fot. SprintCycling / La Vuleta a Espana

Wszyscy spodziewali się, że o wygraniu dzisiejszego etapu zdecyduje walka Jonasa Vingegaarda i Joao Almeidy. Na ostatnim podjeździe z sześcioosobowej grupy, w której jechali główni faworyci wyścigu, zaatakował Giulo Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe). Akcja Włocha zakończyła się powodzeniem i odniósł on na Alto del Morredero swoje pierwsze profesjonalne zwycięstwo. 

Czwartkowy etap zakończony podjazdem pod Alto del Morredero (8,8 km, śr. 9,7%) miał zakończyć się walką głównych faworytów do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej i jedną z ostatnich okazji w tegorocznej Vuelcie by zrobić różnice czasowe. Jednak po kolejnych protestach, które wpłynęły na końcówkę wczorajszego etapu, już nawet sami kolarze nie byli pewni czy dziś dojadą do mety.

Trasa 17. etapu liczyła jedynie 143,2 kilometry, jednak kolarze mieli do pokonania około 3500 metrów przewyższenia. Jedyna górska premia, która czekała na trasie etapu była zlokalizowana w około połowie drogi do mety. Początkowo naa 116 kilometrze, w Ponferradzie, organizatorzy zaplanowali premię lotną. Ostatecznie jednak została usytuowana w Almazcara na 100 kilometrze.

Mając w pamięci wczorajsze wydarzenia pewnym było, że wielu zawodników będzie próbowało zabrać się do ucieczki od samego początku. Wśród wielu chętnych należy wyróżnić między innymi Michała Kwiatkowskiego (INEOS Grenadiers), który najpierw wraz z klubowym kolegą Magnusem Sheffieldem dołączył do grupki z przodu, w której jechał chociażby Mads Pedersen (Lidl – Trek), a po chwili podjął samotną próbę ataku. Polak ma z okolicami, w których rozgrywany był dzisiejszy etap przyjemne wspomnienia, gdyż to właśnie w Pomferradzie w 2014 roku „Kwiato” sięgnął po tytuł mistrza świata.

Akcja Michała nie przyniosła jednak powodzenia i po chwili peleton, tylko na chwilę, jechał w całości. Wówczas zawiązała się duża akcja, w którą zaangażowanych było około 30 zawodników. Jednak również tak spora grupa nie dała rady odjechać od peletonu. Po chwili jednak sztuki tej dokonało 9 śmiałków, za którymi w pogoń pognało kolejnych kilku zawodników. Po chwili wykrytalizowała się ostateczna ucieczka dnia, w którą zabrało się 12 kolarzy: Joel Nicolau (Caja Rural-Seguros RGA), Léandre Lozouet (Arkéa-B&B Hotels), Sergio Samitier (Cofidis), Gijs Leemreize (Picnic PostNL, Brandon Rivera (Ineos Grenadiers), Madis Mihkels (EF Education-EasyPost), Antonio Tiberi (Bahrain Victorious), Harold Tejada (XDS Astana), Patrick Gamper (Jayco AlUla), Luca Van Boven (Intermarché-Wanty), Timo Roosen (Picnic PostNL) i Jonas Gregaard (Lotto).

Uciekinierzy zgodnie współpracowali i odjechali od peletonu na około 2 minuty. Przekroczenie tej bariery okazało się dla harcowników zadaniem nie do wykonania. Różnicy pilnowali wysłannicy Jonasa Vingegaarda (Team Visma | Lease a Bike) – Dylan van Baarle i Wilco Kelderman, którzy dbali o to by ucieczka nie odjechała za bardzo. Stało się jasnym, że drużyna lidera chce dziś pilnować etapowego zwycięstwa Jonasa.

Na premię górską na Paso de las Traviesas (7,8 km, śr. 4,1%) uciekinierzy wjechali z przewagą około 1:35 nad peletonem, w którym mocne tempo wciąż narzucali zaowdnicy Vismy. Tempa tego nie wytrzymał Mads Pedersen, który zaczął tracić dystans do głównej grupy. Duńczyk był wspierany przez dwóch klubowych kolegów. Trzy punkty na premii zdobył Nicolau, dwa zgarnął Samitier, a jeden do Tejady.

Tuż przed finiszem lotnym w Almazcara z ucieczki zaatakowali Van Boven i Roosen, którzy w tej kolejności minęli linię premii i zdobyli odpowiednio 20 i 17 punktów, a także 6 i 4 sekundy. 2 sekundy i 15 puntków zdobył Leemreize. Atakująca dwójka kontynuowała mocną jazdę i na chwilę odjechali od pozostałych uciekinierów. Akcja nie trwała jednak długo i wkrótce przed peletonem jechała cała 12-osobowa grupa.

Po przejechaniu przez Ponferradę tempo w peletonie znacząco wzrosło, głównie za sprawą drużyny Red Bull – BORA – hansgrohe. Mocna jazda niemieckiej drużyny doprowadziła do porwania peletonu, z którego odpadali kolejni zawodnicy. Spotkało się to z reakcją ucieczki, z której zaatakował Antonio Tiberi, za którym podążył Harold Tejada. Obaj panowie szybko odjechali od współtowarzyszy, który również podzielili się na krótkim 3 kilometrowym podjeździe po wyjeździe z miasta.

Jeszcze przed początkiem finałowego podjazdu do uciekającej dwójki dołączyli Samitier i Leemreize. Przewaga tej czwórki nad rozpędzonym peletonem wynosiła wówczas poniżej 30 sekund. Główna grupa zbliżała się jednak do harcowników w oczach. Na ostani zryw zdecydował się Sergio Samitier, ale został on doścignięty tuż przed rozpoczęciem podjazdu.

Mocne tempo Red Bull – BORA – hansgrohe doprowadziło tego, że na czele wyścigu, w grupie lidera, pozostało w momencie rozpoczęcia finałowego podjazdu tylko kilkunastu kolarzy, jednak tuż przed jego rozpoczęciem kontrolę nad tempem przejęła drużyna lidera klasyfikacji generalnej.

Silnie pracował Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), który już u podnóża zaczął odczepiać kolejnych zawodników. O pozostanie w grupie walczył Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale Team), który spływał i wracał, by ostatecznie na około 6.5 kilometra przed metą, w trakcie pracy Bena Tulleta (Team Visma | Lease a Bike). Po chwili zaatakował Jai Hindley (Red Bull – BORA – hansgrohe). Za Australijczykiem ruszyli Vingegaard, Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Matthew Riccitello (Israel – Premier Tech). Początkowo nieco z tyłu został Joao Almeida (UAE Team Emirates – XRG) i Giulio Pelizzarri (Red Bull – BORA – hansgrohe). Obaj zawodnicy po chwili jednak dołączyli do jadącej na czele czwórki. Do mety pozostawało 5 kilometrów.

4 kilometry przed metą zaatakował drugi z zawodników Red Bulla Giulio Pelizzarri, jednak pozostali zawodnicy szybko zareagowali. Po chwili ponownie zaatakował Hindley, a gdy ta akcja nie przyniosła skutku, znów spróbował Włoch, za którym początkowo nie ruszył nikt. Po chwili zastanowienia w pogoń wyruszył Riccitello. Przewaga Włocha wzrosła jednak do około 30 sekund i na 2 kilometry przed metą otworzyła się przed nim szansa na wygranie etapu i umocnienie się na pozycji lidera klasyfikacji młodzieżowej.

Pellizzari kontynuował mocną jazdę i to właśnie on przekroczył linię mety jako pierwszy, z przewagą 17 sekund nad goniącą grupką.  Za jego plecami zaatakował Tom Pidcock, który zgarnął dzięki temu bonusowe 6 sekund i powiększył swoją przewagę nad trzecim na mecie Hindely’em o skromne 2 sekundy. W nienajlepszej dyspozcyji był dziś Joao Almeida, który co prawda dojechał w grupie lidera, jednak było widać, że jazda sprawia mu dziś problemy.

 

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułGiro della Toscana 2025: Isaac del Toro potwierdza świetną formę
Następny artykułVuelta a España 2025: Klasyfikacja generalna po 17. etapie
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Strasznie dziwna ta końcówka. Właściwie wygrał pomocnik hindleya. Osobiście lubię Pelicariego śledzę go trochę od tego Giro t cieszę się że on wygrał. Vinigor nie wiem jakby nie chciał atakować. No gościu chciałby być przeciwieństwem pogaczara jak tamten atakuje gdzie się da to vini jakby starał się tylko braknie. Almeda miał kryzys ale w praktyce nic nie stracił. Dziwna końcówka . Ale na swój sposób ciekawe i dobrze że etap normalnie dojechał a nie jak ostatnio.

Albert
Albert

Słabe te lidery.

Alek
Alek

A może po prostu Jonas nie jest w stanie dać z siebie więcej i dlatego nie atakuje, jedzie po swój cel i z tego będzie rozliczany.

Ricky
Ricky

Oj nudna się ta Vuelta zrobiła… Poza tym, że trzeci tydzień w ogóle „taki sobie” (w porównaniu do drugiego), to Janusz pewnie dowiezie to zwycięstwo z m/w taką przewagą jak obecnie (plus/minus czasówka) i tyle będzie emocji.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Proste że Jonas oszczedzal się na czasowkę. Almeida, którego nie lubię od początku odkąd jeździł w Quick Stepie, się wybronił, ale niestety będzie jutro groźny. Wielki ze mnie ekspert odkrywający Amerykę…

Bob
Bob

Podzielam opinie ze Jonas bez sił w tym wyścigu, nie przepadam za jego defensywnym stylem który wieje nuda ale należy pamiętać ze jechał TDF, dziś wygrał przyszły lider zespołu, pięknie.