Fot.: A.S.O / Le Tour de France / Charly Lopez

Po samotnym, ponad 40 kilometrowym ataku, Tim Wellens (UAE Team Emirates – XRG) wygrywa 15. etap 112. edycji Tour de France. Sytuacja na dzisiejszym etapie zmieniała się jak w kalejdoskopie. Zarówno peleton, jak i grupy uciekinierów dzieliły się i zjeżdżały, a oszczędzający się przez większość etapu mistrz Belgii, zaatakował na początku zjazdu prowadzącego do mety i szybko zbudował przewagę która przyniosła mu jego pierwsze zwycięstwo na Tour de France w karierze. Dzięki temu skompletował hat-trick etapowych triumfów na wszystkich Grand Tourach.

Trasa dzisiejszego etapu z Muret do Carcassonne liczyła 169,3 kilometra i nieco ponad 2300 przewyższenia. Na kolarzy czekała jedna premia lotna, a także trzy premie górskie (dwie trzeciej kategorii, i jedna drugiej).

Po wczorajszym rozejmie ogłoszonym przez Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG)  i Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike) na finałowym podjeździe 14. etapu 112. edycji Wielkiej Pętli, oraz biorąc pod uwagę fakt, że trasa dzisiejszego etapu do malowniczego Carcassonne była ukłonem w stronę harcowników, przed niedzielnym etapem wiedzieliśmy, że nic nie wiemy. No, może poza tym, że ucieczka ma dziś ogromne szanse na powodzenie. To natomiast oznaczało, że zainteresowanych do odjazdu i zwycięstwa etapowego można by wymieniać i wymieniać, a poprawne wytypowanie zwycięzcy było zadaniem karkołomnym.

Kibice Mathieu van der Poela (Alpecin – Deceuninck) liczyli na powtórkę sprzed tygodnia, tym razem ze szczęśliwym zakończeniem. Jeszcze przed startem etapu Holender zapowiedział, że się nie to nie wydarzy. Były mistrz świata ma problemy z regeneracją i zdradził, że dzisiejszy etap będzie jechał możliwie spokojnie. W aerodynamicznym kasku pojawił się na starcie Wout van Aert (Visma | Lease a Bike), co mogło być zapowiedzią tego, że Belg, w dniu drugich urodzin swojego syna, będzie chciał wygrać i zadedykować mu zwycięstwo.

Od startu ostrego tempo w peletonie było wysokie. Wielu kolarzy, zgodnie z oczekiwaniami, próbowało zabrać się w odjazd, co skutkowało tym, że ten nie mógł się utworzyć. Swoje próby podejmowali między innymi: Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), Jonas Abrahamsen (Uno – X Mobility), Benjamin Thomas (Team Cofidis) czy chcący odrobić część strat w klasyfikacji generalnej Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike). Sztuka ta udała się dopiero innemu Amerykaninowi – Nielsonowi Powlessowi (EF Education Easy – Post), który odjechał samotnie.

W pościg za Powlessem wyruszył Tobias Foss (INEOS Grenadiers), a zaraz za nim dwóch Kazachów – Aleksiej Lutsenko (Israel – Premier Tech) i Jewgienij Fiodorow (XDS Astana Team).

W peletonie doszło do kraksy, w której ucierpieli trzeci w klasyfikacji generalnej Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe), lider klasyfikacji górskiej Lenny Martinez (Bahrain – Victorious) oraz Julian Alaphilippe (Tudor Procycling Team). Główna grupa się porwała, a z tyłu oprócz poszkodowanych zostali chociażby Jonas Vingegaard i Primoz Roglic (Red Bull – BORA – hansgrohe).

Na trasie zrobiło się spore zamieszanie. Ucieczkę próbował gonić, głównie z myślą o premii lotnej – Mathieu van der Poel, który, trzeba mu przyznać, ma ciekawe sposoby na regenerację. Przyklejony, ale tylko do czasu, był do niego Jonathan Milan (Lidl – Trek), który jednak nie wytrzymał mocnego tempa i wkrótce spłynął daleko do tyłu.

W tym czasie grupa, która nie brała udziału w kraksie podzieliła się. Część zawodników ruszyła do przodu, druga część, z liderem wyścigu, którym oddał tym samym przysługę swoim rywalom, poczekała na resztę.

Gdy sytuacja w peletonie w końcu ustabilizowała się, na czele pozostawało 15 kolarzy: Victor Campenaerts (Visma | Lease a Bike), Neilson Powless, Matej Mohoric (Bahrain Victorious), Clément Russo (Groupama-FDJ), Kaden Groves, Mathieu Van der Poel (Alpecin-Deceuninck), Matteo Vercher (Total Energies), Aleksiej Lutsenko,  Jarrad Drizners (Lotto), Tim Wellens (UAE Team Emirates-XRG), Wout van Aert (Visma-Lease a Bike), Pascal Eenkhoorn (Soudal Quick-Step), Tobias Lund Andresen (Picnic PostNL), Jake Stewart (Israel Premier Tech) oraz Arnaud De Lie (Lotto). Na 15 kilometrów przed premią lotną, przewaga uciekinierów wynosiła 40 sekund.

Wtedy na trasie pojawił się boczny wiatr, który znów porwał peleton. Mocne tempo z przodu dyktowali zawodnicy INEOS Grenadiers, a z tyłu została duża grupa, w której jechali między innymi: Kevin Vaquelin (Akrea B&B Hotels), Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale) czy Jonathan Milan, którym po chwili udało się dojść do peletonu, za którym wciąż jednak pozostawała grupa 38 kolarzy, Królem Gór – Lennym Martinezem i braćmi Yates na czele.

Zgodnie z oczekiwaniami, 20 punktów na premii lotnej zgarnął Mathieu van der Poel, który zmniejszył stratę do Milana w klasyfikacji punktowej do 41 oczek. Peleton, głównie za sprawą kolarzy ekipy Tudor, nie odpuszczał na podjeździe pod pierwszą górską premię, co zaowocowało zmniejszeniem straty do uciekinierów do 20 sekund. Ekipa Vismy próbowała rozjeżdzać pogoń, co udało się, przynajmniej w połowie, bo z peletonu odjechało kolejnych trzech kolarzy: Quinn Simmons i Jasper Stuyven (Lidl – Trek) oraz Michael Storer (Tudor Procycling). Z czołówki odpadł natomiast Clément Russo.

Wkrótce nastąpiły kolejne próby kontrataków z peletonu. To spowodowało reakcję wśród harcowników. Siedmiu z nich: Simmons, Storer, Campenaerts, Wellens, Lutsenko, Powless i Mohorić przyspieszyli i oderwało się od reszty, która natomiast po chwili została doścignięta przez kilkunastu innych kolarzy, spośród najwyższe miejsce w klasyfikacji zajmował Oscar Onley (Picnic PostNL). Z tej grupy kontratakował Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers), który chwilę po premii górskiej dojechał do jadącej na czele siódemki. Przewaga ucieczki nad grupą pościgową, z której ciągle próbowali atakować kolejni kolarze, wynosiła około 40 sekund, a peleton tracił do nich około dwóch i pół/ trzech minut.  Obie premie górskie jak pierwszy przejechał Aleksiej Lutsenko, który zdobył dzięki temu cztery punkty, a po punkciku zgarnęli Powless i Wellens.

Jeszcze przed rozpoczęciem podjazdu pod Pas du Sant, na którym usytułowana była ostatnia tego dnia premia górska, tym razem drugiej kategorii, do uciekającej ósemki dołączył Andreas Leknessund (Uno – X Mobility). Mocno goniła również dwudziestokilkuosobowa grupa. Peleton tracił już prawie cztery minuty, a to sprawiało, że szanse na zwycięstwo licznych jadących z przodu kolarzy wzrosły.

