fot.: Soudal Quick-Step

Tim Merlier (Soudal Quick – Step) był najlepszy na mecie trzeciego etapu 112. edycji Tour de France. Po przyjeździe na metę Belg opowiedział chociażby o tym jak z jego perspektywy wyglądało ostatnie pięć kilometrów dzisiejszego dnia. 

Soudal Quick – Step nie może zaliczyć dwóch pierwszych etapów tegorocznej Wielkiej Pętli do udanych. Pierwszy dzień to katastrofa, w drugim było trochę lepiej, bo udało się przywieźć Remco Evenepoela w głównej grupie. Dziś mimo ostatecznego triumfu Merlier był w ostatnich kilometrach osamotniony, jednak przynajmniej częściowo, było to zaplanowane.

To był bardzo skomplikowany wyścig. Trudno było znaleźć dobrą pozycję. Straciliśmy Berta (Van Lerberghe – przyp. red.) przed ostatnią ćwiartką wyścigu, więc powiedziałem drużynie, żeby robiła swoją robotę do ostatnich 5 kilometrów. A potem zaczęła się prawdziwa walka

Przepychanki, upadki, walka łeb w łeb, mocny wiatr. Mimo osamotnienia, Belgowi udało się najlepiej odnaleźć w tych trudnych warunkach. Przyznał, że było to naprawdę trudne zadanie.

Zawsze jest ciężko przy wietrze czołowym. tracisz mnóstwo energii, żeby utrzymać pozycję. Wiem, że jeśli jestem w odpowiednim miejscu mogę to zrobić. Tylko o tym myślałem na końcu. Oczywiście, żółta koszulka po pierwszym etapie była celem, ale cieszę się, że wygrałem dzisiaj.

Na finiszu Merlier był lepszy o grubość opony od Jonathana Milana (Lidl Trek), nowego lidera klasyfikacji punktowej. Kolarz Soudal Quick – Step docenił swojego rywala i przyznał, że nie był do końca pewny swojego zwycięstwa.

Na ostatnich dwóch kilometrach udało mi się wrócić z tyłu i ciągle byłem na wietrze. Wiem, że zawsze trudno jest pokonać Milana. Cieszę się, że odniosłem moje drugie zwycięstwo w Tour de France. Najpierw byłem pewien, dlatego podniosłem ręce, ale potem już nie byłem i musiałem czekać na potwierdzenie

– podsumował dzisiejszy finisz.

 


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułFabio Jakobsen zadowolony z rehabilitacji
Następny artykułTour de France 2025: Jasper Philipsen po diagnozie! Przejdzie operację
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Trudno i można jeszcze po gębie dostać, choć dziś się chyba opanował ;).