Sylwester Szmyd (Liquigas-Cannondale) skomentował na swojej stronie internetowej pierwszy, cięższy weekend rywalizacji w Tour de France 2012.

Wczoraj i dziś pierwsze podjazdy a i w końcu rytm wyścigu typowy dla TdF. Po ponad miesiącu bez wyścigu muszę przyznać, że wczoraj było mi bardzo ciężko, a i dziś lekko nie było. Dziś na starcie marzyłem o pójściu w odjazd, później już raczej nie, 150km z siodełkiem w tyłku. Pozostaje mi tylko wierzyć, że po dniu odpoczynku noga zacznie się kręcić we właściwy sposób.

Vincenzo bardzo mocny, ważne by na czasówce dużo nie stracił. Na drugą część wyścigu mamy dwa cele, zielony koszul Petera dowieźć do Paryża i Enzo na podium finałowym. Lekko nie będzie, ale to jest właśnie TdF… no właśnie, dziś sobie przypomniałem, że tak jak się tutaj jeździ (szybko) to chyba nigdzie. Prawie mi tego brakowało…

Źródło: sylwesterszmyd.pl

Poprzedni artykułPrezentacja 69. Tour de Pologne 2012
Następny artykułJakob Fuglsang wygrał Tour of Austria
Andrzej Gucwa
W redakcji naszosie.pl praktycznie od samego początku. Obecnie większość czasu poświęca na prowadzenie grupy GVT. Weekendy zazwyczaj spędza na szosach całej Polski. Dla naszosie.pl zdobył trzy medale Mistrzostw Polski dziennikarzy w tym dwa złote. W Mistrzostwach Świata dziennikarzy na Krecie wywalczył czwarte miejsce w jeździe indywidualnej na czas.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze