Foto: Tour de Hongrie

W tle emocji związanych z Giro d’Italia zostanie rozegrany bardzo ciekawy wyścig. Impreza, której historia sięga 1925 roku. Mowa o Tour de Hongrie, czyli zmaganiach rozgrywanych na terenie Węgier, które 13 maja 2026 wystartują po raz 47. Zapraszamy na zapowiedź Wyścigu Dookoła Węgier. 

Jak wspomniałem, dzieje Tour de Hongrie sięgają roku 1925. Był to czas, kiedy na Węgrzech dyktatorskie rządy sprawował już od 5 lat Miklós Horthy. Kraj, który nie zdążył się jeszcze dźwignąć z klęski I wojny światowej, mógł sobie jednak pozwolić na organizację imprezy na lokalnym szczeblu. W pierwszych edycjach startowali niemal bez wyjątku Węgrzy zrzeszeni w stołecznych organizacjach sportowych.

Stan rzeczy uległ delikatnej zmianie po 1928 roku, kiedy to Węgry gościły światowy czempionat. Zawodnicy zza granicy upatrzyli sobie kraj nad Dunajem i zaczęli ochoczo startować w wyścigu. Kolejne dwie edycje padły łupem zagranicznych kolarzy. Były to jednak sytuacje sporadyczne, gdyż w imprezie tej nadal dominowali rodzimi zawodnicy i ten stan utrzymywał się do 1965 roku. Tamta edycja stanowiła symboliczny koniec pierwszego aktu historii tego wyścigu. Impreza zniknęła z kalendarza na niemal 30 lat i trzeba było czekać na upadek komunizmu, by była możliwa jej reaktywacja, która nastąpiła w 1992 roku.

Zmieniły się Węgry i zmieniło się kolarstwo. Węgrzy przestali dominować w reaktywowanym wyścigu. Od 1992 roku triumfowali w klasyfikacji generalnej tylko cztery razy (jako ostatni Atilla Valter w 2020).

W wyścigu na Węgrzech nie brakowało polskich akcentów. W 2018 roku 2. miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Kamil Małecki (wówczas CCC Sprandi Polkowice), co jest po dziś dzień najlepszym miejscem w historii tego wyścigu. Etap tej imprezy ma w swoim dorobku Tomasz Leśniak (2007). Patryk Stosz (2018) oraz Maciej Paterski (2021) zostawali zwycięzcami klasyfikacji górskiej.

Trasa

1. etap, 13 maja: Gyula-Békéscsaba (143,1km)

Pierwszy etap ścigania na Węgrzech jest pozbawiony jakichkolwiek trudności. Trudno spodziewać się innego scenariusza niż finisz najszybszych zawodników z peletonu.

2. etap, 14 maja: Szarvas-Paks (205,8km)

Drugi odcinek wyścigu powinien mieć podobny przebieg co pierwszy. Powinien, lecz nie musi. Nieco pofałdowana trasa w końcówce etapu może sprawić, że znajdą się chętni na sprawienie niespodzianki. Kto wie, czy po zwycięstwo etapowe nie sięgnie właśnie taki śmiałek?

3. etap, 15 maja: Kaposvár-Szekszárd (152,3km)

Trzeci dzień ścigania jest preludium przed tym, co ma dopiero nadejść na kolejnych etapach. Ci, którzy będą chcieli zwyciężyć w całym wyścigu, z pewnością nie będą tracić sił na dwóch podjazdach 3. kategorii ulokowanych daleko przed metą. Etap z dużym prawdopodobieństwem powinien zakończyć się sprintem z większej grupy lub udaną ucieczką.

4. etap, 16 maja: Mohács-Pécs (188,2km)

Do 125. kilometra na 4. etapie trasa nie powinna być szczególnie trudna w Tour de Hongrie. Od tego punktu zacznie się runda w Pécs, która zostanie zwieńczona czterema wspinaczkami. Tę próbę przetrwają jedynie najmocniejsi w tym wyścigu i kto tutaj straci, powinien się pożegnać z marzeniami o zwycięstwie w imprezie.

5. etap, 17 maja: Balatonalmádi-Veszprém (147,1km)

Ostatni dzień ścigania to kontynuacja sekwencji góra-dół przez aż 120 kilometrów. Ostatni dzień ścigania będzie typową wojną na wyniszczenie. Ci, którzy stracą poprzedniego dnia, powinni spróbować dalekiej akcji w celu odwrócenia losów rywalizacji. Dopiero na mecie w Veszprém będziemy mogli ogłosić kogoś zwycięzcą. Ten triumf będzie trzeba sobie wydrzeć zwłaszcza w ciągu ostatnich 2 dni.

Faworyci

Płaskie odcinki wyścigów etapowych nawet mniejszej rangi potrafią przyciągnąć sprinterów. Nie inaczej będzie na Węgrzech, gdzie potwierdzony jest udział Tima Merliera (Soudal Quick-Step). Popsuć zabawę Belgowi postarają się między innymi Juan Sebastian Molano (UAE Team Emirates – XRG), Max Kanter (XDS Astana Team) oraz Fernando Gaviria (Caja Rural – Seguros RGA).

W klasyfikacji generalnej oczy miejscowych kibiców będą zwrócone w kierunku Attili Valtera (Bahrain – Victorious), który jest jedynym zawodnikiem w stawce, który zna smak zwycięstwa w Tour de Hongrie. Nie można też zapominać o Luku Plappie (Team Jayco AlUla), który niedawno ukończył Tour de Romandie na 5. miejscu. Przypomnieć dobre chwile z tego sezonu zechce z pewnością Abel Balderstone (Caja Rural – Seguros RGA), który kompletnie nie poradził sobie w niedawnym Presidential Tour of Turkye. Dobrą formę z minionych tygodni postara się kontynuować Tomáš Přidal (Team United Shipping). O czołowe lokaty bić powinni się także Jakob Omrzel (Bahrain-Victorious), Benoît Cosnefroy (UAE Team Emirates-XRG), Alessandro Fancellu (MBH Bank CSB Telecom Fort) czy Junior Lecerf (Soudal Quick-Step).

W wyścigu pojedzie tylko jeden Polak – Kamil Małecki reprezentujący barwy Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team.

Pogoda

Zawodnicy będą ścigać się w zmiennej pogodzie. Dobre warunki atmosferyczne powinny towarzyszyć im w ciągu pierwszych dwóch dni rywalizacji. W czasie rozgrywania pozostałych etapów mogą pojawić się opady deszczu. Temperatura przez 5 dni ścigania będzie oscylować w przedziale 16-19 stopni Celsjusza.

Transmisje

Z uwagi na rozgrywany równolegle wyścig Giro d’Italia, Tour de Hongrie nie zmieściło się w telewizyjnej ramówce Eurosportu. Wzorem lat ubiegłych imprezę będzie można oglądać wyłącznie za pośrednictwem Playera / HBO Max w godzinach od 15:00 do 17:00.

Lista startowa 47. edycji Tour de Hongrie:

Data powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułJhonatan Narváez: „Dobrze sobie poradziliśmy na ostatnich kilometrach jako drużyna”
Następny artykułSito – zapowiedź 5. etapu Giro d’Italia 2026
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze