foto: Alpecin - Deceuninck

Jonas Rickaert został ogłoszony najwaleczniejszym kolarzem 9. etapu Tour de France. Belg spełnił tym samym jedno ze swoich marzeń i stanął na podium Wielkiej Pętli. Wraz z Mathieu van der Poelem zadbali o to by emocji na dzisiejszym etapie nie zabrakło. Zawodnik Alpecin Deceuninck podsumował swoją jazdę i zdobycie wyróżnienia. 

Duet Alpecin Deceuninck oddalił się od peletonu już na samym początku rywalizacji i niemal do samego końca pozostawał z przodu. Jak się okazało, odjazd nie był planowany, a miał być raczej formą żartu.

Nie wiem, jaki był dziś plan. Wczoraj zażartowałem, ale Mathieu wydawał się poważny… Odjechałem, a za chwilę okazało się, że van der Poel mnie dogania.

Żart przerodził się w niemałe zamieszanie, a ucieczka momentami miała nawet 5 minut przewagi. Nie był tym faktem zaskoczony najwaleczniejszy zawodnik etapu.

Nie jestem naprawdę zaskoczony, że wypracowaliśmy ponad cztery minuty przewagi, bo jechaliśmy dość mocno. Myślę, że to jeden z najtrudniejszych dni w moim życiu. Dziękuję Mathieu. Próbowałem zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby mu pomóc do samego końca, ale na 30 kilometrów przed metą powiedziałem mu, że jestem wyczerpany. Odparł, żebym został, że mnie potrzebuje

Pod koniec etapu przewaga ucieczki co chwilę powiększała się i malała, jednak ostatecznie peleton dogonił samotnie już uciekającego van der Poela na 800 metrów od mety. Mimo niepowodzenia akcji Belg jest zadowolony. Spełnił bowiem jedno ze swoich największych marzeń – stanął na podium Tour de France.

Być na podium to coś wyjątkowego. Wczoraj powiedziałem Christophe’owi Roodhooftowi, że moim marzeniem było być na podium Tour de France. Myślę, że to jedyny sposób, w jaki mógłbym tam być. Dziękuję również zespołowi za to, że pozwolili mi pojechać zamiast zostać z Kadenem

– podsumował szczęśliwy Rickaert.

Poprzedni artykułTour de France 2025: Milan umacnia się na prowadzeniu w klasyfikacji punktowej, pogoń Merliera
Następny artykułTour de France 2025: Sprinterzy z uznaniem o niedzielnej ucieczce. Pogačar i Remco myślami na podjazdach [wypowiedzi]
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ernest
Ernest

Osiemset metrów „od mety”, „do mety”… Czy coś stoi na przeszkodzie, aby napisać poprawnie „osiemset metrów przed metą”? To się zbyt często powtarza w skądinąd niezłych artykułach.

Albert
Albert

385 W przez prawie 3,5 h a 356 W z całego etapu- o matko i córko!!! Toż to koń!!