojnie, wręcz chłodno odpowiadał Ben O’Connor.

30-letni Australijczyk przed startem 14. etapu zajmuje 5. miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 2:50 do Afonso Eulálio (Bahrain – Victorious). Jeśli jednak założyć, że Portugalczyk poniesie w pewnym momencie większe straty, to od podium kolarza Team Jayco AlUla dzieli obecnie zaledwie 20 sekund – ten staje zatem przed niemałą szansą na 2. taki wynik w karierze w wyścigu trzytygodniowym.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułFelix Gall: „Wszyscy są już trochę zmęczeni. Ja też, ale w pewnym sensie to mi się podoba”
Następny artykułVincenzo Nibali: „Chciałbym, żeby Jonas pokazał nam pełnię swoich możliwości”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze