Fot.: La Vuelta

Piątkowe menu hiszpańskiego wielkiego touru bardzo przypomina to wczorajsze, ale bynajmniej nie sprowadza się to do sprytnego zarządzania resztkami – wszystkiego jest w nim więcej. Dłuższa trasa i wyższa wartość przewyższenia zwiastują interesujący drugi akt pojedynku w górach, którego finał rozegra się w zapomnianej na 20 lat, najwyżej położonej stacji narciarskiej tej części Pirenejów.

Śmiało można napisać, że w piątek uczestników 80. edycji wyścigu Vuelta a España czeka jeszcze więcej tego samego, w związku z czym również charakter rozgrywanej na szosach Półwyspu Iberyjskiego rywalizacji może być podobny. Kolarze pokonają dziś 188 kilometrów i ok. 4200 metrów przewyższenia, przemieszczając się pomiędzy ukrytą w Pirenejach, najmniejszą z europejskich stolic, a stacją narciarską Cerler, która wraca na trasę imprezy po 20-letniej przerwie.

Jeszcze przed startem ostrym peleton opuści Andorę i zanurzy się w hiszpańską część Pirenejów, gdzie po pokonaniu ok. 10 kilometrów rozpocznie się wspinaczka na bardzo wymagający Port del Cantó (24,6 km, śr. 4,4%). To klasyk katalońskich wyścigów, charakteryzujący się bardzo stromym otwierającym odcinkiem o długości 6 kilometrów (ok. 8%) i łagodniejszą końcówką, co naturalnie czyni go idealnym miejscem do uformowania solidnego odjazdu dnia.

Środkowa część etapu zahacza o jedyny kataloński park narodowy – Aigüestortes i Estany de Sant Maurici, mijając jego południowe obrzeża, gdzie dramatyczne pirenejskie krajobrazy ustępują miejsca bardziej dostępnej, choć wciąż górskiej scenerii. Kolarskie kadry tego pasma uwypuklają jego dwie twarze – uśpione stare kurorty i żyjące poza światem miejsca wysoko ponad nimi – jednak tam, wśród setek małych jezior i wijących się rzek, jest jeszcze bardziej dziko i pierwotnie.

Na tym odcinku zawodnicy pokonają najpierw Coll de la Creu de Perves (5,7 km, śr. 6,3%), dość regularny podjazd wciśnięty pomiędzy meandry Noguera Pallaresa, a następnie bardziej wymagający Coll de l’Espina (7,1 km, śr. 5,5%), którego nachylenie przez większość dystansu oscyluje wokół 7%. Na linii ostatniej z wymienionych premii pierwsza trójka kolarzy otrzyma bonifikaty czasowe. W tej razie rywalizacji zacznie się kumulować zmęczenie, które zadecyduje o układzie sił w finałowej rozgrywce.

Meta po 20-letniej przerwie wraca do Cerler, stacji narciarskiej należącej do kompleksu Aramón położonego w Pirenejach Aragońskich. Miejsce to w przeszłości wielokrotnie gościło Vueltę, zwłaszcza pod koniec lat 80. i na początku 90, jednak po raz ostatni triumfował tam Roberto Heras w 2005 roku.

Finałowy podjazd liczy 12,1 km przy średnim nachyleniu 5,9%, ale ze względu na znajdujące się w jego ramach krótkie zjazdy, podzielić go można na trzy względnie równe części. Zdecydowanie najtrudniejsza jest środkowa sekcja wzniesienia z następującymi po sobie odcinkami o gradiencie 10,5%, 9,3% i 10,8%, gdzie z pewnością dojdzie do wstępnej selekcji, jednak w końcówce teren wyraźnie odpuszcza, dość szeroko uchylając furtkę do powrotu wolnej rozkręcającym się kolarzom.

Oto, co na temat 7. etapu Vuelta a España 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 7, 29 sierpnia: Andorra la Vella > Cerler (188 km)

Mniejszych sprawdzianów było po drodze już kilka, ale dopiero piątkowy odcinek ma potencjał, by odcisnąć trwałe piętno na klasyfikacji generalnej 80. edycji Vuelta a España. Tego dnia uczestnicy wyścigu pokonają 188 kilometrów, blisko 4500 metrów przewyższenia i cztery kategoryzowane wspinaczki położone w Andorze oraz jedynym parku narodowym Katalonii – Aigüestortes i Estany de Sant Maurici. Pod kątem obiektywnej trudności liczy się tylko finał na boleśnie szczerbatym podjeździe do stacji narciarskiej Cerler (12,1 km, śr. 5,9%; ostatnie 3,9 km śr. 9,2%). Rolą pozostałych wzniesień jest skumulowanie zmęczenia, ale podejrzewam, że dobrze to zrobią.

Pogoda

Około 12 °C na starcie w stolicy Andory, później 22–25 °C w katalońskich dolinach i ponownie rześkie 10–14 °C na finałowym podjeździe w Cerler. Pogoda może być w piątek istotnym czynnikiem: prognozy wskazują na pochmurne niebo z możliwymi przelotnymi opadami deszczu w Pirenejach i podwyższonym ryzykiem burz, zwłaszcza w rejonie startu i w środkowej części trasy.

Faworyci

Dzisiejszy etap, przynajmniej na papierze, wygląda na powtórkę z wczoraj – tylko nieco dłuższą, mocniejszą i, co najważniejsze, najpewniej rozegraną przy lepszej pogodzie.

Tych, którzy liczą na pierwszoplanowy pojedynek liderów, muszę niestety zmartwić – raczej do niego nie dojdzie, jeśli temat kontrolowania ucieczki na etapie jej formowania i późniejszych pozostawiony zostanie głowom i nogom zawodników Bahrain-Victorious. Dla nich wariant z ucieczką, w której nie jadą Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale) i Lorenzo Fortunato (XDS Astana), jest najlepszym rozwiązaniem. Resztę kandydatów, łącznie z Jayem Vinem (UAE Team Emirates-XRG), można skopiować z wczoraj (Tejada, Harper, Dunbar, Castrillo, Garofoli) i poszerzyć o kilku stratnych w Andorze, jak Marco Frigo, Matthew Riccitello (Israel-Premier Tech), Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Javier Romo (Movistar) czy Marc Soler (UAE Team Emirates-XRG).

Jeśli do pracy pójdą znowu zawodnicy Lidl-Trek (dość prawdopodobne), zachęcone wczorajszym finałem (bo myślę, że dobry występ Almeidy jest dla nich istotniejszy niż strata Ayuso) UAE Team Emirates-XRG (prawdopodobne) i/lub Visma-LAB (mało prawdopodobne), możemy zobaczyć walkę o etapowe zwycięstwo z grupy liderów, choć niezależnie od planu – pierwszego czy drugiego – przebieg rozgrywki pomiędzy najlepszymi kolarzami klasyfikacji generalnej Vuelty będzie podobny.

Najmocniejszy jest Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike), nie musi tego nawet specjalnie udowadniać, dlatego wcześniejszy atak Duńczyka – jeśli nastąpi – będzie sporym zaskoczeniem. Musiałby ruszyć najpóźniej 5 kilometrów od mety, co bez powodu kalibru Pogacara nie jest w jego stylu. Fajnie, gdyby spróbowali coś rozegrać w dalszym ciągu wysoko sklasyfikowanymi Matteo Jorgensonem i Seppem Kussem, jednak w razie powodzenia oberwaliby rykoszetem w postaci kwestionowania przywództwa w ekipie, czego na tym etapie potrzebują jeszcze mniej niż czerwonej koszulki.

Na okoliczność sprintu z grupy faworytów mamy już wykrystalizowaną najszybszą czołówkę, w której obok Vingegaarda znajdują się Joao Almeida (UAE Team Emirates-XRG), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Egan Bernal (INEOS Grenadiers), Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale), Jai Hindley (Red Bull-BORA-hansgrohe) oraz David Gaudu (Groupama-FDJ) i Tom Pidcock (Q36.5), jeśli wcześniej nie puszczą koła.

Harmonogram

🎉 Start honorowy: 11:55 (Andorra la Vella)
🚴‍♂️ Start ostry: ok. 12:17
🏔️ Meta (Cerler): ok. 17:13
📺 Transmisja: od 11:45 w Eurosport 1 i na Max


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułTour de l’Avenir 2025: Jarno Widar po raz drugi!
Następny artykułChris Froome przeszedł operację – aktualizacja na temat stanu zdrowia
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze