fot. Le Tour de France / A.S.O. / Jered & Ashley Gruber

Dziś wyjątkowo przyjrzymy się nie World Teamowi, a jednemu z Pro Teamów. Nie jest to jednak dowolnie wybrana ekipa z drugiej dywizji, a jej najmocniejsza siła, czyli Tudor Pro Cycling Team. To właśnie szwajcarska formacja była najwyżej w rankingu UCI spośród ekip, które sezon 2026 zaczną na zapleczu UCI World Touru, aczkolwiek jej włodarze mogą swobodnie budować kalendarz korzystając z obligatoryjnej dzikiej karty na wszystkie wyścigi.

Nie po raz pierwszy Tudor Pro Cycling Team będzie jednym z bohaterów naszych cykli powstających corocznie w przerwie od ścigania na szosie, ale to będzie premierowy tekst, w którym szwajcarska formacja otrzyma na końcu notę wystawianą dokładnie według tego samego klucza, podług którego oceniane są także wszystkie World Teamy. Tradycyjnie już bowiem traktowane są tak ekipy z drugiej dywizji, które mogą liczyć na obligatoryjną dziką kartę na wszystkie wyścigi UCI World Tour – w praktyce bowiem takie zespoły od tych teoretycznie będących półkę wyżej dzieli mniej niż więcej. Doskonale widać to zresztą po składzie Tudor Pro Cycling Team, który tej zimy wzmacnia kolejna gwiazda, a który to przez to stać na odnoszenie głośnych sukcesów. Już 13. miejsce w rankingu UCI za sezon 2025 przyniosło sporo pochwał w podsumowaniu sezonu, a moim zdaniem najlepsze czasy są cały czas przed podopiecznymi Raphaela Meyera i Fabio Cancellary.

Tudor Pro Cycling Team tej zimy zasili co prawda tylko 4 kolarzy, ale są to naprawdę solidne ruchy. Przede wszystkim przychodzi 32-letni Stefan Küng, który ma być liderem na wiosenne klasyki, a także szybki i lubiący podobne imprezy Luca Mozzato, solidny w górach i na czas Will Barta oraz młody Robin Donzé. Z zespołem żegnają się za to Alberto Dainese, Alexander Krieger, Lucas Eriksson i Miká Heming – widać zatem, że ogólny bilans transferów wydaje się być bardzo pozytywny, a jakość składu powinna jeszcze bardziej wzrosnąć.

Główne gwiazdy Tudor Pro Cycling Team na sezon 2026:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Szwajcarska ekipa, podobnie jak praktycznie każda z formacji z drugiej dywizji, nie należy do zespołów przejmujących raz po raz inicjatywę i dowożących swoich kolarzy w czołówce klasyfikacji generalnej. Nie oznacza to jednak, że Tudor Pro Cycling Team ma się czego wstydzić – w ich szeregach znajdziemy bowiem m.in. Michaela Storera, który 2 ostatnie edycje Giro d’Italia kończył na 10. pozycji. 28-letni Australijczyk momentami potrafi być naprawdę solidny, jak podczas wygranego w tym roku Tour of the Alps czy gdy zajmował 5. miejsce w Paryż-Nicea, a to bez wątpienia pozwala wierzyć, że i w sezonie 2026 ten będzie w stanie dowieźć dla ekipy niejeden ciekawy wynik.

W gruncie rzeczy jednak Tudor Pro Cycling Team musi skupić się na nieco mniejszych, a przynajmniej tych pozbawionych wysokich gór etapówkach. Tam o zwycięstwa bić się potrafią tacy kolarze jak Julian Alaphilippe czy Marc Hirschi, a gdy na trasie znajdzie się czasówka, to niezwykle groźny bywa także Stefan Küng. Swoje do puli ekipy dołożyć mogą również nieco bardziej doświadczeni Yannis Voisard i Florian Stork, a także cały czas rozwijający się kolarze tacy jak Marco Brenner, Mathys Rondel, Robin Donzé czy Hannes Wilksch. Nie spodziewam się tu wybitności, ale solidnych wyników i owszem.

b) na sprinty:

Choć w kalendarzu UCI pozostaje coraz mniej dedykowanych sprinterom, zupełnie płaskich etapów, to gdy już taki znajdziemy, możemy być praktycznie pewni, że gdzieś w czołówce zafiniszuje na nim Arvid de Kleijn. Dość mocno zbudowany Holender jest przedstawicielem tej grupy sprinterów, która niespecjalnie dobrze radzi sobie z trudnościami na trasie, ale jednocześnie w nogach ma prawdziwy dynamit. Podobne przebłyski miewa także Maikel Zijlaard – zwykle rozprowadzający swojego starszego rodaka, aczkolwiek również potrafiący samodzielnie zafiniszować. W razie potrzeby, choć raczej nieczęsto i z przerzedzonej grupy, do walki włączyć mogą się także tacy kolarze jak Luca Mozzato, Matteo Trentin czy Rick Pluimers.

c) na klasyki:

Naprawdę podoba mi się skład Tudor Pro Cycling Team pod kątem walki w wyścigach jednodniowych. Na brukach o najwyższe cele bić się powinni Stefan Küng i Luca Mozzato, gdy dołożymy podjazdy groźny staje się Julian Alaphilippe, zaś na nich samych niezwykle skuteczny potrafi być Marc Hirschi. Nie zapominajmy też o tym, że Michael Storer sezon 2025 zakończył 3. miejscem w Il Lombardii – to pokazuje, że szwajcarska grupa ma niezwykle mocnego lidera na praktycznie każdą trasę i nawierzchnię, jaką tylko możemy spotkać w jednodniowych wyścigach. Tu nie mówimy o zespole startującym z dziką kartą, którego zadaniem jest pokazać się w telewizji poprzez zabranie się w odjazd dnia – Tudor Pro Cycling Team jest gotowy na włączenie się do walki o zwycięstwa w praktycznie każdym wyścigu, może z wyjątkiem tych, w których startują Tadej Pogačar i Mathieu van der Poel.

Na wymienionych już zawodnikach siła szwajcarskiej ekipy bynajmniej się nie kończy. W północnych klasykach powalczyć mogą chociażby Marco Haller (12. w tegorocznym Paryż-Roubaix) czy wciąż bardzo solidny Matteo Trentin, na dynamicznych trasach odnajdą się Marius Mayrhofer i Rick Pluimers, a gdy dołożymy nieco więcej podjazdów, to groźni mogą być Marco Brenner czy Robin Donzé. Jeśli chodzi o potencjał w klasykach, to Tudor Pro Cycling Team jest naprawdę jedną z czołowych drużyn świata.

d) na czasówki:

Do szwajcarskiego zespołu dołącza kolarz mający w swoim dorobku naprawdę wiele świetnie przejechanych czasówek, czyli 32-letni Stefan Küng. Szwajcar może być tym samym nie tylko zawodnikiem zdolnym do osiągania kolejnych sukcesów, ale i inspiracją dla młodszych, solidnych, aczkolwiek nie wybitnych kolegów takich jak Fabian Weiss, Joel Suter, Will Barta, Arthur Kluckers czy Aivaras Mikutis. Nie zapominam też, że w składzie tej ekipy znajdziemy świetnego w prologach Maikela Zijlaarda – jeśli tylko 26-letni Holender staje na starcie tego typu próby, to bez wątpienia warto potraktować go jako jednego z głównych faworytów do zwycięstwa.

e) na górskie etapy:

Wszędzie tam, gdzie kolarze Tudor Pro Cycling Team nie będą walczyli o klasyfikację generalną, można się spodziewać, że będą się w takim razie pokazywali w odjazdach, w tym także podczas górskich etapów. To właśnie za sprawą sukcesów na podjazdach pierwszy raz na ustach kolarskiego świata znalazł się Michael Storer, a w jego ślady mogą chcieć pójść tacy kolarze jak Yannis Voisard, Will Barta, Florian Stork, Mathys Rondel, Marco Brenner czy Robin Donzé. Nie zapominałbym też o Julianie Alaphilippe’ie, który zależnie od tego którą nogą wstanie i w jakiej formie będzie, potrafi albo jeździć cicho i spokojnie, albo walczyć o triumfy w dosłownie każdym terenie, łącznie z wysokimi górami.

f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:

Tudor Pro Cycling Team swoją działalność rozpoczynał jako ekipa o bardzo niskiej średniej wieku – swoista kuźnia talentów. Z czasem jednak zespół zaczął się rozwijać, a od 2023 roku do „rodziny” drużyn spod tego szyldu dołączył Tudor Pro Cycling Team U23. Wobec tego dziś w głównym składzie próżno już szukać zupełnie młodych talentów, ale nadal mamy tu wartych uwagi trzech najmłodszych zawodników – są nimi 22-letni Robin Donzé, 8. kolarz tegorocznych Mistrzostw Świata w wyścigu ze startu wspólnego orlików, 22-letni Mathys Rondel – zwycięzca zeszłorocznego Orlen Wyścigu Narodów i 9. zawodnik tegorocznego Tour de Romandie, a także 23-letni Marco Brenner, który choć zaliczył trudne wejście z kategorii juniora do elity, to obecnie zaczyna się coraz śmielej odnajdować w tej drugiej. Młodzi kolarze w szwajcarskiej ekipie mają kogo obserwować, od kogo czerpać wiedzę i doświadczenie, a śledzenie ich rozwoju może być naprawdę ciekawe.

Skład Tudor Pro Cycling Team na sezon 2026:

🇨🇭 – Stefan Küng, Marc Hirschi, Yannis Voisard, Fabian Weiss, Robin Donzé, Fabian Lienhard, Joel Suter, Roland Thalmann, Robin Froidevaux
🇩🇪 – Marius Mayrhofer, Marco Brenner, Florian Stork, Hannes Wilksch
🇳🇱 – Arvid de Kleijn, Maikel Zijlaard, Rick Pluimers
🇫🇷 – Julian Alaphilippe, Mathys Rondel
🇮🇹 – Matteo Trentin, Luca Mozzato
🇺🇸 – Will Barta, Larry Warbase
🇱🇺 – Arthur Kluckers, Luc Wirtgen
🇦🇺 – Michael Storer
🇦🇹 – Marco Haller
🇱🇹 – Aivaras Mikutis
🇨🇿 – Petr Kelemen
🇩🇰 – Sebastian Kolze Changizi
🇸🇪 – Jacob Eriksson

Podsumowanie

Tak jak napisałem już na początku – choć Tudor Pro Cycling Team jest „jedynie” ekipą drugiej dywizji, to z racji na obligatoryjną dziką kartę na wszystkie największe wyścigi świata, zasługuje na traktowanie dokładnie takie samo, jak World Teamy. Widać zresztą, że i filozofia zespołu jest taka jak w na najwyższym poziomie, a oparty o kilka naprawdę wielkich nazwisk skład liczy maksymalną dozwoloną przepisami liczbę 30 kolarzy, którzy będą mieli za zadanie realizować bogaty kalendarz startów. Moim zdaniem 2026 rok będzie pierwszym dla Tudor Pro Cycling Team w drodze do awansu do UCI World Touru podczas kolejnego rozdziału miejsc w najwyższej dywizji, które nastąpi na przełomie 2028 i 2029 roku. Szwajcarska formacja ma papiery na to, by już dziś być częścią kolarskiej elity i spodziewam się, że kolejne miesiące będą na to dobitnym dowodem.

Ocena potencjału Tudor Pro Cycling Team na sezon 2026: 4,5/10
Poprzedni artykułTeam SD Worx – Protime zaprezentowało nowe stroje na sezon 2026
Następny artykułLev Gonov zamyka skład XDS Astana Team na 2026 rok
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marek Piekny
Marek Piekny

Brawo kolarze