Na 5. miejscu rywalizację w ramach 105. edycji Volta a Catalunya zakończył Remco Evenepoel. Katalońska impreza była dla Belga prawdziwym rollecoasterem emocji – z początku ten mocno szarpał, potem doznał bolesnego upadku, poniósł straty, a finalnie przyjął rolę pomocnika. Teraz czeka go nieco przerwy od ścigania.
105. edycja Volta a Catalunya przez wielu była zapowiadana jako pojedynek pomiędzy Jonasem Vingegaardem a Remco Evenepoelem. Ten pierwszy finalnie wygrał 2 górskie etapy i klasyfikację generalną, drugi zaś zakończył zmagania na 5. miejscu, a do domu zabiera nie tylko poczucie niedosytu, ale i szlify oraz ból po kraksie z finału 3. etapu. Nie można bowiem powiedzieć, że występ kolarza Red Bull – BORA – hansgrohe w Katalonii był anonimowy – Belg już pierwszego dnia zgarnął bonifikatę za 2. miejsce na finiszu, następnie zaś obejrzeliśmy go w szalonej akcji podczas 3. odcinka, gdzie aż do kraksy na kilkaset metrów przed metą wydawało się, że ten zdoła ubiec peleton. Upadek ten pozostawił jednak ślad na dyspozycji 26-latka, który finalnie stracił ponad 1,5 minuty w La Molinie. Dzień później zaś Belg pogodził się z rolą pomocnika dla Floriana Lipowitza.
Gdyby nie ten wypadek, myślę, że w tym tygodniu stać mnie było na więcej. Szkoda, że tak się stało, ale tak po prostu bywa. Myślę, że nie ma co wyciągać zbyt wielu wniosków z wyniku w klasyfikacji generalnej. To, że ostatecznie zająłem 5. miejsce, pomimo ciężkiej pracy na czele stawki, nie jest złe. Więcej nie było możliwe. W dzisiejszych czasach wszystko musi być w 100% w porządku, jeśli chce się wygrać taki wyścig. Tak, ten wypadek po prostu pozbawił mnie wielu szans. W końcu duża część mojego ciała była poraniona. Miałem trochę zesztywniałych mięśni i bolał mnie dolny odcinek pleców, co obniża osiągi o co najmniej kilka procent. Na szczęście udało mi się ukończyć wyścig i razem z Lipo osiągnęliśmy dobry wynik. Jadę teraz na dwa dni do Belgii, a potem do Hiszpanii, żeby w wolnym czasie przygotować się do ardeńskich klasyków. Tam będę chciał powalczyć o najwyższe cele
— opowiadał Remco Evenepoel.
Wyjazd do Belgii sprawia, że ponownie pojawiły się pytania na okoliczność udziału 26-latka w Ronde van Vlaanderen. W grudniu byliśmy bowiem świadkami prawdziwej sagi wokół tego tematu, kiedy to najpierw pojawiły się plotki o programie zawierającym ten monument, by po pewnym czasie zawodnik Red Bull – BORA – hansgrohe dementował te informacje. Nie wszyscy jednak w takie zaprzeczenie uwierzyli, bowiem dosłownie chwilę po tych wypowiedziach medialnych mistrza olimpijskiego przyłapano podczas treningów na m.in. Starym Kwaremoncie, co ponownie otworzyło dyskusje. Remco Evenepoel jednak cały czas utrzymuje, że jego powrót do ojczyzny jest związany wyłącznie z kwestiami osobistymi.
Wiem, że wiele osób liczy na mój wstęp w Ronde, ale to nie nastąpi w tym roku. Mój program nie będzie modyfikowany. W poniedziałek i wtorek spędzę trochę czasu w domu. W Belgii, z rodziną i przyjaciółmi. Dawno się z nimi nie widziałem – ostatnio byłem przecież na Teide i w Katalonii, a niedługo ponownie wrócę do Hiszpanii, aby przygotować się do moich ukochanych ardeńskich klasyków. Myślę, że trenując tam mogę zyskać więcej niż ścigając się we Flandrii
— powiedział Remco Evenepoel, a jego słowa potwierdził także stojący na czele niemieckiego zespołu Ralph Denk.
Mamy jasny plan dla Remco. Oczywiście cała Belgia chciałaby zobaczyć go w akcji w największym i najważniejszym wyścigu, jaki obywa się w jego ojczyźnie, ja też się zaliczam do osób, które czekają na taki występ, ale to nastąpi w odpowiednim momencie. Przed Remco jeszcze wiele lat kariery, ma na to czas. W życiu trzeba stale stawiać sobie cele. W jego pierwszym roku w naszym zespole stosujemy bardzo konserwatywne podejście przy budowie programu, aby jak najlepiej się wzajemnie poznać. Trzymamy się planów i nie wprowadzamy modyfikacji
— mówił Ralph Denk, szef Red Bull – BORA – hansgrohe w rozmowie dla Het Laaste Nieuws.
Jeśli te słowa się potwierdzą, to będzie można całkowicie zrozumieć decyzję niemieckiej drużyny – wszak na Ronde van Vlaanderen wybierają się m.in. wygrywający na przemian w ostatnich edycjach Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) i Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG). Jeśli jednak jest to tylko ukrywanie do ostatniej chwili programu Remco Evenepoela, to trzeba przyznać, że Red Bull – BORA – hansgrohe czyni to wyjątkowo dobrze, a przy okazji buduje sobie na tym solidne medialne zasięgi – nieczęsto tak długo omawia się bowiem czyjąś ewentualną obecność bądź nieobecność na starcie pojedynczego wyścigu. Czy finalnie mistrz olimpijski zadebiutuje w Ronde van Vlaanderen? Dowiemy się w ciągu najbliższych dni, bowiem 2. monument sezonu 2026 odbędzie się już w najbliższą niedzielę, 5 kwietnia.









Wracaj do treningów przed olimpiadą…
Może zadziwiać nieco zafiksowanie Remco na TdF no ale kto mu zabroni gonić za marzeniami, zwłaszcza jak są chętni by mu za to płacić 😉.
na TdF to on się nie nadaje
Wreszcie poszedł po rozum do głowy. Oby tak dalej.