fot. Team Visma | Lease a Bike

W zupełnie odmiennych nastrojach rozmawiali z dziennikarzami Filippo Ganna (INEOS Grenadiers) oraz Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) po wyścigu Dwars door Vlaanderen. Włoch dopadł Belga na ostatnich metrach i mógł cieszyć się z pierwszego w karierze triumfu w wyścigu jednodniowym.

Filippo Ganna przeżywał na trasie Dwars door Vlaanderen trudne chwile. Co rusz zmagał się z problemami natury technicznej, przez co zostawał co jakiś czas za zasadniczą grupą. Dzięki wybitnej pomocy zespołu mógł wrócić do wyścigu, choć jak sam przyznał, miał chwile zwątpienia. Udało mu się jednak przezwyciężyć wszelkie problemy, za co został nagrodzony w najlepszy możliwy sposób – zwycięstwem.

Zaraz po pierwszym podjeździe uszkodziłem przednie koło i musiałem po raz pierwszy zmienić rower. A potem złamałem kierownicę. Po drugiej zmianie roweru myślałem, że wyścig już się dla mnie skończył. Nigdy się jednak nie poddałem. Nie poddali się także koledzy z ekipy, którzy zrobili wszystko, bym był tu, gdzie jestem. Mogę im tylko podziękować

— opowiadał wyraźnie zadowolony z postawy swojej i zespołu Filippo Ganna.

Z przysłowiowego nieba do piekła trafił Wout van Aert. Dla 31-latka to drugi z rzędu wyścig, w którym uciekał i został doścignięty w końcówce. Tym razem Belg ukończył zawody na 2. pozycji, ale do zwycięstwa brakło niespełna 100 metrów. Dlatego też na mecie kolarz Team Visma | Lease a Bike nie krył rozgoryczenia.

To oczywiście frustrujące, kiedy jest się tak blisko zwycięstwa. Przez godzinę wierzysz, że możesz wygrać wyścig, potem wymyka ci się to z rąk w ostatnich 10 sekundach. To naprawdę boli. Byłoby miło, gdyby meta była 150 metrów wcześniej, ale takie jest kolarstwo. Na trasie próbowałem wszystkiego i umierałem na ostatnich kilometrach. Nie mogłem zrobić nic więcej

— opowiadał zawodnik Team Visma | Lease a Bike.

Poprzedni artykułRonde van Vlaanderen zmieni lokalizację startu? „Wiele miast zgłosiło swoją kandydaturę”
Następny artykułThibau Nys: „Mistrzostwa Świata w Montrealu to mój cel”
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
BarAnina
BarAnina

Lubię Filippo Gannę i cieszę się jego pierwszą wygraną w jednodniowym wyścigu, tym bardziej, że dla zawodnika którego koronnymi wyścigami są czasówki, wygrał trudny wyścig pełen odcinków po bruku.

No ja!
No ja!

Ganna się trochę „przespecjalizował” kilka lat temu. W czasówkach co miał do ugrania to ugrał, pojawił się Remco a z nim nie ma szans więc nastawił się bardziej na jednodniówki jak Mediolan-San Remo, Rubaix, Flandria. Kilka razy był blisko wreszcie mu się udało. Szkoda WvA