Fot.: Soudal Quick-Step / Getty Sport

Tim Merlier (Soudal Quick-Step) wygrał inauguracyjny odcinek tegorocznej edycji Tour de Hongrie (2.Pro). Belg okazał się najlepszy w sprinterskiej potyczce. Merlier został również pierwszym liderem klasyfikacji generalnej.

Na sam początek zmagań organizatorzy przygotowali dla zawodników płaski odcinek o długości 143 kilometrów (Gyula – Békéscsaba). Kolarze ścigali się na rundach. Wiele wskazywało na to, że po triumf sięgnie któryś z mocnych sprinterów. Na liście startowej mieliśmy jednego reprezentanta Polski – Kamila Małeckiego (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team).

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:25. Krótko po starcie mieliśmy nie tylko liczne ataki, ale też bardzo dużą kraksę, w której uczestniczyli m.in.: Pau Martí i Nadav Raisberg (NSN Cycling Team) czy też Samuel Boardman (Modern Adventure Pro Cycling).

Gdy sytuacja nieco się uspokoiła, pojawiły się kolejne ataki. Finalnie od peletonu oderwali się zawodnicy Lidl-Trek: Kristian Egholm oraz Mathias Sunekær Norsgaard. Ta dwójka wyrobiła sobie kilkadziesiąt sekund zapasu nad główną grupą. Szybko jednak ich przewaga wzrosła do blisko 2 minut. W pogoń zaangażowały się ekipy Soudal Quick-Step i Team Jayco AlUla. Na lotnym finiszu Gyula najlepszy okazał się Kristian Egholm, który zyskał 3 sekundy bonifikaty czasowej. Po 2 sekundy sięgnął Norsgaard, a jedną sekundę wywalczył Benoît Cosnefroy (UAE Team Emirates-XRG).

Peleton zaczął odrabiać straty, a wielkimi krokami zbliżał się kolejny lotny finisz, zlokalizowany przy drugim przejeździe przez linię mety. Kolejność na tej premii była taka sama, jak w przypadku pierwszego lotnego finiszu. Ci sami zawodnicy sięgnęli po kolejne bonifikaty czasowe. Do rozegrania został jeszcze jeden lotny finisz. Na 50 kilometrów do mety prowadząca dwójka miała około 45 sekund przewagi nad peletonem. Niestety na 36 kilometrów do mety w peletonie doszło do sporej kraksy, w której uczestniczyli m.in. Harm Vanhoucke (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Kelland O’Brien (Team Jayco AlUla).

Pracowali kolarze UAE Team Emirates-XRG, a na ostatnim lotnym finiszu (Gyula) na trasie środowego odcinka nie było niespodzianki. 3 sekundy wywalczył Egholm, po 2 sekundy sięgnął Norsgaard, a jedną sekundę zdobył Cosnefroy. Główna grupa mocno przyspieszyła, na skutek czego Egholm i Norsgaard mieli już tylko 20 sekund zapasu na 18 kilometrów do mety. Na czele widoczni byli również zawodnicy Soudal Quick-Step. Wkrótce ucieczka została dogoniona.

Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Czekaliśmy na finałowe rozstrzygnięcia i sprinterską rozgrywkę. Czujnie w peletonie jechali zawodnicy Team Jayco AlUla i XDS Astana Team. Swojej szansy szukał jeszcze Jakob Söderqvist (Lidl-Trek), ale jego atak na ostatnich kilometrach nie zakończył się powodzeniem. Dla swojego lidera pracowali kolarze Soudal Quick-Step. O etapowym zwycięstwie marzył Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates-XRG), ale szybko te plany zweryfikował Tim Merlier (Soudal Quick-Step), który okazał się zwycięzcą inauguracyjnego odcinka Tour de Hongrie 2026. Drugi był wspomniany wcześniej Kolumbijczyk, a podium uzupełnił Phil Bauhaus (Bahrain-Victorious). W końcowej fazie doszło jeszcze do niewielkiej kraksy. Merlier został również pierwszym liderem generalki. Do zakończenia zmagań pozostały cztery odcinki.

Wyniki 1. etapu Tour de Hongrie 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułJeden z autorów sukcesów Jonasa Vingegaarda dołącza do Red Bull-BORA-hansgrohe
Następny artykułTour de Pologne wraca do województwa lubuskiego
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze