fot. Kacper Krawczyk / Naszosie.pl

2 listopada 2024 roku, podczas wznowionych po 3 tygodniach obrad w ramach Sprawozdawczo-Wyborczego Walnego Zgromadzenia Delegatów Polskiego Związku Kolarskiego, na prezesa tejże organizacji oficjalnie został wybrany Marek Leśniewski. Zagłosowano wówczas także na skład Zarządu. Co dziś, rok od tamtych wydarzeń, można powiedzieć o trwającej kadencji władz Polskiego Związku Kolarskiego?

Choć to 12 października miało miejsce Sprawozdawczo-Wyborcze Walne Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Kolarskiego, to za sprawą pamiętnych kontrowersji związanych z brakiem zgodności wśród członków Komisji Skrutacyjnej, a następnie zerwaniem kworum, wybory prezesa Polskiego Związku Kolarskiego zakończyły się dopiero 3 tygodnie później – po wznowieniu obrad 2 listopada. Historię wydarzeń z 1. terminu przeczytają Państwo pod tym linkiem, ponadto przygotowaliśmy później analizę wydarzeń wraz z wypowiedziami zaangażowanych stron dostępną z kolei pod tym linkiem. Na nich jednak zdały się protesty, albowiem 2 listopada, mimo braku zgody części sali i wciąż licznych kontrowersji, dokończono wybory, w wyniku których stery w Polskim Związku Kolarskim przejął Marek Leśniewski, a w Zarządzie znaleźli się Zbigniew Klęk, Adam Sieczkowski, Jolanta Schreiber, Dariusz Cejner, Arkadiusz Friedrich, Marek Bartosiewicz, Mirosław Winiarski oraz Krzysztof Golwiej. Dziś mija rok od tamtych wydarzeń, a to dobry moment by spojrzeć na to, co za nami i jakie mamy perspektywy na przyszłość.

Sprawozdań brak

Jednym z najgłośniej podnoszonych tematów podczas Sprawozdawczo-Wyborczego Walnego Zgromadzenia Delegatów Polskiego Związku Kolarskiego był temat zaległych sprawozdań finansowych za lata 2017-23. To pierwsze, kluczowe, w przeddzień wyborów wysłał do delegatów wówczas jeszcze urzędujący prezes oraz ubiegający się o reelekcję Rafał Makowski. Twierdził on także, że po uporaniu się z najtrudniejszym ze sprawozdań, przygotowanie kolejnych nie będzie już kwestią lat, a jedynie miesięcy – mówiąc bowiem najkrócej jak się da trzeba przypomnieć, że w kolejnych latach Polski Związek Kolarski będąc bankrutem przestał być operatorem jakichkolwiek programów, a zatem kolejne sprawozdania byłyby dużo prostsze z racji na praktycznie brak wpływów i wypływów.

O konieczności rozwiązania tej sprawy mówili zgodnie wszyscy kandydaci, choć mieli do tego tematu nieco inne podejście. Finalnie wybrany na stanowisko prezesa Marek Leśniewski bez wątpienia także chciałby uporządkować zaległe sprawy, ale niestety po roku można napisać jedno – na ten moment się to nie udało. Ostatnim sprawozdaniem cały czas pozostaje to za 2017 rok stworzone jeszcze za kadencji Rafała Makowskiego, a Polski Związek Kolarski w związku z brakiem tak fundamentalnych dokumentów, tkwi w finansowym impasie i cały czas się zadłuża.

Sponsorzy i obejścia

Trzeba jednak oddać Markowi Leśniewskiemu i jego współpracownikom, że mimo tak fatalnej sytuacji, cały czas dają oni radę trwać w znajdowaniu rozwiązań, które pozwalają na względnie sprawne funkcjonowanie Polskiego Związku Kolarskiego. Wiele programów przechodzi przez tzw. „protezę wielkopolską”, czyli nie mający problemów natury finansowej Wielkopolski Związek Kolarski, udało się także znaleźć sponsora w postaci zondacrypto, który finansuje kadry w ich wyjazdach na imprezy mistrzowskie i ma to czynić aż do Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. To ważna rzecz – zawodnicy mogą bowiem nie martwić się o swoją przyszłość, a my oglądamy biało-czerwonych reprezentantów na najważniejszych zawodach świata.

Wyjazdy na imprezy mistrzowskie oraz wyścigi zagraniczne

Już podczas wywiadu przedwyborczego Marek Leśniewski deklarował jasno, że jest przeciwnikiem wysyłania zawodników na imprezy mistrzowskie wyłącznie po to, by wziąć w nich udział – zapowiadał, że będzie to przywilej dla najlepszych. Warto tu przytoczyć dokładniej jego słowa:

Wydaje mi się, że trzeba przerwać sytuację, że wszyscy są wszędzie wysyłani. W tym roku Francja nie wystawiła zawodników w mistrzostwach Europy na czas. Dyrektor sportowy reprezentacji francuskiej powiedział mi, że nie mieli na to budżetu i to dało mi do myślenia. To federacja decyduje, na co wydaje pieniądze. My wysyłamy pełne składy z nadzieją, że może coś się wydarzy. Trzeba troszkę zmienić to podejście i nie tracić pieniędzy tam, gdzie nie trzeba ich tracić. Jeśli ktoś przyjeżdża na imprezę mistrzowską i zajmuje 40. miejsce, to nie działa to dobrze na psychikę zawodnika. By jechać na mistrzostwa, trzeba prezentować odpowiedni poziom.

Czy obietnica ta została dotrzymana? I tak, i nie – z jednej strony bowiem nie zobaczyliśmy elity mężczyzn podczas Mistrzostw Świata w Kigali, co z pewnością z punktu widzenia finansowego było rozsądną decyzją, z drugiej jednak kontrowersje budzi wobec tego to, jak wyglądała nasza kadra torowa podczas czempionatu w odległym Chile – niestety sporo wyścigów biało-czerwoni kończyli tam na ostatnich bądź przedostatnich pozycjach, co wywołało spore dyskusje.

Brak elity mężczyzn na szosowych Mistrzostwach Świata w obliczu wyjazdu do Ameryki Południowej grupy naszych zawodników z pewnością trudniej będzie bronić, zwłaszcza, że ta nieobecność będzie niosła także skutki na przyszłość – Mistrzostwa Polski w przyszłym roku będą niżej punktowane przez Międzynarodową Unię Kolarską, co można przeczytać w tabeli znajdującej się pod punktem 2.10.008 dostępnej w przepisach UCI:

Kategoria A dotyczy mistrzostw narodowych elity mężczyzn w krajach, w których w poprzednim sezonie startował co najmniej jeden zawodnik w wyścigu szosowym Mistrzostw Świata UCI w kolarstwie szosowym elity mężczyzn. Kategoria B dotyczy mistrzostw narodowych elity mężczyzn wszystkich krajów niezaliczanych do kategorii A

— czytamy pod tabelą.

Abstrahując jednak od tych przykładów warto wspomnieć, że nasze kadry szosowe jeździły nie tylko na imprezy mistrzowskie, ale i cały czas sprawnie funkcjonowały wyjazdy dla juniorów i orlików na „zwykłe” wyścigi zagraniczne. Ci pierwsi pojawili się na starcie takich imprez jak m.in. Wyścig Pokoju (wygrany przez Jana Jackowiaka), Giro della Lunigiana, Grand Prix West Bohemia, Junioren Rundfahrt, Tour du Pays de Vaud, Trophée Centre Morbihan, Grand Prix Rüebliland czy G.P. F.W.R. BARON, drudzy zaś przejechali m.in. najważniejsze etapówki z Tour de l’Avenir, Wyścigiem Pokoju i Orlen Wyścigiem Narodów na czele. Zawodnikom zapewniono też długie zgrupowanie w Andorze przed Mistrzostwami Świata w Kigali, które jak sami bardzo chwalili, było niezwykle pomocne przed trudnym czempionatem rozgrywanym na sporej wysokości nad poziomem morza.

A długi rosną…

Kilka dni temu Marek Leśniewski udzielił dość obszernego wywiadu dla Grupy Polska Press, w którym powiedział o aktualnej sytuacji finansowej Polskiego Związku Kolarskiego, a także statusie toru w Pruszkowie, który już niedługo ponownie trafi do licytacji.

Cóż, problemy finansowe PZKol i problemy toru są ogólnie znane. One będą jeszcze jakiś czas z nami, w najgorszym przypadku skończy się wykupieniem terenu z gruzem po torze przez dewelopera. Problem ciągnie się od roku 2008, i trzeba go wreszcie rozwiązać. Wspólnie, to powinna być sprawa narodowa. Bez pomocy ministerstwa sportu – nawet, gdybym stawał na głowie – jakakolwiek obietnica z mojej strony jest bez pokrycia. Co jakiś czas się spotykamy [z ministerstwem] i robimy pewne ustalenia, ale dla mnie to idzie za wolno. Odsetki wynoszą kilkanaście tysięcy złotych dziennie, aktualnie mamy jakieś 24 miliony zadłużenia. Za rok będzie to już 26 milionów. Najlepiej dla wszystkich stron – dla Mostostalu, który był wykonawcą, dla strony rządowej, czyli dla ministerstwa i polskiego kolarstwa – byłoby sprawę załatwić raz, a dobrze. Możemy oczywiście przeciągać trudne decyzje w nieskończoność, tor jest wart 125 milionów. W licytacji, do którem ma dojść jeszcze w listopadzie jest wystawiony za 83. To jeszcze mamy 50 milionów marży, więc – mówię to sarkastycznie – możemy się jeszcze trochę pobawić…. Tylko że to droga donikąd, bo cierpi na tym całe polskie kolarstwo

— mówił w tamtej rozmowie Marek Leśniewski, który jednocześnie w kolejnym pytaniu jasno zaznaczył, że jest zagorzałym przeciwnikiem likwidacji toru i marzy, by obiekt ten przejął Centralny Ośrodek Sportu, tak aby polscy kolarze torowi dalej mogli trenować bez konieczności korzystania z zagranicznych obiektów.

Wizerunek? Nadal mierny

Podczas przedwyborczego wywiadu Marek Leśniewski podkreślał, że aby w polskim kolarstwie zaczęło dziać się lepiej potrzebne są nie tylko pieniądze, ale i poprawa wizerunku. Jeśli bowiem ten będzie lepszy, to i łatwiej będzie pozyskać sponsorów.

Dla polskiego związku sportowego najważniejsze powinno być szkolenie i wizerunek, a także perspektywy na przyszłość. Polskie kolarstwo potrzebuje marketingowca z prawdziwego zdarzenia. Kiedyś czytałem artykuły na temat Polskiego Związku Narciarstwa, który zabierał na zawody młodego człowieka, który filmował zawody od środka. Była to wspaniała otoczka i tak się buduje wizerunek. Przede wszystkim buduje się go latami, a można go bardzo szybko zniszczyć. Są jakieś próby, które nie dają żadnego efektu

— mówił wówczas Marek Leśniewski.

Początek kadencji pod kątem prezentacji w mediach społecznościowych był tymczasem… dramatyczny. Popełniłem na ten temat nawet swojego czasu dość długi tekst, ale jednocześnie muszę się przyznać, że od tamtej pory sporo drgnęło – dziś wpisów jest zdecydowanie więcej, są bardziej uporządkowane, choć wiadomo, że do ideału jeszcze daleko. Z drugiej jednak strony czy już po roku należało oczekiwać zwrotu o 180 stopni i pięknego świata? Kryzys w Polskim Związku Kolarskim ciągnie się od dawna, a pewnych kwestii nie da się naprawić od ręki. Obecność zondacrypto jako partnera dobrze rokuje na kolejne lata, kto wie – może z czasem pojawią się kolejni sponsorzy?

Ostateczną ocenę tego, czy Polski Związek Kolarski idzie w dobrą stronę, czy też jesteśmy świadkami kolejnej kadencji, która zbliża nas do dna, po którym zdaniem wielu organizacja ta szoruje od lat, pozostawiam Państwu. Przypomnę tylko przed tym, jak potencjalnie rozpoczną się dyskusje, że świat nigdy nie jest czarno-biały, a krytykę (bądź pochwały) zawsze należy wyrażać merytorycznie i bez wyrażeń powszechnie uważanych za obraźliwe. Za to z góry dziękuję.


Cały czas pracujemy nad rozwiązaniem problemu technicznego, na skutek którego nie spora część artykułów nie wyświetla się na stronie głównej naszego portalu. By przeczytać niewidoczne teksty polecamy przejść w jeden z dwóch poniższych linków:

Poprzedni artykułWout van Aert o Tour de France 2026: „Mam ambicje, żeby tam być”
Następny artykułTour Colombia ponownie odwołane. I tym razem zadecydowały finanse
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
dada
dada

„Choć to 12 października miało miejsce Sprawozdawczo-Wyborcze Walne Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Kolarskiego, to za sprawą pamiętnych kontrowersji związanych z brakiem zgodności wśród członków Komisji Skrutacyjnej, a następnie zerwaniem kworum, wybory prezesa Polskiego Związku Kolarskiego zakończyły się dopiero 3 tygodnie później – po wznowieniu obrad 2 listopada.” To zdanie trzeba podzielić. Nie da się czytać takiego dukania.

dada
dada

i znowu masa punktów UCI zmarnowana przez dyletancki PZKol. …

Marek
Marek

Te dada. Jak se nie radzisz ze zdaniami złożonymi, to idź oglądać galerie obrazków na Onecie, a nie marudzisz.

Alek
Alek

Na plus niektóre działania np z tym obozem
Ale braku kolejnych sprawozdań ciężko zrozumieć. Podobnie decyzji o braku elity w Kigali ale za. To dużej ekipie do Chile.
Bez przesady te koszty, do Kanady niższe pewnie nie bd.
Także wciąż w błocie.