Zbliżając się do końca cyklu zapowiedzi, pora zajrzeć do drugiej dywizji mężczyzn. Znajdziemy tam kilka głośnych nazwisk, kolarzy poszukujących odbudowy, znanych uciekinierów, a także młode talenty. Oto przegląd zawodników z Pro Teamów.
Pierwsze zawodowe wyścigi w sezonie 2026 już za moment, a zatem to dobry moment by zbliżać się do końca z cyklem zapowiedzi. Dziś przebrniemy sobie zbiorczo przez niemal całą męską 2. dywizję – „niemal”, albowiem osobne teksty otrzymały już 3 zespoły, które mogą w tym roku liczyć na obligatoryjną dziką kartę na wszystkie wyścigi UCI World Tour, czyli kolejno Cofidis, Tudor Pro Cycling Team oraz Pinarello – Q36.5 Pro Cycling Team. Dziś bohaterami będą zatem zawodnicy z pozostałych 13 drużyn.
Polacy w 2. dywizji
Zacznijmy patriotycznie – przyjrzyjmy się biało-czerwonym, których będziemy oglądali w 2. dywizji w sezonie 2026. Tych będzie w sumie 5, aczkolwiek ekipy Stanisława Aniołkowskiego (Cofidis) i Kamila Małeckiego (Pinarello – Q36.5 Pro Cycling Team) zostały już opisane. Pozostała trójka to Marcin Budziński i Filip Gruszczyński, którzy będą reprezentowali barwy debiutującego na tym poziomie węgierskiego MBH Bank CSB Telecom Fort, a także Danny van der Tuuk, który rozpoczyna swój drugi rok w barwach Euskaltel – Euskadi.
Marcin Budziński przechodząc do MBH Bank CSB Telecom Fort wyrasta na jednego z najmocniejszych kolarzy w tej formacji. Wydaje się, że jeśli 27-letni Polak utrzyma dyspozycję z dwóch ostatnich sezonów, a włodarze tej formacji zaufają mu, to ten powinien dość często otrzymywać czy to rolę lidera na pagórkowate wyścigi, czy też przynajmniej wolną rękę. Ciekaw jestem za to jak w nowym zespole odnajdzie się Filip Gruszczyński – 20-letni Polak bez wątpienia ma talent do wspinania się, teraz jednak ważnym będzie wypracować sobie pozycję w ekipie, w której będzie miał okazję pokazywać pełnię swoich możliwości. Wierzę, że mu się to uda, choć jestem na ten moment daleki od pompowania balonika. Takowego zresztą nie będę też czynił w przypadku Danny’ego van der Tuuka – 26-latek wypracował sobie w Euskaltel – Euskadi rolę zawodnika, który okazjonalnie dostaje wolną rękę do uciekania, zdarza mu się walczyć o punkty na premiach i nowy rok zapewne będzie w jego wypadku podobny pod tym względem.
Unibet Rose Rockets w drodze na Tour de France
Przegląd zagranicznych ekip rozpocznę od drużyny, która poczyniła tej zimy prawdopodobnie najpoważniejsze wzmocnienia ze wszystkich ekip świata. Francuski Unibet Rose Rockets pozyskał bowiem aż 15 nowych kolarzy, a wśród nich są tak utytułowani sportowcy jak sprinter Dylan Groenewegen, góral Wout Poels, dynamiczny Clément Venturini, kochający pagórki Victor Lafay czy bardzo solidni Odd Christian Eiking i Rory Townsend. Do tego z ekipą na dłużej pozostaje m.in. będący jednym z objawień poprzedniego roku Lukáš Kubiš, a to mieszanka, która może poważnie namieszać w zawodowym peletonie. Wydaje się, że dzika karta dla Unibet Rose Rockets jest dość pewna, a z takim składem zespół ten stać na wiele nie tylko w mniejszych wyścigach, ale i na worldtourowym poziomie.
Francuska solidność
Gdyby spojrzeć na ranking za sezon 2025, to zobaczymy w nim 4 Pro Teamy, które zebrały naprawdę sporo punktów, a także „resztę stawki”, która miała do tej czołówki gigantyczną stratę. Tak się jednak składa, że obligatoryjną dziką kartę na wszystkie wyścigi UCI World Tour mogły otrzymać tylko 3 z tych najlepszych ekip, zaś Team TotalEnergies „na pocieszenie” będzie mógł korzystać z takiego przywileju wyłącznie w wypadku imprez jednodniowych. Francuska grupa będzie w nowym roku liczyła sobie 28 kolarzy, wszyscy pochodzą z jednego kraju, a ich misją będzie nie tylko osiąganie jak najwięcej, ale i ściganie w taki sposób, by zespół mógł znaleźć nowego sponsora – dotychczasowy kończy bowiem finansowanie wraz z końcem 2026 roku.
Kto będzie odpowiedzialny za wyniki? W brukowanych klasykach zapewne ponownie wysoko kręcił będzie się Anthony Turgis, do sprinterskich batalii przystępować będą Emilien Jeannière, Jason Tesson czy Florian Dauphin. Po 10. miejscu w zeszłorocznym Tour de France liderem na góry wydaje się być Jordan Jegat, choć aktywną jazdę w trudnym terenie pokazać mogą też Mathieu Burgaudeau, Geoffrey Bouchard, Joris Delbove czy Nicolas Breuillard. Do tego w ekipie znajdziemy też całą grupę „dzielnych Francuzów” zdolnych do uciekania w pofałdowanym terenie, dynamicznych i potrafiących zaskoczyć – tacy kolarze jak Sandy Dujardin, Alexandre Delettre, Thomas Gachignard, Samuel Leroux, Mattéo Vercher czy Mathis Le Berre zapewne dołożą do puli zwycięstw tej ekipy kilka sukcesów.
Włosi w odwrocie
Kilka lat temu dość wiekopomną chwilą był moment, gdy z UCI World Touru zniknęła ostatnia włoska ekipa. Dziś nie tylko nie zanosi się na powrót takowej na najwyższy poziom, ale i próżno szukać wybitnej jakości rodem z Italii na zapleczu najwyższej dywizji. W 2026 roku w 2. dywizji znajdziemy 3 zespoły z Włoch, ale mowa tu o swoistych „średniakach”, po których ciężko oczekiwać tyle, co po wcześniej omawianych zespołach.
Bardiani CSF 7 Saber ma za lidera 28-letniego sprintera Enrico Zanoncello, zaś w trudniejszym terenie pokazywać się zapewne będą Luca Covili, Filippo Magli, Martin Marcellusi czy Alex Tolio. Rok temu zespół ten zakończył rok z zaledwie 1 zawodowym zwycięstwem i nie zdziwię się, jak nawet powtórzenie tamtego rezultatu będzie teraz pewnym wyzwaniem.
Team Polti VisitMalta? Tu również znajdziemy dość doświadczonego sprintera, jakim jest 29-letni Giovanni Lonardi, choć jest też druga solidna opcja na finisze w postaci 27-letniego Manuela Peñalvera. Walka w trudniejszym terenie? Tu raczej będzie się opierała na pokazywaniu się w odjazdach, aniżeli próbie pokonywania lepszych zespołów w bezpośredniej walce – w ucieczki zabierać się zapewne będą tacy kolarze jak Alessandro Tonelli, Mattia Bais, Davide Bais, Thomas Pesenti, Germán Darío Gómez czy Mirco Maestri. Rok temu zawodowe zwycięstwa były 4 – w tym 2 to triumfy w ramach Mistrzostw Malty, teraz i tu nie zanosi się na jakąś poprawę.
Trzecią włoską ekipą jest Solution Tech NIPPO Rali. Formacja ta zakończyła poprzedni rok na tyle nisko w rankingu, że nie może zostać zaproszona na Giro d’Italia. Tylko czy to strata? Zespół ten rok temu odniósł co prawda aż 23 zwycięstwa, w tym 12 zawodowych, ale kluczem do sukcesu było regularne opuszczanie Europy – aż 19 spośród tych triumfów miało miejsce poza Starym Kontynentem. Szybki Dušan Rajović odnalazł się w roli łowcy etapów, być może coś do puli ekipy dołożą też od siebie kolarze z worldtourowym doświadczeniem tacy jak Matteo Fabbro, Kamiel Bonneu czy Santiago Umba.
W Hiszpanii jedynie nieco lepiej
Przenieśmy się na Półwysep Iberyjski, gdzie wciąż funkcjonuje nieco więcej drużyn. Lokalną potęgą bez wątpienia jest Movistar Team, ale i w 2. dywizji znajdziemy kilka ekip – konkretnie 4. Każda z nich ma w swoich szeregach po kilku zawodników, którzy odbili się od World Touru, a także lokalnych „wyrobników” oraz nieliczne talenty, aczkolwiek raczej takie, które nie zdołały odnaleźć angażu na wyższym poziomie.
Caja Rural – Seguros RGA tej zimy sprowadziło m.in. Fernando Gavirię. Z jednej strony 52 zawodowe zwycięstwa u 31-letniego sprintera wyglądają imponująco, z drugiej jednak ostatni triumf ten odniósł niemal 2 lata temu. To dość niepewna karta, albowiem forma Kolumbijczyka może być pewną niewiadomą. Jeśli chodzi o innych ex-worldtourowców, w składzie hiszpańskiej grupy znajdziemy także takich kolarzy jak 38-letni Eduard Prades, Fernando Barceló, Sebastian Berwick czy nowy w tej ekipie Stefano Oldani, a swoje spróbują dołożyć do puli ekipy także tacy zawodnicy jak Iúri Leitão, Abel Balderstone, Jaume Guardeño czy Francisco Joel Peñuela. Solidnie, nie wybitnie.