Na podjeździe pod Pas du Sant zaatakował Michael Storer, któremu na kole usiadł niezmordowany Quinn Simmons, a po chwili dołączyli do nich Tim Wellens i Victor Campenaerts, jednak wówczas, po raz kolejny zaatakował Australijczyk, który jako pierwszy minął linię premii, jednak nie udało mu się zbudować przewagi nad współuciekinierami. 25 sekund tracili Rodriguez i Vlasov, 30 Lutsenko, a 40 Powless i Barguil, którzy po chwili zjechali się w grupę.

Z dużej grupy pościgowej zaatakowało czterech zawodników: Jegat, Nys, Leknessund i Madouas, którzy tracili około 20 sekund do Francuza i Amerykanina. Mimo przejechania premii górskiej, teren jeszcze przez kilka kilometrów wznosił się w górę. Jeszcze przed rozpoczęciem się zjazdu prowadzącego do Carcassonne obie czołowe czwórki  zjechały się, a gdy tylko droga zaczęła prowadzić w dół, zaatakował oszczędzający do tej pory siły Tim Wellens. Tempa pościgu nie wytrzymali Rodriguez i Lutsenko. Mistrz Belgii szybko zbudował sobie 40 sekund przewagi nad pięcioosobową grupą pościgową i mknął ku mecie i swojemu pierwszemu zwycięstwu w Wielkiej Pętli.

Z jednej z grup z tyłu kontratakowali jeszcze Wout van Aert i Ivan Romeo (Team Movistar), jednak akcja ta nie przyniosła skutku. Do ścigającej Wellensa piątki dołączył po kilkunastu kilometrach pościgu Carlos Rodriguez. Mistrz Belgii wykorzystywał oszczędzane wcześniej siły, a jego przewaga stale wzrastała i stało się jasnym, że to on sięgnie po triumf w bajecznym Carcassonne.

Wellens finiszował samotnie z przewagą półtorej minuty nad Victorem Campenaertsem. Podium uzupełnił Julian Alaphilippe. Kilka minut stracił peleton, w którym finiszowali wszyscy najwyżej sklasyfikowani kolarze w klasyfikacji generalnej. To pierwsze zwycięstwo etapowe Belga w Tour de France. Wcześniej wygrał po dwa etapy na Giro d’Italia i Vuelta a Espana.

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 112. edycji  Tour de France:

 

Poprzedni artykułGiro Valle d’Aosta 2025: Etap i wyścig dla Jarno Widara, Filip Gruszczyński 10.
Następny artykułLa Picto – Charentaise 2025: Zwycięstwo Dominiki Włodarczyk!
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Stefan
Stefan

Zachłanność kiedyś doprowadzi do ujawnienia przyczyn sukcesów.

Ricky
Ricky

Gratulacje dla zwycięzcy, choć przyznam, że przespałem większość etapu i obudziły mnie dopiero krzyki komentatorów na mecie ;).

Rogi
Rogi

Czy Wam też wyświetlają się reklamy damskiej bielizny? Ładne to ale wkurzające. Żona zadaje niewygodne pytania.

Grzegorz
Grzegorz

160 miejsce w generalce naszego Kamila Gradka. Stan polskiego kolarstwa. Dno, muł i wodorosty.

Biniu
Biniu

Stefan wydałeś wyrok

EPO Wellens

Dobrze, że wczoraj Pogacar nie był zachłanny

Alek
Alek

160 kolarzy dostaje nagrodę tysiąc euro za dojazd do mety, z tego co pamiętam 🙂
Ale nie jest problemem, że Kamil jest 160 bo ma swoje zadania, tylko że jest jeden. Nie będziemy mieć 10 Pogacarow, fajnie by mieć 2-3 na poziomie jak Bodnar Kwiato I Majka, może nawet lepszych i kilkunastu takich jak Kamil, do pracy, a nie jednego.