Ben Turner (INEOS Grenadiers) wygrał czwarty etap Vuelta a España 2025. Brytyjczyk popisał się bardzo dynamicznym finiszem na małym wzniesieniu i poradził sobie z resztą rywali. Tempa próbował mu dotrzymać ostatecznie drugi Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck), a podium dopełnił jego klubowy kolega Edward Planckaert (Alpecin-Deceuninck). Nowym liderem klasyfikacji generalnej został David Gaudu (Groupama-FDJ), z racji lepszej sumy miejsc na etapach. 

Nieregularny teren czwartego etapu hiszpańskiej Vuelty sugerowałby szanse zwycięstwa kogoś z ucieczki. Pierwszą połowę dzisiejszego etapu charakteryzują wspinaczki pod Col de Montgenèvre (8,3 km, 6,1%) i Col du Lautaret (14,8 km, 4,3%). Jeśli gdzieś szukać trudności, to właśnie tam – być może Lidl-Trek będzie chciał utrudnić zadanie innym sprinterom i spróbować przerzedzić peleton już w pierwszej części dnia. Następnie na kolarzy czekał długi zjazd, a w okolicach Noyarey ulokowano lotną premię. Finisz jest bardzo zbliżony do wczorajszego, albowiem znajduje się na małym wzniesieniu, a kluczowy w walce o triumf będzie ostatni zakręt.

Zawodnicy wystartowali około godziny 11:43. Od samego początku do ucieczki chętnych było wielu zawodników, jednak peleton skutecznie neutralizował wszelkie próby ataków i przez pierwsze 5 kilometrów mieliśmy niemały impas. Ostatecznie w odjeździe dnia znaleźli się: Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step), Sean Quinn (EF Education-EasyPost), Joel Nicolau (Caja Rural-Seguros RGA), Kamiel Bonneu (Intermarché-Wanty) i Mario Aparicio (Burgos Burpellet BH). Grupa szybko wypracowała sobie około trzech minut przewagi.

Na pierwszej górskiej premii 3. kategorii na Puerto Exilles (5,7 km; 5,6%) triumfował Joel Nicolau (Caja Rural-Seguros RGA). Bardzo mocne tempo w peletonie narzucali kolarze Lidl-Trek, z nadzieją na zmęczenie klasycznych sprinterów przed dzisiejszym finiszem. Przewaga ucieczki wzrosła jednak do około 4 minut, a na szczycie Col de Montgenèvre (8,3 km, 6,1%) na premii górskiej 2. kategorii najlepszy okazał się Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step).

 

W międzyczasie z wyścigu wycofali się Carlos Garcia Pierna (Burgos Burpellet BH) i Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step). Na Col du Lautaret (14,8 km, 4,3%) ulokowana była premia górska 2. kategorii, a żeby zapewnić sobie na niej triumf z ucieczki zaatakował Sean Quinn (EF Education-EasyPost). Amerykanin znalazł się pierwszy na szczycie, a chwilę po tym na zjeździe wrócił do reszty harcowników. Niemniej jednak to nie wystarczało, aby przywdział koszulkę w grochy, albowiem w tamtym momencie jasne już było, że nowym liderem klasyfikacji górskiej został Joel Nicolau (Caja Rural-Seguros RGA). Przewaga ucieczki stopniała do 2 minut i 45 sekund.

Na zjeździe z Col du Lautaret peleton znacznie przyspieszył, a na 100 kilometrów przed metą przewaga harcowników wynosiła już tylko 30 sekund. Wszystko wskazywało więc na kolejny etap z finiszem z peletonu. Obrona przewagi nie trwała zbyt długo, albowiem uciekinierów złapano na 90 kilometrów przed metą. 10 kilometrów później, swojej szansy na samotny odjazd spróbował Sinuhé Fernández (Burgos Burpellet BH) – Hiszpan szybko zdobył około 40 sekund przewagi.

