Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Igor Arrieta (UAE Team Emirates-XRG) okazał się zwycięzcą 5. odcinka tegorocznej edycji Giro d’Italia. W klasyfikacji generalnej prowadzi Afonso Eulálio, który w środę zajął 2. pozycję. Końcowa faza środowego odcinka była wręcz szalona. Na ziemi leżeli zarówno Hiszpan, jak i Portugalczyk. Dodatkowo Arrieta popełnił duży błąd na 2 kilometry do mety, ale zdołał dojechać do Portugalczyka i minąć go tuż przed metą! 

W środę na kolarzy czekał kolejny zagadkowy etap, tym razem o długości 203 kilometrów (Praia a Mare – Potenza). Spoglądając na trasę trudno było prognozować, kto może sięgnąć po etapowe zwycięstwo, choć spore szanse miała m.in. ucieczka. Ważną rolę miała odegrać przede wszystkim premia górska 2. kategorii – Montagna Grande di Viggiano (6,6 km ; 9,1%).

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 12:25. Na starcie nie pojawił się Milan Menten (Lotto Intermarché), który nadal zmaga się z problemami żołądkowymi. Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem zmagań z mechanicznymi problemami musiał się zmierzyć Matyáš Kopecký (Unibet Rose Rockets). Zgodnie z przewidywaniami tuż po starcie byliśmy świadkami licznych ataków. Wielu kolarzy chciało się zabrać w ucieczkę dnia, a wśród nich był Luca Paletti (Bardiani CSF 7 Saber). W peletonie widoczne były m.in. koszulki Team Visma | Lease a Bike. Pracowali również zawodnicy Netcompany INEOS. Niestety panowie musieli sobie radzić z bardzo deszczową pogodą, która z pewnością nie ułatwiała im rywalizacji.

Kolarze wspinali się na premię górską 3. kategorii – Prestieri (13,5 km ; 4,8%). Peleton mocno się uszczuplił, a problemy mieli przede wszystkim sprinterzy. Ostatecznie z przodu znaleźli się Einer Rubio (Movistar Team), Guillermo Thomas Silva (XDS Astana Team) i Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious). Kontrować próbował Victor Campenaerts (Team Visma | Lease a Bike). W deszczowych warunkach jako pierwszy na szczycie pojawił się Einer Rubio, który zdobył 9 punktów do klasyfikacji górskiej.

Campenaerts zdołał dołączyć do czołówki, a na kontrę z peletonu zdecydował się Gianmarco Garofoli (Soudal Quick-Step). Wkrótce włoski zawodnik również dołączył do czołówki. Na tym się jednak nie skończyło, ponieważ dołączyli tam kolejni zawodnicy: Ben Turner (Netcompany INEOS), Manuele Tarozzi (Bardiani CSF 7 Saber), Lorenzo Milesi (Movistar Team), Igor Arrieta i Jhonatan Narváez (UAE Team Emirates-XRG), Christian Scaroni (XDS Astana Team) oraz Martin Tjøtta (Uno-X Mobility). Łącznie na czele kręciło 12 zawodników. 156 kilometrów przed metą mieli oni minutę zapasu nad peletonem. W międzyczasie wyścig opuścił Timo de Jong (Team Picnic PostNL).

Tempo w głównej grupie dyktowała ekipa Groupama-FDJ United, zmieniona później przez Lidl-Trek. W pogoń za uciekającymi zawodnikami rzucił się z kolei Darren Rafferty (EF Education-EasyPost). Na lotnej premii Francavilla in Sinni najlepszy okazał się Manuele Tarozzi. Rafferty zbliżał się do czołówki, a jakiś czas później do niej dołączył. W związku z tym na czele jechało już 13 zawodników. 115 kilometrów przed metą przewaga ucieczki wynosiła ponad 2 minuty.

Po pokonaniu kolejnych kilkunastu kilometrów strata peletonu zmniejszyła się do 1,5 minuty. Mocno pracowali zawodnicy Lidl-Trek, a wyścig opuścił kolejny zawodnik Lotto Intermarché – Joshua Giddings. Pogoda nadal nie rozpieszczała, a do mety pozostało 80 kilometrów. Na czele głównej grupy pojawiły się koszulki Red Bull-BORA-hansgrohe. Tymczasem ucieczka powiększała swoją przewagę. W pewnym momencie były to 3 minuty.

Sytuacja dynamicznie się jednak zmieniała, ponieważ na trudniejszym odcinku główna grupa znów zaczęła się zbliżać do czołówki, zmniejszając stratę do 2 minut. Na solowy atak z ucieczki zdecydował się Igor Arrieta. Hiszpan odskoczył od swoich rywali.

Rozpoczęła się wspinaczka na premię górską 2. kategorii – Montagna Grande di Viggiano (6,6 km ; 9,1%). Hiszpan miał 45 sekund przewagi nad 12-osobową grupą pościgową oraz 1 minutę i 45 sekund zapasu nad peletonem. Grupka pościgowa zaczęła się rwać, a w pogoń za Arrietą rzucił się Afonso Eulálio. Turner oraz Rafferty zostali dogonieni przez główną grupę. Ich los podzielili Rubio, Campenaerts, Tarozzi i Tjøtta. Eulálio był naprawdę mocny, bo szybko dojechał do prowadzącego Hiszpana.

Czołowa dwójka miała 40 sekund zapasu nad grupką pościgową (Silva, Garofoli, Milesi, Scaroni, Narváez), a peleton jechał ze stratą 1 minuty i 55 sekund. Chwilę później Narváez stracił kontakt z grupką pościgową i szybko go „wchłonięto”. Na szczycie jako pierwszy zameldował się Igor Arrieta, który dopisał do swojego dorobku 18 punktów. W peletonie kraksę zaliczył Luca Paletti. Na kontrę z głównej grupy zdecydowali się Koen Bouwman (Team Jayco AlUla), Andrea Raccagni Noviero (Soudal Quick-Step) i Johannes Kulset (Uno-X Mobility).

Widoczny w peletonie był Giulio Ciccone (Lidl-Trek), ale jego praca nie była oczywiście wystarczająca. Do mety pozostało mniej niż 40 kilometrów, a czołówka miała już 4 minuty przewagi nad grupą z liderem wyścigu. Ciccone pogodził się z utratą koszulki. Skontrować z peletonu próbował jeszcze Ludovico Crescioli (Team Polti VisitMalta). Premię Red Bull KM wygrał Afonso Eulálio, który zdobył 6-sekundową bonifikatę czasową.

Na 16 kilometrów do mety prowadząca dwójka miała 1,5 minuty zapasu nad 4-osobową grupką (Milesi, Garofoli, Silva, Scaroni). Potem była 3-osobowa grupka (Raccagni Noviero, Kulset i Bouwman – strata 3 minut), samotny Crescioli (około 4,5 minuty straty), a dalej już peleton (ze stratą ponad 6 minut). Niestety chwilę później na mokrej nawierzchni upadł Igor Arrieta, który na skutek tego zdarzenia musiał zmieniać rower i tym samym wydawało się, że stracił szansę na etapowe zwycięstwo. Na solo do przodu ruszył Afonso Eulálio – zarówno po etap, jak i koszulkę lidera.

Pojawiła się też informacja, że wyścig opuścił Samuele Battistella (EF Education-Easy Post). Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Deszczowa pogoda nadal rozdawała karty, ponieważ jako następny na ziemi znalazł się… Afonso Eulálio. Portugalczyk również musiał zmieniać rower. Dojechał do niego Igor Arrieta. Walka o etapowy triumf zaczynała się na nowo. Peleton tracił ponad 7 minut.

Choć okoliczności nie były zbyt sprzyjające (kraksy), to było dość sprawiedliwie, ponieważ pecha mieli zarówno Hiszpan, jak i Portugalczyk. 2 kilometry przed metą Igor Arrieta popełnił jednak tragiczny w skutkach błąd, przez który Portugalczyk mu odjechał.

Wydawało się zatem, że po etapowe zwycięstwo sięgnie Portugalczyk, ale Arrieta walczył zaciekle o to, aby go dogonić. Meta była blisko. Afonso Eulálio był już wyraźnie zmęczony, a Igor Arrieta zbliżał się do niego, metr po metrze. Hiszpan w samej końcówce nie tylko zdołał dojechać do Portugalczyka, ale również go minąć, dzięki czemu mógł się cieszyć z niesamowitego triumfu! Cóż za wyścig! Na pocieszenie Afonso Eulálio został nowym liderem wyścigu.

 

Wyniki 5. etapu Giro d’Italia 2026:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułTour de Pologne wraca do województwa lubuskiego
Następny artykułGiro d’Italia 2026: Klasyfikacja generalna po 5. etapie
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
30 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Największe cuda od 5 etapu vuelty 2019 chyba do observatorio astrofizico

Hubert
Hubert

To było TO 😀

Łukasz
Łukasz

Co prawda Vini powinien szybko odrobić straty, ale 6:22 w plecy to nie w kij dmuchał.
Dobrze, że UAE wygrywa kolejny etap. Po tym jak kolarze z tej drużyny ucierpieli ,w jakimś małym stopniu jest to rodzaj rekompensaty.

reko
reko

kto w UAE dmuchał w zawory….bo w takie zachowanie Conti to nie wierzę….

Tal Tal
Tal Tal

UAE ma wolną rękę na każdym etapie i widać różnice poziomów w zawodnikach u nich i w innych ekipach.

Na koniec Arrieta miał to szczęście, że meta była na lekkim podjeździe.

A ponad 6 minut Eulalio i 3:30 Arriety, to chyba utrzymają po piątkowym etapie nawet.

Mikołaj
Mikołaj

Ale etap ta końcówka miała więcej zwrotów akcji niż te filmy z Hollywoodu

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Potrzeba takiej komedii pomyłek żeby stało się ciekawie? Coś mnie nie zajmuje w tym roku te Giro, wolę sobie posłuchać nowego Immolation czy At Th Gates ostatnio.

jawor
jawor

Majkel ja nie wiem jakie ty masz wymagania że cie w tym roku Giro nie zajmuje

Łukasz
Łukasz

Człowiek, który zawsze negatywnie patrzy na świat i tym nastawieniem chce się podzielić/ zainfekować innych. Nic się nie podoba a szklanka zawsze jest do połowy pusta. Całe życie tak masz? To zostaw dla siebie te smutne wywody.
Komedia pomyłek, bo kolarze się przewracali? Nie ma w tym nic śmiesznego.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Łukasz
Nikt cię nie pytał to czemu się tu odzywasz? Ciekawy etap dla ciebie jest gdy zawodnicy się przewracają, a nie zwyciężają w uczciwej walce? Lubisz sobie pooglądać otarcia i podarte stroje? Chyba na tym giro masz tego pod dostatkiem. Nawet w Bułgarii operator z lubością robił zbliżenia na pośladki Keldermana. To jest dla ciebie pewnie szklanka pełna po całości.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

Jeśli z dotychczasowego przebiegu Giro d’Italia wyniósł Pan wyłącznie kraksy, to pozostaje współczuć – tych było naprawdę mało, a emocji akurat nie brakowało. Może pora na nieco przerwy od kolarstwa, by na powrót zacząć się nim cieszyć?

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Jakub Jarosz
Chyba ogląda Pan wyścig z zeszłego roku? Albo wyścig giro e? Gigantyczna kraksa, która wykosiła większość UAE i wielu innych i zakończyła się neutralizacją? Kraksa na zwężeniu na finiszu z połową głównych sprinterów, a to tylko pierwszy etap. Jeszcze pisał Pan zapowiedź do dzisiejszego etapu, w której nazwał Pan wczorajszy etap na jednym z najciekawszych widowisk ostatnich miesięcy albo lat, po tym jak obu walczących o etap leżało, a na koniec jeden z nich pomylil drogę/przestrzelił zakręt. No nie wiem, nie wiem czy to ładnie tak, ale to do mjie się dopie*****lają, że cieszy mnie cudze nieszczęście. Może czas odpocząć od pisania i przekazać pałeczkę koleżance od kwiecistego wodolejstwa?

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

Oglądam tegoroczny wyścig, podczas którego były dosłownie te 2 duże kraksy oraz kilka pomniejszych zdarzeń wczoraj – jak na wielki tour to wyjątkowo niewiele. Pan jednak cały czas sprowadza przebieg etapów wyłącznie do tego, kompletnie nie zauważając ile się wczoraj działo od samego startu, jak ciekawie formował się odjazd, jak niespodziewane rozstrzygnięcia zapadały. Cóż, jedni oglądają kraksy, inni cieszą się widowiskiem pomimo tego, że te się zdarzają, ciesząc się całą resztą wyścigu.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Nieprawda, zwracam też uwagę na brzydotę bułgarskiej myśli architektonicznej. Ale wszedłem w tag Giro D’Italia, a tam też kilka artykułów typu x wygrywac w cieniu gigantycznej kraksy, bilans kraksy z x etapu. Trochę dużo jak na poczatek jednego wlk touru (dziś dopiero 6 etap). Ale to się dobrze klika.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

Czyli podkreśla Pan, że zwraca uwagę wyłącznie na to, co negatywne, a przy tym nie potrafi się pogodzić, że innym może się coś podobać. Cóż, to naprawdę przykre.

A co do tego „trochę dużo”, to proszę mi pokazać jeden wielki tour, gdzie przez 5 etapów doszło do tylko 2 większych kraks. Śmiało, skoro to takie „trochę dużo”, to na pewno znajdzie się choć jeden taki przykład z ostatnich lat! Chyba, że to tylko Pana zdolność do wyolbrzymiania, tak jak „większość UAE” to 3 z 8, „połowa głównych sprinterów” to 3 z 10 itd.

„Ale to się dobrze klika” – cóż, nie. Nie jest to nawet blisko najlepszych artykułów pod tym kątem. Ludzie jednak zwykle pytają w komentarzach o to, co z kolarzem X, Y czy Z, zatem rolą mediów jest dostarczyć i takie informacje. Na kilkadziesiąt tekstów o Giro w całych 4 pojawia się słowo „kraksa” w tytule, ale jak rozumiem to też za dużo.

Łukasz
Łukasz

Michał, czytaj ze zrozumieniem.

Piotr
Piotr

Etap był E P I C K I ! A Igor Arrieta niczym John Wick, nie do zabicia 🙂 Latami będzie wspominany ten odcinek Giro.

Łukasz
Łukasz

Następnym razem zapytam się czy mogę cię napisać, skoro ty tu rządzisz.

Ricky
Ricky

Jonas chyba bardzo pewny siebie, skoro dali odjechać na aż tyle minut… Pewnie wie co robi, ale będę trzymał kciuki aby obecny lider trochę mu utarł nosa 😉

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

„Na asfalcie znaleźli się między innymi: czwórka z UAE Team Emirates-XRG – Adam Yates, António Morgado, Marc Soler i Jay Vine.”
Faktycznie połowa to nie większość, okropne wyolbrzymienie. Tak jak to, że przez zwężenie w finiszu sprinterskim po kraksie bierze udział ponad 10 zawodników. Wychodzi na to, że jednak mam rację, ale można się czepić skrotu myslowego.
Ale to Pan jest chodzącą encyklopedią i postawił tezę, to proszę wymienić te wszystkie wielkie toury, gdzie było pod tym względem gorzej.
Nie zabraniam się nikomu cieszyć niezwykle interesującym formowaniem ucieczek i kraksami czy uślizgami decydujacymi o rozstrzygnięciach, są i wielbiciele takich na pół pornograficznych wrażeń. Ja jednak mam większe wymagania co do takich wyścigów, chciałbym jednak sportowej walki głównych faworytów.
A, z tym klikaniem trochę się pomyliłem. Przynajmniej więcej komentarzy jest przy oskarżeniach o doping i kłótniach z tego powodu. Ja też tu mam swój mały udział, choć co najwyżej insynuowalem czy sugerowałem, że coś mi tam nie pasuje bez otwartego oskarżania. Ale mam odwagę się do tego przyznać.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

