Za orlikami rywalizującymi w ramach 61. edycji Tour de l’Avenir 3. etap, który zakończył się skuteczną ucieczką jednego kolarza – peleton ubiec zdołał Duńczyk Carl-Frederik Bévort. Liderem pozostał Francuz Maxime Decomble, a prowadzenie w klasyfikacji górskiej przejął dziś obecny w odjeździe dnia Patryk Goszczurny.
Zawodnicy wystartowali dziś z Étang-sur-Arroux i po raz pierwszy podczas tegorocznego Tour de l’Avenir nie gonili peletonu orliczek, albowiem to panie podążały ich śladem. Kolarze do lat 23 mieli jednak do przejechania zdecydowanie więcej, albowiem 158,6 kilometra, a ich metę ulokowano w Châtillon-sur-Chalaronne. W pierwszej połowie dystansu znalazły się 3 górskie premie – kolejno Col des Baudots (4,3 km; 3,1%), Côte de la Mare de Verpillière (2,7 km; 3,9%) oraz Col de Brancion (4 km; 3,1%). Druga część była za to niemalże całkowicie płaska.

Do etapu nie przystąpił dziś Dawid Lewandowski (Reprezentacja Polski), a zatem w stawce pozostała piątka biało-czerwonych. Ten, wzorem poprzednich dni, był bardzo dynamiczny, ale tym razem odjazd zawiązał się stosunkowo szybko, bo już po około 20 minutach jazdy. Na czele kręcili Patryk Goszczurny (Reprezentacja Polski), Carl-Frederik Bévort (Dania), Estiven Garcia (Kolumbia), Cole Kessler (USA) i Ville Merlöv (Szwecja). Szczególnie mogła cieszyć obecność naszego przedstawiciela, albowiem 19-latek do etapu przystępował jako 3. zawodnik klasyfikacji górskiej, a kolejne kilometry pokazały, że przejęcie tej koszulki było dzisiejszym celem Patryka Goszczurnego. Polak meldował się jako pierwszy dwóch pierwszych podjazdach oraz był drugi na ostatnim i jeśli tylko nie przytrafi się jakieś nieszczęśliwe zdarzenie to 19-latek przystąpi do dwóch kolejnych etapów w koszulce lidera klasyfikacji górskiej.
77 kilometrów przed metą bardzo nietypową akcję przypuścili Francuzi – do przodu ruszyło aż 3 kolarzy z tej reprezentacji, a konkretnie Paul Seixas, Antoine L’Hote i Victor Loulergue, a zatem pozostała trójka zawodników, której nie obserwowaliśmy we wczorajszym odjeździe. To sprawiło poruszenie w peletonie i po kilkunastu kilometrach przeciągania liny do historii przeszła nie tylko akcja Francuzów, ale i większość ucieczki dnia.
Na czele ostali się tylko Carl-Frederik Bévort (Dania) i Cole Kessler (USA), do których dołączyli Robin Donzé (Szwajcaria) i Erazem Valjavec (Słowenia). Czwórka na ostatnie 30 kilometrów wjechała z przewagą 1,5 minuty nad peletonem. Niedługo później na solową akcję zdecydował się uciekający niemal od startu Duńczyk, a jego przewaga zaczęła niespodziewanie rosnąć i 23 kilometry przed końcem przekroczyła 2 minuty. W głównej grupie pracowali głównie Francuzi oraz reprezentanci Meksyku.
Trójka byłych towarzyszy Carla-Frederika Bévorta została dogoniona na 16 kilometrów przed metą, a Duńczyk cały czas utrzymywał naprawdę wysoką przewagę. Z tyłu trwała nerwowa pogoń, oglądaliśmy też skoki, ale to wszystko zdawało się na nic – na ostatnie 3 kilometry Carl-Frederik Bévort wjechał z przewagą 40 sekund i na jego twarzy obok grymasu zmęczenia pojawił się także uśmiech.
Nie walczący o klasyfikację generalną Duńczyk miał sporo czasu na celebrację swojego największego sukcesu w dotychczasowej karierze. Z tyłu miał miejsce finisz o 2. miejsce, w którym zdecydowanie najszybszy okazał się być Noah Hobbs (Wielka Brytania). Na początku drugiej dziesiątki kreskę przeciął Michał Pomorski (Reprezentacja Polski).
Wyniki 3. etapu 61. Tour de l’Avenir:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com








