fot. Milano-Sanremo

Chyba nie ma drugiego takiego wyścigu kolarskiego w kalendarzu, przed którym cały świat tego sportu tak intensywnie sprawdzałby prognozy pogody, jak to ma miejsce w przypadku Mediolan-San Remo. Kierunek i siła wiatru w końcówce mają bowiem ogromny wpływ na skuteczność akcji, a tegoroczne warunki zdają się takowym bardzo sprzyjać.

Choć do startu 117. edycji Mediolan-San Remo jeszcze 5 dni, to powoli można spoglądać na coraz bardziej prawdopodobne prognozy pogody na włoski monument. Te na ten moment są naprawdę obiecujące pod kątem widowiskowej rywalizacji – w sobotę ma bowiem intensywnie padać, być dość chłodno, a przede wszystkim wietrznie w odpowiednim, dość niestandardowym kierunku.

Jeśli obecne prognozy pogody potwierdzą się, to w sobotę na kolarzy czeka około 10 stopni Celsjusza i sporo deszczu. To bez wątpienia będzie wymagające dla zawodników, którzy na dystansie niemal 300 kilometrów będą musieli zadbać o odpowiednią ciepłotę organizmu – takie warunki mogą okazać się dla niektórych trudne, a to dodatkowy element selekcji.

Najważniejszym parametrem przy analizie prognoz jest jednak wiatr, a ten ma w tym roku sprzyjać atakom w końcówce Mediolan-San Remo. Pomiędzy Cipressą, a metą w San Remo, wiać ma głównie w plecy z siłą około 20 km/h, w porywach do nawet 40 km/h.

fot. Przykładowa prognoza pogody pochodząca z serwisu Windy

Jeśli w ciągu kilku dni nie nastąpią wyraźne zmiany w stosunku do obecnych prognoz, to końcówka zdecydowanie będzie sprzyjała atakom. Podczas samotnej akcji nie trzeba będzie bowiem walczyć z wiatrem, a ten będzie wręcz pomagał, dodatkowo na mokrych drogach dużo trudniej konstruuje się skuteczną pogoń. Czyżby to był ten rok, gdy Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) zerwie z koła wszystkich rywali i samotnie pomknie w stronę mety? Dowiemy się już w sobotę 21 marca. Start włoskiego monumentu nastąpi o 10:10, meta przewidywana jest w okolicach godziny 16:30.

Poprzedni artykułPolski raport z weekendu: Góralka Niewiadoma, zwycięski Juszczak, sporo wysokich lokat
Następny artykułMathys Rondel podpisał jeden z najdłuższych kontraktów na świecie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze