fot. Cor Vos

Victor Langellotti to kolarz, który udowadnia, że w zawodowym peletonie metryka nie zawsze definiuje sufit możliwości. Po latach spędzonych w cieniu wielkich tourów, monakijski zawodnik stał się jednym z najciekawszych nazwisk w ekipie INEOS Grenadiers. Rok 2025 przyniósł mu upragniony przełom, a nadchodzący sezon 2026 zapowiada się jako czas stabilizacji jego pozycji w peletonie oraz moment, w którym jego głos w zespole zyskał zupełnie nową wagę. U progu nowej kampanii Monakijczyk udzielił wywiadu DirectVelo, w którym opowiedział między innymi o tym, jak ważne okazało się jego etapowe zwycięstwo na Tour de Pologne. 

Droga do ścisłej elity WorldTouru bywa kręta, szczególnie gdy decydujesz się na taki krok w dojrzałym wieku sportowym. Dla Langellottiego przejście do brytyjskiej potęgi okazało się jednak katalizatorem zmian, które zaskoczyły nawet jego samego. Już w pierwszym roku startów w nowych barwach Monakijczyk pokazał, że potrafi nie tylko przetrwać w najbardziej wymagającym terenie, ale również realnie wpływać na losy wyścigów najwyższej rangi. Sam zawodnik z dużą otwartością podsumowuje ten czas jako okres niespodziewanego, ale w pełni zasłużonego sukcesu.

Jestem dość zadowolony z tego, jak potoczyłsię ostatni sezon, z realnym postępem przez cały rok. To satysfakcjonujące. Udało mi się nawet raz wygrać w WorldTourze. To był zaszczyt i szczerze mówiąc, przerosło to moje oczekiwania na ten pierwszy rok w zespole. Teraz mam nadzieję kontynuować tę passę.

Fundamentem tej nowej pewności siebie stał się występ na polskich drogach, który na stałe wpisał się w historię sportu w jego ojczyźnie. Zwycięstwo etapowe i założenie żółtej koszulki lidera Tour de Pologne sprawiło, że o kolarzu z Monako usłyszał cały świat, a styl, w jakim tego dokonał, do dziś budzi żywe emocje w środowisku kolarskim.

Niekoniecznie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko, ani w taki sposób. Z perspektywy czasu, po tym wszystkim, co mi powiedziano, zdałem sobie sprawę, że zwycięstwo i styl, w jakim je odniosłem zapadły ludziom w pamięć. Zawsze sprawia mi wielką przyjemność, gdy o tym mówię. Tego dnia założyłem żółtą koszulkę, to było genialne.

Wydarzenie to miało jednak znacznie głębszy wymiar niż tylko sportowa statystyka. Dla małego Księstwa Monako sukces Victora stał się symbolem narodowej dumy. Zawodnik przyznaje, że skala uznania, z jaką spotkał się po powrocie do domu, uświadomiła mu, jak wielkie znaczenie mają jego wyniki dla lokalnej społeczności, również dla najważniejszych osób w państwie.

To był historyczny moment dla monakijskiego sportu. Zdałem sobie z tego sprawę po powrocie z Polski. Dostałem nawet wiadomość od Księcia.

Patrząc w przyszłość, Langellotti widzi siebie jako jednego z zawodników, którzy powalczą o zwycięstwa dla drużyny INEOS. Mimo roli pomocnika, którą pełni w Tour de la Provence, monakijski puncher wynegocjował dla siebie przestrzeń do realizacji osobistych ambicji. To właśnie ta nowa, silniejsza pozycja wewnątrz zespołu pozwala mu myśleć o startach w Ardeńskich klasykach oraz o wyjątkowym dla niego wyścigu La Vuelta, który w 2026 roku rozpocznie się na jego domowych drogach w Monako.

Zespół ogromnie się wzmocnił, mamy kolarzy zdolnych do wygrywania w każdym terenie przez cały sezon. Każdy zawodnik otrzyma w którymś momencie swoją szansę, ja również. Będę pełnił rolę pomocnika, będę wspierał Carlosa dla klasyfikacji generalnej, ale także Doriana i Axela na dwóch pozostałych etapach. Na niektórych imprezach najwyższej rangi będę miał swoją kartę do rozegrania. Teraz, gdy nabrałem w zespole nieco większej wagi, mogłem przedyskutować na ten rok nieco bardziej spersonalizowany program.

Optymizm Langellottiego nie kończy się jednak na własnych celach. Kolarz z dużą pewnością wypowiada się o potencjale swoich kolegów, dostrzegając w nich przyszłych triumfatorów wielkich tourów i monumentów. Wierzy, że obecna siła drużyny pozwala im stawać na starcie każdego wyścigu z podniesioną głową i realną szansą na najwyższy stopień podium.

Kiedy widzimy, co zrobił Kévin Vauquelin w zeszłym roku w Arkéa, bez żadnego lekceważenia dla jego starej ekipy, on wejdzie tutaj na wyższy poziom i widzę, że jest w stanie wygrać Wielki Tour w ciągu dwóch-trzech lat. Oscar Onley był czwarty w ostatnim Tour de France, on też jest do tego zdolny. Kiedy widzimy, co zrobił Pippo na Mediolan-San Remo w zeszłym roku, kto może nam powiedzieć, że nie powinien stanąć na starcie w tym roku z ambicją wygranej? Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy nie mieć tej ambicji. To będzie oczywiście bardzo trudne, ale możliwe. Jesteśmy jedną z niewielu  ekip, które potencjalnie mogą wygrywać wszędzie.

Poprzedni artykułSetmana Ciclista Valenciana 2026: Trzeci etap odwołany!
Następny artykułScheldeprijs 2026: Poznaliśmy listę ekip, które wezmą udział w wyścigu. Jest polski akcent
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze