fot. KTK Kalisz

W czwartkowe popołudnie na szosach Warmii odbył się niejeden pasjonujący pojedynek o medale Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026. Górą wśród orlików był Patryk Goszczurny, który po latach drugich lokat nareszcie zdobył swoją upragnioną, biało-czerwoną koszulkę. 20-latek nie krył swojego zadowolenia z tego faktu.

Srebro w wyścigu ze startu wspólnego juniorów w 2023 roku, srebro w jeździe indywidualnej na czas juniorów w 2024 roku, srebro w czasówce wśród orlików w 2025 roku… Patryk Goszczurny miał dotychczas dość specyficzną passę podczas Mistrzostw Polski – z jednej strony rokrocznie zdobywał medale, co z pewnością było dla niego powodem do dumy, z drugiej cały czas mu niewiele brakowało, by wreszcie sięgnąć po tytuł mistrzowski. Ten nadszedł podczas czempionatu w 2026 roku, kiedy to 20-letni zawodnik Team Visma | Lease a Bike Development wygrał jazdę indywidualną na czas wśród orlików.

Naprawdę szczerze cieszę się z tego złotego medalu, bo liczyłem na niego już od dawna i po tych trzech srebrnych medalach czekałem na ten dzień, czekałem na niego bardzo długo… Na pewno bardzo się cieszę, zwłaszcza, że miałem też drugi czas porównując się z elitą. Co prawda na ile wiem, tam będę bez medalu… No szkoda, ale na pewno to fajne uczucie, że mogłem wykręcić taki fajny czas nie tylko w orliku, ale i patrząc na elitę, więc jestem bardzo szczęśliwy

— mówił Patryk Goszczurny, który niestety nie miał szans na walkę w elicie ze względu na regulaminowe rozłączenie tych kategorii. Faktem jest jednak, że gdyby porównać rezultaty z tej samej trasy, którą pokonały obie grupy, to 20-latek przegrałby wyłącznie z Michałem Kwiatkowskim, a za jego plecami znalazłby się m.in. Filip Maciejuk.

Kolarz Team Visma | Lease a Bike Development przyjeżdżał na Mistrzostwa Polski z łatką faworyta jazdy indywidualnej na czas orlików, ale czy sam czuł się takowym? Czy forma, jaką ostatnio prezentował 20-latek sprawiała, że przyjeżdżał tu z pewnością siebie?

Szczerze, to po Giro d’Italia Next Gen czułem, że dopiero doszedłem do tej optymalnej formy. Dopiero ostatnie 2-3 etapy, to były moje najlepsze dni w tym wyścigu, więc przyjechałem tu pewny siebie, choć obawiałem się chłopaków. Janek Jackowiak był w tym roku bardzo mocny, do tego Dawid Lewandowski, mimo kraksy na Giro, zajął tu 2. miejsce, więc gratulacje dla niego, cieszę się, że mógł tu stanąć na podium, bo też na pewno na to zasłużył po swoich przejściach

— mówił Patryk Goszczurny, którego zapytałem, czy w związku z jego doświadczeniem w takich imprezach jak Giro d’Italia Next Gen łatwiej mu ścigać się dzień po dniu – wszak już w piątek na orlików czeka wyścig ze startu wspólnego.

Myślę, że tak. Przy tym jednak staram się nie narzucać na siebie zbyt dużej presji, zobaczymy, jak to będzie dzień po dniu. Jestem tu tak naprawdę samemu tutaj, także staram się jechać na spokojnie i czas pokaże. Tyle

— dodawał mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas do lat 23.

Orlicy wystartują w piątek o 14:00 z rynku w Lubawie, a czeka na nich 139,6 kilometra o łącznym przewyższeniu 1770 metrów, na które złoży się dojazd na rundę, 6 pętli oraz powrót z takowej. Jak na rywalizację na takiej trasie zapatruje się nasz czołowy młodzieżowiec?

Lubię takie trasy, więc na pewno będę walczył i jutro przekonamy się jak będzie wyglądała nasza rywalizacja

— krótko zakończył Patryk Goszczurny.

Z pewnością czasu na celebrację mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas nie będzie miał wiele – jeszcze po 21 kolarz Team Visma | Lease a Bike Development dopełniał obowiązków po czasówce, a start jutrzejszego wyścigu oddalony jest o przeszło 100 kilometrów. Noc zatem będzie krótka, ale endorfiny związane ze zdobyciem upragnionego biało-czerwonego trykotu z pewnością mogą jutro ponieść Patryka Goszczurnego, który co roku plasuje się w ścisłej czołówce naszego krajowego czempionatu.

W Biskupcu rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułEdoardo Affini uniknął poważnych obrażeń podczas kraksy w mistrzostwach Włoch
Następny artykułMaja Tracka złota wśród orliczek: „Cel był jeden – zdobyć koszulkę”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze