fot. SD Worx

Kilka lat po okropnym wypadku Amy Pieters powoli wraca do obecności w kolarskiej społeczności. 34-latka pojawiła się na welodromie podczas Six Days w Rotterdamie, a teraz została zaproszona przez organizatorów Dwars door Vlaanderen do wzięcia udziału w ceremonii dekoracji po wyścigu. To bez wątpienia dobra wiadomość w kontekście stanu zdrowia Holenderki.

Być może nie wszyscy pamiętają, zatem warto przypomnieć – pod koniec grudnia 2021 roku Amy Pieters, wówczas zawodniczka Team SD Worx, upadła podczas treningu, a skutki tego zdarzenia okazały się być opłakane. Holenderka straciła przytomność i pozostała w stanie śpiączki przez wiele miesięcy. Lekarze długo walczyli o życie kolarki, a gdy to udało się zabezpieczyć, rozpoczął się mozolny proces powrotu do zdrowia przez dziś 34-letnią Amy Pieters. Ta pierwsze kroki postawiła niemal rok po wypadku, ale rekonwalescencja nie przebiegała tak, jak można by wymarzyć.

Mistrzyni Europy z 2019 roku długo nie pojawiała się publicznie, a informacje nie były pozytywne. Holenderka przebywa w ośrodku dla osób z nabytym uszkodzeniem mózgu – niestety uraz jest na tyle poważny, że ta najprawdopodobniej nigdy nie odzyska pełnej samodzielności. Mimo to środowisko kolarskie cały czas o niej pamięta, a pod koniec 2025 roku udało się zaprosić Amy Pieters na Six Days w Rotterdamie. Teraz o obecność Holenderki starają się organizatorzy Dwars door Vlaanderen – wyścigu, który ta wygrywała 3-krotnie w latach 2014-16.

34-latka miałaby być gościem specjalnym ceremonii dekoracji. Amy Pieters pozostaje samodzielną liderką klasyfikacji wszech czasów tego wyścigu pod kątem liczby zwycięstw, a tegoroczna edycja Dwars door Vlaanderen będzie szczególna – impreza ta po raz pierwszy w historii stała się częścią kalendarza UCI Women’s World Tour. Bez wątpienia obecność Holenderki na scenie byłaby miłym akcentem dla zawodniczki, której kariera została przerwana nagle i przedwcześnie.

Poprzedni artykułUpadek Gravaa – autorów znanego systemu zmiany ciśnienia w oponach
Następny artykułSprinterski pokaz siły w Walencji. Groenewegen, Kittel i Magnier podsumowują otwarcie sezonu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze