fot. Burgos Burpellet BH / Sprint Cycling Agency

Carlos Canal zwycięzcą 2. etapu O Gran Camiño. Hiszpan był najlepszy na finiszu z niewielkiej grupy, a w sprinterskim pojedynku 4. miejsce zajął Patryk Goszczurny! Nowym liderem klasyfikacji generalnej 5. edycji hiszpańskiego wyścigu został Rafael Reis. Warto też zauważyć, że w dzisiejszej ucieczce dnia znalazł się Danny van der Tuuk.

W czwartek na kolarzy rywalizujących w 5. edycji O Gran Camiño czekał niespełna 150-kilometowy etap ze startem w Vilalbie i metą w Barreiros. Na trasie znalazły się dwie górskie premie 3. kategorii, a z tej drugiej, Alto de Noceda (2,6 km; 8,4%), do mety pozostawało jedynie nieco ponad 20 kilometrów.

Odjazd dnia zawiązywał się dziś na raty, a na czele znaleźli się zainteresowany koszulką górala Tomas Contte (Aviludo – Louletano – Loulé), 5. w klasyfikacji generalnej Jakub Otruba (Caja Rural – Seguros RGA), nasz Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi), a także Sinuhé Fernández (Burgos Burpellet BH), Joaquim Silva (Efapel Cycling), Hubert Lamothe (Meridian Racing p/b de la Uz), Hugo Nunes (Credibom / LA Alumínios / Marcos Car) oraz Rúben Rodrigues (Feira dos Sofás – Boavista). Za pracę w peletonie wzięli się kolarze UAE Team Emirates – XRG, którzy trzymali harcowników na dość krótkiej smyczy.

Podczas wspinaczki na Alto de Noceda (2,6 km; 8,4%) odjazd mocno podzielił się, a przewaga uciekinierów zaczęła błyskawicznie spadać. Do przodu wyrwał się co prawda Jakub Otruba, ale z tyłu mocne tempo narzucili zawodnicy Movistar Team, którzy szybko zbliżali się do Czecha. Gdy różnica osiągnęła poziom 35 sekund, niespodziewanie w peletonie zabrakło chętnych do pracy, by po chwili przestoju na czele pojawił się Patryk Goszczurny (Team Visma | Lease a Bike).

Na ostatnich kilkunastu kilometrach w peletonie zaczęły się skoki. Aktywni byli nie tylko kolarze z mniejszych ekip, ale i zawodnicy UAE Team Emirates-XRG, Movistar Team czy NSN Cycling Team. Efektem tego były spore podziały w stawce, których nie przetrwał prowadzący w klasyfikacji generalnej Julius Johansen (UAE Team Emirates-XRG). Pod jego nieobecność wirtualnym liderem został Rafael Reis (Anicolor / Campicarn).

Czołowa grupa w końcówce liczyła jedynie około 35 kolarzy, a skoku z niej próbował 3. na wczorajszej czasówce Nelson Oliveira (Movistar Team). Portugalczyka nie odpuszczali jednak zawodnicy Caja Rural – Seguros RGA oraz Anicolor / Campicarn – ci pierwsi polowali na etapowy triumf, drudzy zaś mogli mieć nadzieję na przejęcie koszulki lidera. Gdy tylko 37-latek został dogoniony, momentalnie zaczęły się kolejne skoki.

Na ostatni kilometr na czele grupy wjechali zawodnicy Burgos Burpellet BH. Genialną pracę wykonywał Jesús Herrada, zza pleców którego wystrzelili dopiero finiszujący kolarze. Spośród nich najszybszy był Carlos Canal (Movistar Team) i dla 24-latka to było pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze. Etapowe podium uzupełnili Mats Wenzel (Equipo Kern Pharma) i Eric Antonio Fagúndez (Burgos Burpellet BH), a 4. miejsce, mimo przyblokowania w końcówce, zajął nasz Patryk Goszczurny (Team Visma | Lease a Bike).

Wyniki 2. etapu 5. O Gran Camiño:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułParyż-Roubaix 2026: Tak szybko jeszcze nie było. Kolejny rekord średniej prędkości
Następny artykułRonde van Limburg 2026: Tim Merlier zwycięzcą, 6. Stanisław Aniołkowski
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Ładnieniu zrobił widać ma coś pod nogą

El Wray
El Wray

Będą z niego człowieki 🙂 Chodzi o Patryka.
Szkoda tylko, że Pan „Nieszczęsny” na Max/Eurosport nie mógł się powstrzymać i na początku transmisji z Limburgi podał wyniki z Galicji.
Inni od Tomasza J. przez Adama P. po Dariusza B. już się nauczyli, że niektórzy wyścigi nagrywają i oglądają później…