 

Na czele peletonu pieczołowicie pracowali kolarze Lidl-Trek i Israel-Premier Tech. Mimo to, Fernández utrzymywał swoją przewagę 40 sekund. Kolarz dzielnie walczył jeszcze na Col de Comboire (2,3 km; 6,3%), aby być może dojechać jako pierwszy na jedynej tego dnia lotnej premii w Noyarey. Niemniej jednak, co było do przewidzenia, jego marzenia o triumfie upadły na około 47 kilometrów przed metą.

Na lotnej premii najlepiej finiszował Mads Pedersen (Lidl-Trek) i zgarnął pełną pulę punktów. Co ciekawe, wraz z nim finiszowali David Gaudu (Groupama-FDJ) i Giulio Ciccone (Lidl-Trek) – drugi z wymienionych zawodników dorzucił trzynaście”oczek” do swojego rezultatu i na tamten moment wyprzedzał Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike) w klasyfikacji punktowej. Tuż po lotnej premii na atak zdecydował się Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale) i szybko zdobył 40 sekund przewagi.

 

Peleton z początku trochę odpuścił akcję uciekającego Francuza, jednak na około 20 kilometrów przed metą wiele ekip wysunęło się na czoło i zaczęło narzucać mocne tempo. Przewaga Bruno Armiraila (Decathlon AG2R La Mondiale) zaczęła bardzo szybko topnieć i na około 15 kilometrów przed metą został złapany przez pędzący peleton. Gdy do mety było 10 kilometrów do mety w peletonie doszło do kraksy, w której uciepieli min. Jay Vine (UAE Team Emirates-XRG), Fernando Barcelo (Caja Rural-Seguros RGA) czy George Bennett (Israel-Premier Tech).

Peleton nie zamierzał się jednak zatrzymywać, a z przodu można było zauważyć formowanie się sprinterskich pociągów. Najlepszą pozycję wypracowali sobie zawodnicy Alpecin-Deceuninck i do finiszu jako pierwszy ruszył Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). Ostatecznie najszybszy okazał się Ben Turner (INEOS Grenadiers), który na ostatniej prostej pokonał resztę rywali. Drugie miejsce przypadło Jasperowi Philipsenowi (Alpecin-Deceuninck), a podium uzupełnił Edward Planckaert (Alpecin-Deceuninck). Nowym liderem klasyfikacji generalnej został David Gaudu (Groupama-FDJ), z racji lepszej sumy miejsc na etapach od dotychczas prowadzącego Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike).

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułTour de l’Avenir 2025: Carl-Frederik Bévort ubiega peleton, Patryk Goszczurny najlepszym góralem
Następny artykułMarta Jaskulska zawodniczką Human Powered Health, CERATIZIT Pro Cycling kończy działalność
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Jeszcze kilkanaście dni temu niektórzy pisali, że nasz tdp jest słaby, bo taki ben turner potrafi tam wygrać, a nie jest on liczącym się sprinterem 😀

Stach
Stach

Widać,że futbolista pisał tą relację i chyba nie oglądał relacji z etapu a napewno jego końcówki . Ani słowa o tym jaka prace wykonał Michał Kwiatkowski prowadząc Turnera jak po sznurku przez ponad 3km . Profesorska robota.

WyGienty
WyGienty

Kolejny słaby finisz Staszka. Z tej mąki już chyba chleba nie będzie. Pozostają Tour de Kurpie i Bałtyk-Karkonosze (jak reaktywują).

Ps. Czy Kwiato planuje tu ogolić jakiś etap czy już na stałe wszedł w rolę rozpprowadzacza na finiszach i bidonowego?

Ricky
Ricky

WyGienty pewnie nikt poza nim i zespołem tego nie ;). Na pewno jest na to wielokrotnie większa szansa niż w przypadku Rafała Majki, który nawet jadąc podobno jako lider (tak przynajmniej czytałem na tym portalu) na swój ostatni TdP nie potrafił tam niczego ugrać…

jawor
jawor

WyGienty nie będzie mąki jak go nikt nie rozprowadzi – jak zwykle Cofidis na 2 sprinterów i nikogo kto ich może rozprowadzić