fot. Giro d'Italia

10. etap tegorocznej edycji Giro d’Italia dość niespodziewanie wygrał Daan Hoole (Lidl-Trek). Holender okazał się najszybszy podczas jazdy indywidualnej na czas i zdobył najważniejsze zwycięstwo w swojej karierze. 

To niewiarygodne uczucie. Szczerze mówiąc, to jeszcze do mnie nie dociera. Nie mogę w to uwierzyć. Jestem niesamowicie szczęśliwy i pełen emocji. To coś szalonego. Przed zakończeniem etapu dostałem mnóstwo wiadomości z gratulacjami, ale nie chciałem jeszcze o tym myśleć. Czekałem, aż wszyscy zawodnicy ukończą jazdę, dopiero wtedy mogłem się naprawdę cieszyć. Nawet Simone [Consonni] i Jonny [Milan] dzwonili do mnie, mówiąc, żebym cieszył się chwilą w „gorącym krześle” i gratulowali mi świetnej czasówki. To moi dobrzy przyjaciele i było naprawdę wspaniale zobaczyć, jak bardzo cieszyli się razem ze mną  to dla mnie wiele znaczy

– Przyznaje wniebowzięty Daan Hoole.

Wygrać etap Giro d’Italia, to coś niesamowitego. Celowałem w ten dzień, czułem się dobrze przez cały tydzień, ale nigdy nie sądziłem, że rzeczywiście uda mi się wygrać. W jeździe na czas zawsze dostaję szansę, by powalczyć o własny wynik, a zespół w pełni mnie wspiera, to naprawdę wyjątkowe. Myślę, że wszyscy w ekipie cieszą się razem ze mną. Dziś wieczorem znów możemy świętować

– Dodaje Daan Hoole.

Oczywiście, zawodnicy walczący w klasyfikacji generalnej mieli gorsze warunki przez deszcz, co sporo zmieniło, ale mimo to jestem szczęśliwy, że udało mi się pokonać Josha Tarlinga (INEOS Grenadiers) mniej więcej w takich samych warunkach. To niesamowite uczucie, naprawdę nie wiem, co powiedzieć. Zaskoczyło mnie, że go pokonałem. To jeden z najlepszych specjalistów od jazdy na czas na świecie. Wystartował bardzo mocno, więc kiedy zobaczyłem jego czas na pierwszym pomiarze, pomyślałem, że będzie ciężko go ograć. Ale pojechałem dobrą drugą część trasy, tam udało mi się odzyskać trochę czasu, a on nieco osłabł. Zwycięstwo w Giro to coś absolutnie wyjątkowego i jestem niesamowicie szczęśliwy. Chcę podziękować drużynie, trenerowi, wszystkim, moim rodzicom i bratu. Po prostu nie wiem, co jeszcze powiedzieć

– Dodaje na sam koniec Daan Hoole.

Poprzedni artykułGiro d’Italia 2025: Daan Hoole zwycięzcą jazdy na czas
Następny artykułTom Dumoulin: „Froome powinien już sobie odpuścić”
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marcin
Marcin

Daan Hole miał dużo szczęścia jadąc w dobrych warunkach pogodowych, ale Roglic pojechał bardzo dobrą czasówką odrabiając mnóstwo sekund do rywali.