Marek Leśniewski został ogłoszony przez przewodniczącego prezydium Walnego Zgromadzenia Delegatów nowym prezesem Polskiego Związku Kolarskiego. Do wyboru doszło w atmosferze skandalu i kłótni o przeważający głos, w którym dwie strony uparcie stały przy swoich racjach. Rafał Makowski uważa, że głos był nieważny, z czym zgadza się część delegatów. Dwóch członków komisji skrutacyjnej nie podpisało się pod protokołem. Walne zgromadzenie delegatów zostało przerwane.
Po godzinach rozmów i głosowań, walne zgromadzenie delegatów Polskiego Związku Kolarskiego dotarło do głosowania na prezesa zarządu. Do tej pory tę funkcję pełnił Rafał Makowski, który został prezesem w styczniu 2023 roku, po dymisji wybranego przed trzema laty Grzegorza Botwiny.
Na stanowisko kandydował wspomniany już Rafał Makowski, a także Jacek Kowalski i Marek Leśniewski. W pierwszej turze najwięcej głosów zgromadził trzeci z wymienionych, którego wybrało 30 delegatów. 27 głosów zebrał Rafał Makowski, a 13 − Jacek Kowalski, przez co do drugiej tury awansowali Leśniewski i Makowski.
W drugiej turze doszło do sytuacji nadzwyczajnej. Ogłoszono wynik wyborów 35-34 na korzyść Marka Leśniewskiego. Kontrowersje narosły po zaprezentowaniu przez prezydium i komisję skrutacyjną jednego głosu, w którym „krzyżyk” przeważający o zwycięstwie Marka Leśniewskiego nachodził na kratkę przy nazwisku Rafała Makowskiego.
Po ponad godzinie wymiany zdań, opinii działaczy oraz obecnych na sali mecenasów, nie ustalono niczego konstruktywnego. Dwóch członków komisji skrutacyjnej podpisało protokół − dwóch nie.
Przewodniczący prezydium Waldemar Minta ogłosił, że Marek Leśniewski został wybrany prezesem Polskiego Związku Kolarskiego, z czym nie zgadza się Rafał Makowski. Nowo wybranemu prezesowi, przewodniczący prezydium powierzył zadanie zwołania nowego walnego zgromadzenia.
Jest to spowodowane faktem, iż w trakcie burzliwej dyskusji delegaci zaczęli opuszczać salę, co w konsekwencji doprowadziło do zerwania obrad w wyniku braku kworum.
Obydwie strony stoją przy swoich racjach, przez co nie doszło dziś do porozumienia, a także nie wybrano członków zarządu, komisji rewizyjnej i dyscyplinarnej. Obecna kadencja kończy się 31 października. Naszosie.pl na bieżąco będzie monitorowało sytuację i informowało o jej rozwinięciu.










a my się przejmiemy tym że Kwiato tylko bidony podaje :)))
Organizacyjnie stal Mielec xD
To tak ma wyglądać to nowe w PZKolu? No nieźle się zapowiada, jeżeli część delegatów uważa się za biegłych w dziedzinie prawa i nie korzysta z opinii mecenasa. Obowiązkiem mecenasa jest czuwanie nad przebiegiem i prawidłowością głosowań, jeżeli są jakieś niejasności to powinny być rozwiązane zgodnie z literą prawa, a to jest w gestii mecenasa. Drodzy Państwo trochę więcej pokory, przecież na sali byli tylko Ci, którzy chcą rozwoju kolarstwa, to dlaczego każdy ciągnie koło roweru w swoją stronę? Przecież w końcu ta rama strzeli i nie będzie nawet co sprzątać…
Mecenasowie zapewne orzekli iż jeśli krzyżyk na Leśniewskiego zahacz przez swoją zamaszystość o Makowskiego to oś jest nieważny. Pytanie czy w regulaminie jest taki szczegółowy zapis, czy wzieli ten pomysł z wyborów państwowych? Tak c,y owak nie zmienia to faktu że zamaszysty głosujący intencjonalnie zaznaczył Leśniewskiego. Zatem należy uznać głos za ważny lub -remis- powtórzyć głosowanie co niczego nie zmieni. Chyba że liczą na więcej pomyłek. Jak widać, demokracja to lep dla franerów, „a sprawiedliwość MUSI być po naszej stronie”.
Nie było jednoznacznego regulaminu głosowania (choć odtwarzając nagranie można się dowiedzieć, że jednak padło słowo o krzyżyku jako przecięciu dwóch linii wewnątrz kratki), do tego podważanych głosów było więcej niż ten jeden – ot chociażby pojawiły się też ptaszki.
Jako jedna z nielicznych delegatek na tym Walnym Zgromadzeniu pragnę napisać, że niestety jestem mocno zniesmaczona poziomem przeprowadzenia tego spotkania. Zaczynając od Przewodniczącego Prezbiterium, który w pierwszych punktach z harmonogramu spotkania przyznał, że po raz pierwszy prowadzi takie spotkanie i nie ma doświadczenia ani wiedzy jak dokładnie powinno to przebiegać, po wystąpienia kandydatów na Prezesa, gdzie mam wrażenie niewiele osób na sali było zainteresowanych tym co każdy z kandydatów ma do powiedzenia, na interpretacji wyników głosowania na Prezesa PZKol kończąc.
Moim zdaniem prawda jest taka, że pierwszy raz w historii była taka frekwencja na Walnym Zgromadzeniu a już na pewno pierwszy raz pojawiła się przewaga tylko jednego głosu.
Obiektywnie uważam, że przy takich wątpliwościach jakie były – ważne/nieważne głosy należało ponowić głosowanie, ale ewidentnie nie było to w interesie kandydata, który rzekomo wygrał to głosowanie.
Padały argumenty, że część delegatów popierających Pana Marka Leśniewskiego pojechała po drugim głosowaniu do domu, uważam, że podobnie mogło być z tymi którzy głosowali na kontrkandydata.
Mam jednak w takim razie pytanie: Czy kolejne głosowania na członków zarządu i dwóch komisji były dla nich nieważne? A jeśli nieważne to czy oznacza to, że jedynie Prezes decyduje o tym co dzieje się w Polskim Kolarstwie?
Pójdę dalej w swych pytaniach i zapytam: Czy naprawdę Państwo delegaci uważają, że Pan Marek Leśniewski – niezaprzeczalnie świetny kolarz, ze znaczącymi wynikami w peletonie, doświadczeniem sportowym, ale już jednak starszy metryką, w nienajlepszej kondycji zdrowotnej i śmiem twierdzić bez odpowiednich kompetencji do rozmów z partnerami mogącymi pomóc nam wyjść na prostą – jest najlepszym kandydatem na najważniejszą osobę w Polskim Związku Kolarskim???
Chciałabym by osoby, które wczoraj zagłosowały na tego kandydata spojrzały młodym adeptom polskiego kolarstwa oraz kolarzom z naszych krajowych reprezentacji prosto w oczy i powiedzieli im, z całą stanowczością, że zagłosowali tak z uwagi na troskę o kondycję POLSKIEGO KOLARSTWA a co za tym idzie, na lepsze warunki do trenowania dla naszych kolarzy…
Jako jedna z nielicznych delegatek na tym Walnym Zgromadzeniu pragnę napisać, że niestety jestem mocno zniesmaczona poziomem przeprowadzenia tego spotkania. Zaczynając od Przewodniczącego Prezydium, który w pierwszych punktach z harmonogramu spotkania przyznał, że po raz pierwszy prowadzi takie spotkanie i nie ma doświadczenia ani wiedzy jak dokładnie powinno to przebiegać, po wystąpienia kandydatów na Prezesa, gdzie mam wrażenie niewiele osób na sali było zainteresowanych tym co każdy z kandydatów ma do powiedzenia, na interpretacji wyników głosowania na Prezesa PZKol kończąc.
Moim zdaniem prawda jest taka, że pierwszy raz w historii była taka frekwencja na Walnym Zgromadzeniu a już na pewno pierwszy raz pojawiła się przewaga tylko jednego głosu.
Obiektywnie uważam, że przy takich wątpliwościach jakie były – ważne/nieważne głosy należało ponowić głosowanie, ale ewidentnie nie było to w interesie kandydata, który rzekomo wygrał to głosowanie.
Padały argumenty, że część delegatów popierających Pana Marka Leśniewskiego pojechała po drugim głosowaniu do domu, uważam, że podobnie mogło być z tymi którzy głosowali na kontrkandydata.
Mam jednak w takim razie pytanie: Czy kolejne głosowania na członków zarządu i dwóch komisji były dla nich nieważne? A jeśli nieważne to czy oznacza to, że jedynie Prezes decyduje o tym co dzieje się w Polskim Kolarstwie?
Pójdę dalej w swych pytaniach i zapytam: Czy naprawdę Państwo delegaci uważają, że Pan Marek Leśniewski – niezaprzeczalnie świetny kolarz, ze znaczącymi wynikami w peletonie, doświadczeniem sportowym, ale już jednak starszy metryką, w nienajlepszej kondycji zdrowotnej i śmiem twierdzić bez odpowiednich kompetencji do rozmów z partnerami mogącymi pomóc nam wyjść na prostą – jest najlepszym kandydatem na najważniejszą osobę w Polskim Związku Kolarskim???
Chciałabym by osoby, które wczoraj zagłosowały na tego kandydata spojrzały młodym adeptom polskiego kolarstwa oraz kolarzom z naszych krajowych reprezentacji prosto w oczy i powiedzieli im, z całą stanowczością, że zagłosowali tak z uwagi na troskę o kondycję POLSKIEGO KOLARSTWA a co za tym idzie, na lepsze warunki do trenowania dla naszych kolarzy…
Szopki z kostiumami dla kolarzy na IO to i szopki w zarządzie.Liczy się tylko koryto i kasa a nie dobro i rozwój kolarstwa.Patologia przez P .Żenada !!!
Najgorsze jest to że ten związek puka od spodu w dno a jednak nie może upaść /rozwiązać się.
Delegatko: a co Rafał Makowski zrobił przez ostatni rok?
Przecież to sprawozdanie za 2017 to robi (nadal) jakaś zaprzyjaźniona kancelaria z Poznania. Rozumiem że za darmo ? Nawet strojów czy kasy na paliwo na wyjazd Pan Rafał nie załatwił. 365 dni w roku x choćby te 8h/dzień,- ponawiam pytanie co zrobił?
Piotr – a gdzie ja napisałam, że Rafał Makowski tyle zrobił dla kolarstwa w ostatnim czasie?
Uważam, że w sobotnich wyborach dużo głosów dostał ze względu na fakt, że doprowadził do końca rozliczenia 2017.
I nie mnie oceniać czy spędził nad tym tydzień, miesiąc czy wiele więcej bo ostatecznie to tylko Prezes wie ile czasu rzeczywiście spędził nad odnajdowaniem dokumentów i dostarczaniem ich do biura księgowego, ale jest faktem, że rozliczenie doprowadził do końca. I ostatecznie partnerzy, którzy usiądą do rozmów z naszym środowiskiem będą na to patrzeć.
Nikt też nie twierdzi, że księgowi zrobili to za darmo – podczas sobotniego spotkania jasno padły informacje, że środki na ten audyt i sprawozdanie zostały pozyskane od sponsora.
Moim celem nie jest bronienie obecnego Prezesa gdyż nie był on kandydatem mojego pierwszego wyboru, ale jak mam ostatecznie wybierać pomiędzy człowiekiem excelem, który coś jednak dla PZKol zrobił w ostatnim czasie, i złotówki mu się zgadzają a Panem Leśniewskim, który już jako dyrektor sportowy nie zaprezentował się z najlepszej strony a na sobotnie spotkanie przyjechał w obstawie dwóch prawników i nie miał pomysłu na to skąd pozyskać w przyszłości środki na rozwój naszej dyscypliny czy też proponował na przyszłość rozwiązania, które już pojawiły się w związku to wybieram jednak Makowskiego.
Uważam, że jeśli do zarządu oprócz niego weszłyby osoby, którym rzeczywiście zależy na rozwoju POLSKIEGO KOLARSTWA to on akurat by w tym nie przeszkadzał – czego nie mogę napisać już o Panu Leśniewskim.
Akurat ze strojami to zawiniło m.in. to, że rozliczenia szły przez WZKol, który teraz doszedł do władzy. Co do paliwa zaś to przeloty opłacała m.in. podlegająca pod PZKol Fundacja Wspierania Polskiego Kolarstwa, a zatem nie można mówić, że nie dano ani złotówki na te cele.