W pierwszej „30” rankingu UCI za zeszły rok znalazło się także Burgos Burpellet BH. Hiszpański Pro Team nie osiągnął jednak tego dzięki wybitnej postawie w największych wyścigach świata, a poprzez zatrudnienie wielu „egzotycznych” zawodników, którzy dokładali sporo punktów poprzez mistrzostwa krajowe i kontynentalne czy wyścigi rozgrywane poza Europą. Teraz do takiego międzynarodowego miksu dołączy jednak doświadczony Jesús Herrada, który będzie próbował udowodnić, że wciąż potrafi być konkurencyjny. Poza tym w składzie znajdziemy m.in. mistrza Afryki Merhawiego Kudusa, który tytuł przejął z rąk innego kolarza Burgos – pochodzącego z Mauritiusa Alexandre Mayera, a także Mongoła Jambaljamtsa Sainbayara, solidnego José Manuela Díaza, Urugwajczyka Erica Antonio Fagúndeza, Gwatemalczyka Sergio Geovaniego Chumila czy utalentowanego meksykańskiego sprintera Césara Macíasa.
Nieco martwi mnie za to tegoroczny skład Equipo Kern Pharma. Hiszpańska ekipa miała swoje piękne momenty – zwłaszcza jak wygrywała 3 etapy Vuelta a España w 2024 roku, ale od tamtej pory największe gwiazdy tego zespołu ruszyły w świat, zaś zastępstwa dla nich nie za bardzo udało się znaleźć. Jedyną gwiazdą tej ekipy wydaje się być Iván Ramiro Sosa, aczkolwiek 28-letni Kolumbijczyk jest już nieco cieniem najlepszej wersji siebie. Być może czasem wysoko zakręcą się tacy kolarze jak Iván Cobo, Jorge Gutiérrez, Diego Uriarte czy Urko Berrade, ale obawiam się, że nawet zaledwie 3 zwycięstwa z zeszłego roku mogą być wynikiem trudnym do powtórzenia.
I wreszcie na koniec omawiania Hiszpanii mamy Euskaltel – Euskadi, czyli zespół, który ze względu na zeszłoroczny ranking nie może się nawet ubiegać o dziką kartę na Vuelta a España. Filarami tej formacji są dość doświadczeni Hiszpanie tacy jak 32-letni Jonathan Lastra, 36-letni Mikel Bizkarra, 30-letni Txomin Juaristi, 29-letni Gotzon Martín czy 28-letni Jon Agirre, a w reszcie składu niespecjalnie widać talenty, które mogłyby się nagle wybić. Najbardziej ciekawi mnie co pokaże 24-letni Axel van der Tuuk – Holender zadebiutuje na poziomie 2. dywizji i myślę, że stać go na pewne sukcesy odniesione dzięki swojej dynamice oraz potrafieniu zabrać się w odpowiednią akcję.
Nowości
Na drugim poziomie znajdziemy w tym roku 2 nowe zespoły – wspominany już w kontekście Polaków węgierski MBH Bank CSB Telecom Fort oraz amerykański Modern Adventure Pro Cycling. Ci pierwsi zbudowali naprawdę ciekawy skład – znajdziemy w nim doświadczonego Fausto Masnadę, a także masę kolarzy z potencjałem takich jak szybcy Davide Persico i Nicolò Buratti, lubiący pagórki Alessandro Fancellu, Samuele Zoccarato, Alessandro Verre i Cesare Chesini czy potrafiący się nieźle wspinać Márton Dina. Do tego mamy też masę młodych talentów, co wydaje się tworzyć ciekawą mieszanę. Mamy tu skład bez wyraźnych liderów, ale i jednocześnie o wielu zawodnikach można powiedzieć, że wreszcie mają szansę pokazać swój potencjał – to może być kluczem do sukcesów.
Dużo mniej optymizmu mam w przypadku Modern Adventure Pro Cycling – rzekłbym wręcz, że to ekipa o potencjale na poziomie wielu zespołów kontynentalnych zarejestrowana poziom wyżej wyłącznie wizerunkowo. Jeśli liderami są Stefan de Bod, Mark Stewart, Tyler Stites, Riley Pickrell, Leo Hayter czy Byron Munton, to ciężko spodziewać się by zespół ten był zapraszany na większe wyścigi, więc zapewne czeka go dość przeciętny kalendarz startów i jego istnienie potencjalnie nie zmieni nic w zawodowym peletonie.
Ciąganie ogonów
Było już mało optymistycznie o amerykańskim zespole, ale trzeba przyznać, że mimo wszystko będzie to lepsza z dwóch formacji z tego kraju. Team Novo Nordisk w 2. dywizji jest bowiem również wyłącznie wizerunkowo, a na pięknej misji wspierania cukrzyków kończą się walory tej formacji, która przez wszystkie lata swojego istnienia nie wypromowała do World Touru jeszcze ani jednego kolarza. Niegdyś nieco lepiej wypowiadałbym się o drugiej z pozostawionych na koniec ekip, jaką jest belgijski Team Flanders – Baloise, ale i tu w 2026 roku ciężko szukać pozytywów – zespół ten nie ma obecnie finansowania na sezon 2027, a tegoroczny skład raczej nie rokuje w kontekście odnoszenia jakichkolwiek zwycięstw i bycia zauważanym w zawodowym peletonie.









