Wielkimi krokami zbliża się początek 109. edycji Giro d’Italia. Choć do 8 maja jeszcze na tyle daleko, iż żaden zespół nie potwierdził oficjalnie swojego składu na włoską trzytygodniówkę, to coraz więcej wiadomo na temat zawodników, którzy wybierają się do Bułgarii i Włoch. Wśród potencjalnych uczestników nie brakuje gwiazd światowego peletonu.
Na nieco ponad 3 tygodnie przed startem 109. edycji Giro d’Italia pewni możemy być tylko kilku rzeczy, w tym tego, że do obrony tytułu nie przystąpi Simon Yates, który niespodziewanie na początku stycznia zakończył karierę. Niepewna pozostaje bowiem m.in. ogłoszona w grudniu trasa, wokół której cały czas pojawiają się znaki zapytania – zwłaszcza te dotyczące problemów na terenie Bułgarii, gdzie zaplanowana jest Grande Partenza. Zakładając jednak, że organizatorzy uporają się z kłopotami i przebieg wyścigu pozostanie niezmienny, warto dokładniej przyjrzeć się temu, kto w dniach 8-31 maja spodziewany jest na starcie wyścigu.
Do rywalizacji przystąpią 23 zespoły – 18 World Teamów, a także 5 ekip z dzikimi kartami. Niektóre z nich przedstawiły swoje szerokie składy, w przypadku innych wiemy tylko tyle, ile w różnych wywiadach wyjawili sami zawodnicy. Do poznania pełnej listy 184 uczestników jest zatem jeszcze daleka droga, ale mniej więcej wiadomo już, kto powalczy o najwyższe cele.
Jeśli chodzi o klasyfikację generalną, to głównym kandydatem do końcowego zwycięstwa jest bez wątpienia Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), którego wspierać mają m.in. Sepp Kuss i Wilco Kelderman. Jeszcze jakiś czas temu za głównego rywala Duńczyka uważany był João Almeida (UAE Team Emirates – XRG), ale w obliczu problemów z formą Portugalczyka można się zastanawiać, czy ten faktycznie pojedzie Giro d’Italia, a nawet jeśli, to czy roli lidera nie przejmie od niego np. Adam Yates. Niedyspozycja jednych może być jednocześnie szansą dla innych – zeszłoroczne 3. miejsce poprawić będzie chciał triumfator tego wyścigu z 2019 roku, czyli Richard Carapaz (EF Education – EasyPost). 32-letni Ekwadorczyk wielokrotnie w przeszłości udowadniał, że na włoską trzytygodniówkę potrafi przygotować się jak mało kto.
W gronie kolarzy, którzy powinni uplasować się na czołowych miejscach, warto też wspomnieć o takich zawodnikach jak Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), Jai Hindley i Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe), Thymen Arensman (INEOS Grenadiers), Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team), Ben O’Connor (Team Jayco AlUla), Damiano Caruso i Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Enric Mas i Einer Rubio (Movistar Team), Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché), Giulio Ciccone i Derek Gee-West (Lidl-Trek), Mikel Landa (Soudal Quick-Step), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team) czy Max Poole (Team Picnic PostNL).
Jeśli chodzi o sprinterów, to grono kandydatów do etapowych zwycięstw będzie szerokie, aczkolwiek skupić warto będzie się przede wszystkim na czterech nazwiskach – Jonathan Milan (Lidl-Trek) przejechał w karierze 3 wielkie toury, a każdy z nich kończył nie tylko z wygranym etapem, ale i triumfem w klasyfikacji punktowej. Patrząc na tegoroczną formę można jednak podejrzewać, że na drodze do takiego sukcesu spróbują stanąć mu Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team), Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets) i Paul Magnier (Soudal Quick-Step). Nie można też ignorować Kadena Grovesa (Alpecin-Premier Tech), który stał się niejako specjalistą od wygrywania etapów wielkich tourów – przez ostatnie 3 lata Australijczyk odniósł 9 zawodowych zwycięstw i 100% z nich było właśnie odcinkami wyścigów trzytygodniowych. Wysoko na płaskich etapach mogą bywać także m.in. Ethan Vernon (NSN Cycling Team), Danny van Poppel (Red Bull – BORA – hansgrohe), Casper van Uden (Team Picnic PostNL) czy Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla).










tak szczerze to średnia ta obsada
A kogo brakuje? Z najlepszych sprinterów to chyba tylko Philipsena, bo jednak gdy jest Magnier, to wiadomo, że nie pojawi się Merlier, gdy jest Lund to nie ma Kooija itd. W górach? Oczywiście brakuje Tadeja, ale w gruncie rzeczy mamy tu z połowę czołowych górali, co jak na Giro jest naprawdę niezłym wynikiem.
Odnoszę się tylko do gc, Obsada jest podobna do vuelty, nie ma ma. Pidcock I Ayuso, ale Almeida w dużo słabszej formie. Nie zdziwi mnie Derek gee Na podium Albo arensman
Jeśli Almeida będzie liderem UAE i znowu zawiedzie to chyba więcej wielkiego touru w tej ekipie już nie poliferuje. Wolałbym Del Toro, bo Tadek i tak lider na TdF, a meksykaniec ma coś do udowodnienia.
Jonas pewnie zgarnie generalkę z łatwością przy tej obsadzie, inni powalczą o podium.
W sprinach stawiałbym na Milana, Trek ma zawsze silny pociąg, rok temu Pedersen zgarnął kilka etapów.
Remco mógłby też tu startować, bo co on niby chce ugrać w tym sezonie oprócz MŚ i ME w TT? Vuelty pewnie też nie ugra bo za dużo gór na jego wytrzymałość.
Ziomal Tadzik pewnie przymierza się do Tour de France… Na osłodę po piekle północy…
Możemy w tym roku zobaczymy coś ciekawego Vinigo wygrywającego Giro oraz Pogacara, który pojedzie w końcu Vueltę
Obecność vinigora skutecznie odbiera emocje jeśli chodzi o walkę o zwycięstwo. Oby etapy dla ucieczki były ciekawe
Po cichu liczę, że Derek Gee zaskoczy – trzymam zaniego kciuki po zeszłorocznych perypetiach. A może pojawi się jakaś niespodzianka, tak jak w zeszłym roku?