Zwycięstwem Jarno Widara zakończył się etap 6a wyścigu Tour de l’Avenir. Belg wygrał finisz z ośmioosobowej grupy faworytów, która wyłoniła się już podczas pierwszej wspinaczki dnia, a koszulkę lidera przed popołudniową czasówką utrzymał Maxime Decomble.
Oto nadszedł ostatni dzień rywalizacji w ramach 61. edycji Tour de l’Avenir. Na zakończenie organizatorzy przygotowali jednak prawdziwą bombę – najpierw niesamowity, poranny etap ze startu wspólnego, a następnie popołudniową jazdę indywidualną na czas. Ten pierwszy liczył sobie tylko 41,6 kilometra, ale nim kolarze ruszyli do walki, do przejechania było niemal drugie tyle startu honorowego – zawodnicy na rowerach kierowali się z La Rosière, poprzez Col du Petit Saint-Bernard (7,8 km; 4,4%) i długi zjazd w stronę podnóża Colle San Carlo (10,3 km; 10%), które to było pierwszym elementem faktycznego ścigania. Po morderczym podjeździe i krótkim zjeździe do La Thuile na kolarzy czekała poprawka pod Col du Petit Saint-Bernard (13,2 km; 5,6%), kolejny zjazd i finał w La Rosière po wspinaczce na Montée du Golf (2,2 km; 6,8%). Szaleństwo.

Już o 8:00 zawodnicy ruszyli na start honorowy, na którego pokonanie organizatorzy zaplanowali aż godzinę. Faktycznie jednak przejazd przez bardzo chłodne Col du Petit Saint-Bernard (7,8 km; 4,4%) trwał dużo dłużej niż zakładano, a start ostry nastąpił dopiero około 9:25. Jako pierwsi do przodu ruszyli Pablo Torres (Hiszpania) i Mateo Ramírez (Ekwador), ale ich próbę skasował osobiście Paul Seixas (Francja). W skład pierwszej grupy po chwili, oprócz wyżej wymienionej trójki, wchodzili już tylko jadący w żółtej koszulce Maxime Decomble (Francja) oraz Lorenzo Finn (Włochy), Jarno Widar (Belgia), Jørgen Nordhagen (Norwegia) i Max Bock (Niemcy).
Pod koniec wspinaczki na solowy atak zdecydował się Lorenzo Finn, który na szczycie Colle San Carlo (10,3 km; 10%) miał około pół minuty przewagi nad goniącą go siódemką. Włocha złapano jednak gdy się nieco wypłaszczyło, a jako kolejny do przodu ruszył niezmordowany Pablo Torres. U podnóża Col du Petit Saint-Bernard (13,2 km; 5,6%) dołączył do niego Paul Seixas, ale na 16 kilometrów przed metą i ta akcja przeszła do historii. Niestety jednocześnie nie wiemy co działo się za plecami jadącej na czele ósemki.
11 kilometrów przed metą od grupy faworytów odpadł prowadzący w wyścigu Maxime Decomble. To otwierało na nowo walkę o klasyfikację generalną, w której piątka spośród jadących na czele mieściła się w 15 sekundach, a około minuty tracili do nich Pablo Torres i Max Bock. Hiszpan nie miał jednak zamiaru czekać na czasówkę i kolejny raz zaatakował, a w efekcie jako pierwszy zameldował się na szczycie Col du Petit Saint-Bernard.
Na zjeździe dogoniono uciekiniera, który na co dzień reprezentuje barwy UAE Team Emirates – XRG, a z tyłu powrócić po chwili zdołał Maxime Decomble. Jakby tego było mało to Francuz zaatakował jeszcze na 2300 metrów przed metą, ale próba ta nie zakończyła się powodzeniem. Montée du Golf (2,2 km; 6,8%) ósemka zaczęła zatem razem.
Tak samo jak wczoraj, tak i dziś w końcówce równych nie miał sobie Jarno Widar. Za Belgiem ponownie zameldowali się Paul Seixas, a trzeci tym razem był Lorenzo Finn. Prowadzenie w wyścigu przed popołudniową czasówką, która zakończy rywalizację w ramach Wyścigu Przyszłości, utrzymał Maxime Decomble. Na 16. miejscu w klasyfikacji generalnej pozostaje najlepszy z Polaków – Filip Gruszczyński.
Wyniki etapu 6a rozegranego w ramach 61. Tour de l’Avenir:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