Czyli „wykosiło” nie odnosiło się jednak do wycofań, a tego ilu upadło – okej, nie czytam w Pana myślach (zresztą te są cały czas tak negatywne, że jedyny, kto powinien tam zaglądać, to terapeuta).

„Bierze udział ponad 10 zawodników” – a ilu mamy topowych sprinterów w tym wyścigu? Bo że kraksa zatrzymała w sporej części tych, którzy i tak by nie finiszowali, to chyba nie jest jakiś dramat, a realnie wypadł Groenewegen, Groves i Moschetti.

Choć wiem, że nie stać Pana na jakąkolwiek refleksję, a „chodząca encyklopedia” ma być żałosnym przytykiem, to proszę bardzo, oto co można łatwo odnaleźć w ostatnich edycjach Giro:
-2025: 1. etap kraksa, która eliminuję Landę (połamany kręgosłup); na 2. ITT leżał m.in. Plapp, na 4. etapie leżał m.in. Mads Pedersen, a wycofać musiał się Kragh
-2024: 1. etap eliminuje Gesinka, 2. Dunbara, 3. Carra, 4. Girmaya, a leży też m.in. później 2. w GC Martinez
-2023 to m.in. 3 spore wypadki w finale 5. etapu, gdzie bodaj Cav przecinał linię mety sunąć po asfalcie
I nie, nie chce mi się dalej szukać. Po prostu łatwo się zapomina, że kraksy są normalnym elementem wielkich tourów, szczególnie na początku, gdy atmosfera jest nerwowa, a każdy chce być z przodu.

A co do kliknięć – komentarze nie mają nijak przełożenia na to, które teksty się najlepiej czytają. Zwykle wręcz gównoburze i nie mające żadnego podłoża oskarżenia, narzekania itd. pojawiają się pod tekstami, które niekoniecznie kręcą sensowną cyfrę.

Led_2008
Led_2008

Epicki etap. Kocham Giro. Na rowerach prawdziwi sportowcy i mężczyźni. Pozdrawiam każdego z kolarzy w peletonie.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Ale to Pan tu pisal swoje tezy, to oczekuje, że ja je będę tu udowadniał? Udowodnił Pan, że ten wyścig jest bardzo niebezpieczny i pozostawia, do życzenia w kwestii organizacji i zabezpieczenia. Nie wiem, czy wypadnięcia pojedynczych zawodników sa równoważne masowym kraksom z neutralizacją. No i dalej uważam, że poza tymu kraksami niewiele było w tym wyścigu wydarzeń, które zapadają w pamięć (5 etap był trochę ciekawszy od reszty).
Moje mysli są bardzo pozytywne, proszę się nie martwić, mam po prostu większe wymagania. A w terapię szczególnie nie wierzę i chyba nie potrzebuję, ale może Pan Redaktor ma jakieś pozytywne doświadczenia w tym temacie i poleci jakiegoś, który może zmieni moją opinię.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

„Udowodnił Pan, że ten wyścig jest bardzo niebezpieczny i pozostawia, do życzenia w kwestii organizacji i zabezpieczenia.” – to super, bo uważam zupełnie odwrotnie i w tym miejscu dalsza dyskusja nie ma najmniejszego sensu, skoro i tak czyta Pan w moich słowach rzeczy, których nie napisałem ani nie uważam.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Jakub Jarosz
Ojoj, Pan Redaktor posiada jakieś wykształcenie? Jeśli tak, to czytanie ze zrozumieniem powinno być na wyższym poziomie. Wymienia Pan poważne wypadki z kilku ostatnich lat na poczatkowych etapach i nie uważa, że można wysnuć taki wniosek? Czy moze uważa, ze
że chodzi tylko o tegoroczny wyścig?
Też uwazam, że dalsza dyskusja nie ma sensu w takim wypadku.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

Jeśli uważa Pan, że ten wyścig jest bardziej niebezpieczny niż jakiekolwiek inne i ” pozostawia, do życzenia w kwestii organizacji i zabezpieczenia”, to naprawdę podziwiam zdolność do mentalnej ekwilibrystyki. Kraksy były, są i będą, a Giro d’Italia nie jest tu w żaden sposób wyjątkowe.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Nic takiego nie napisałem. Obrazić mnie Pan nie jest w stanie, mimo, że Pan próbował wielokrotnie w poprzednich komentarzach, ale szkoda mi czasu na dalsze dyskusje z pańskimi projekcjami i zbijanie tanich chwytów erystycznych.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

„Udowodnił Pan, że ten wyścig jest bardzo niebezpieczny i pozostawia, do życzenia w kwestii organizacji i zabezpieczenia.” vs „Nic takiego nie napisałem.”. Brawo, brawo, fikołki postępują. Obraża Pana dyskutowanie o faktach? To przykre, bo moim celem nigdy nie było urażenie Pana osobiście, a jedynie wskazanie, że podchodzi Pan bardzo negatywnie do wyścigu, i tam gdzie szklanka jest do połowy pełna bądź pusta, Pan uważa, że jest do połowy stłuczona. Jeśli zaś ktoś tu próbuje atakować drugą stronę, to jest to Pan zniżający się do podważania wykształcenia, „projekcji” i innych takich.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

„Jeśli uważa Pan, że ten wyścig jest bardziej niebezpieczny niż jakiekolwiek inne”
Proszę przytoczyć fragment mojej wypowiedzi, gdzie tak napisałem. Jeśli wkładanie wypowiedzi, która nie padła w czyjeś usta i dyskutowanie z nią jest jakąś wybitną zagrywką, to chylę czoła.
Tak samo oczekuje Pan wersalu po sugerowaniu obcej osobie, której Pan nie zna, choroby psychicznej. W liberalnym wielkomiejskim towarzystwie ludzi na po ziomie takie rzeczy uchodzą za normalne? Naprawdę już wystarczy.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

„Udowodnił Pan, że ten wyścig jest bardzo niebezpieczny i pozostawia, do życzenia w kwestii organizacji i zabezpieczenia.” – dosłownie w tym miejscu wskazuje Pan, że Giro jest bardzo niebezpieczne, chyba że uważa Pan, że każdy wyścig świata jest „bardzo niebezpieczny”.

Czy na terapię chodzą wyłącznie osoby chore psychicznie? Przepraszam, nie wiedziałem, że nie ma Pan świadomości, że tak nie jest. Bardziej miałem tu na myśli Pana negatywne nastawienie do dosłownie wszystkiego – na przestrzeni ostatnich dyskusji pozwolił Pan sobie na takie zwroty jak „jeden z bardziej przereklamowanych dla mnie kolarzy”, „zwracam też uwagę na brzydotę”. Do tego nazywanie Bułgarii „krajem trzeciego świata”, wybitne komentarze pokroju „tur de balą”, „Ło w mordę!!! Aż siedem!!!! O jaaaa! Jazda jazda jazda!!! Uuuu uuuu!” czy właśnie wspomniane regularne gadanie o dopingu. Jednocześnie nie znalazłem ani jednego komentarza, w którym napisałby Pan, że cokolwiek się panu podobało, cokolwiek Pan lubi, cokolwiek Pana cieszy. To przykre.