Mężczyzna, który podczas wyścigu Paryż-Roubaix rzucił bidonem w Mathieu van der Poela, po raz pierwszy zabrał głos za pośrednictwem swojego prawnika. 28-letni mieszkaniec Zachodniej Flandrii wyraził głęboki żal z powodu swojego zachowania. „Przez wiele dni czułem ogromne zawstydzenie”.
Belg osobiście wysłał list z przeprosinami do Mathieu van der Poela oraz jego zespołu Alpecin-Deceuninck, wyrażając skruchę za swoje zachowanie. Po raz pierwszy zdecydował się również opowiedzieć swoją historię za pośrednictwem swojego prawnika, Petera Desmeta.
Na wstępie chciałbym pogratulować Mathieu van der Poelowi. Pomimo mojego nierozsądnego zachowania, cieszę się, że to właśnie on jako pierwszy przekroczył linię mety w niedzielnym wyścigu. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że powinienem przeprosić nie tylko jego, ale także wszystkich kolarzy i fanów tego sportu. Na trawiastym odcinku, pomiędzy namiotem a brukowanym fragmentem trasy, zauważyłem żółty bidon. Bez większego zastanowienia podniosłem go, choć nie był pełen, było w nim jeszcze trochę wody. W chwili, gdy Mathieu van der Poel się zbliżał, podjąłem głupią decyzję i rzuciłem tym bidonem
– przyznaje 28-latek.
Dlaczego to zrobiłem? Zadaję sobie to pytanie od tamtej pory, ale sam nie mam na to wytłumaczenia. Bardzo głupi impuls, nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. Czy jestem fanem Wouta van Aerta i chciałem zablokować jego przeciwnika? Absolutnie nie, tak naprawdę nie mam żadnego ulubionego zawodnika. Czułem się tak źle, kiedy ten bidon go uderzył. W ciągu pół sekundy pożałowałem, że rzuciłem. Z jednej strony byłem tak szczęśliwy, że nie upadł. Ale dlaczego to zrobiłem? Jak mogłem być tak głupi? Co się ze mną teraz stanie? Ta jedna głupia sekunda sprawiła, że wylądowałem w niesamowitej burzy medialnej. Wygląda na to, że teraz wszyscy o mnie mówią. Wiem, że się myliłem i wezmę odpowiedzialność, ale mam nadzieję, że kurz wkrótce opadnie
– dodaje na koniec 28-latek.








Jak się okazuje Belgowie nie mogą wybaczyć MvDP, że jeździ dla Holandii choć urodził się w Belgii (choć jest synem Holendra i Francuski, więc to jakieś dziwne oczekiwanie), przynajmniej jeżeli wierzyć słowom redaktora Probosza z EuroSportu.
Może trzeba będzie zakazać Belgom stawania przy trasie, jeżeli sytuacje będą się powtarzać ;).
Na początek proponuję obserwację sądowo-psychiatryczną dla tego pana rzucającego. Może specjalista odpowie na pytanie dlaczego, skoro on sam nie wie.
O Arek dzięki od 2 dni kminie co ludzie mają do van der pola teraz mam jakieś zaczepienie.
Cóż, wiadomo, że to co mówi przeszło przez prawniczy bajkopisarski filtr bo co innego ma powiedzieć teraz. Z drugiej strony nie wątpię, że gość popełnił głupotę w emocjach i wyobrażam sobie jak teraz musi się czuć. Dobrze, że to nie do mnie należy decyzja o ukaraniu go, choć ja tam bym go nie krzyżował – sądzę, że po tym czego już doświadczył raczej drugi raz tego nie zrobi. Jakas grzywna i pracę społeczne? Nie wiem…
Chociaż z tego co słyszę, to sam MvDP może się domagać poważniejszej kary. Będzie okazja zobaczyć, czy Holendra stać na jakąś „wielkoduszność” i odpuszczenie po tej deklaracji.
Jak nie odpuści (jego prawo, nie oceniam) to na pewno kolejnych miłośników w Belgii mu to nie przysporzy…
brzydkie zachowanie tego kibica
Mikołaj, do usług choć zaznaczam, że powtarzam tylko za Proboszem a on lubi bajdurzyć 😉 Choć faktem jest, że MvDP urodził się na terenie Belgii, o czym nie widziałem, a tam obowiązuje dziwny system nadawania obywatelstwa, gdzie decydować moze albo obywatelstwo rodziców albo miejsce urodzenia – więc byc może to oczekiwanie nie jest AŻ tak absurdalne jak nam Polakom się może wydawać.
Po mojemu to nie lubią go tak samo jak u nas nie kochano Hannavalda gdy zaczął wygrywać z Małyszem, bo sąsiada nie zawsze się lubi. A najlepewniej działa tu jedo i drugie.
MVDP absolutnie nie powinien odpuszczac. Koleś musi być surowo i przykładnie ukarany. Inaczej Sie nic nie zmieni. Tej idiotce z TdF co wywaliła cały peleton znakiem z pozdrowieniami dla rodziców odpuscili i było widać że kibiców to nic nie nauczylo
Masz rację Kuba, chyba za miękki czasem jestem ;). Tak czy siak nie my będziemy o tym decydować.