fot. Tirreno-Adriatico

Fredrik Dversnes wygrywa piąty etap Tirreno-Adriatico. Norweg okazał się najmocniejszy z ucieczki dnia i nie dał się dogonić faworytom. Filippo Ganna mimo defektu pozostał liderem.

Piąty etap „Wyścigu Dwóch Mórz” startował z Ascoli Piceno, a meta usytuowana była w miejscowości Pergola. Trasa liczyła 205 kilometrów, co czyniło go drugim najdłuższym etapem podczas tegorocznej edycji. Na trasie było wiele podjazdów, w tym dwa bardzo blisko mety.

Od początku etapu pojawiały się ataki i dość szybko zawiązała się 7-osobowa ucieczka dnia, w której skład wchodzili: Gal Glivar i Xandro Meurisse (Alpecin – Deceuninck), Paul Ourselin (Cofidis), Dries De Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Francisco Muñoz (Team Polti VisitMalta), Fredrik Dversnes (Uno-X Mobility) oraz posiadacz koszulki najlepszego górala, Manuele Tarozzi (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè). Ucieczka dość szybko wypracowała sobie dużą przewagę, która dochodziła nawet do 6 minut.

Pierwsza część etapu była bardzo spokojna, jednak w trakcie etapu co chwilę dowiadywaliśmy się o wycofywaniu kolejnych zawodników, etapu nie ukończyli tacy zawodnicy jak: Rui Costa, Wout Poels czy też niestety Michał Kwiatkowski.

Na 77 kilometrów do mety, zawodnicy przejechali przez pierwszą górską premię w Santa Marciana (4.4km, śr 6.1%), na której największą liczbę, pięciu punktów zgarnął aktualny lider w tej klasyfikacji, Manuele Tarozzi. W ten sposób nad drugim w klasyfikacji górskiej, Davide Baisem (Team Polti VisitMalta), ma już 16 punktów przewagi.

Następnie na 59 kilometrów do mety zawodnicy przejechali przez lotną premię w miejscowości Barbara, jednak chwilę przed tym peleton dogonił pierwszego uciekiniera, którym był Francisco Muñoz, Hiszpan ewidentnie poczekał na główną grupę, ponieważ ucieczka ciągle miała około 5 minut przewagi. Na wspomnianej już premii najszybszy był Xandro Meurisse, a za nim linię przecięli Manuele Tarozzi i Fredrik Dversnes.

Na 34 kilometry do mety peleton złapał kolejnego uciekiniera, Xandro Meurisse’a, a dosłownie chwilę potem miejsce miała bardzo nieprzyjemna kraksa, w której udział brał Eddie Dunbar (Team Jayco AlUla). Irlandczyk na zjeździe wypadł z drogi i niestety został zmuszony wycofać się z wyścigu.

26 kilometrów do mety, usytuowana była przedostania premia górska na Salita di Barbanti (6.2km śr 4.6%). Po raz kolejny nie było tu niespodzianki i 5 punktów ponownie zgarnął Manuele Tarozzi. W peletonie na początku podjazdu pojawiło się kilka ataków, w czego rezultacie, w dwójkową pogoń za ucieczką ruszyli Chris Hamilton (Team Picnic PostNL) oraz Nicolas Prodhomme (Decathlon AG2R La Mondiale Team).

Ostatnią premią górską na trasie było Monterolo (3.9km śr 6.7%), usytuowane na 8 kilometrów do mety. Na początku podjazdu w peletonie coraz mocniejsze tempo zaczynało nadawać wiele drużyn, spowodowało to dogonieniem następnych zawodników. Do peletonu wrócił Chris Hamilton, a ucieczka z przodu miała już niecałą minutę przewagi. Z peletonu kontratakować próbował Esteban Chaves (EF Education – EasyPost), który dojechał po chwili do Nicolasa Prodhomme’a. Jednak dwójka ta bardzo szybko została doścignięta, a do ataku przystąpił Nairo Quintana (Movistar Team). Jego atak dość mocno rozruszał całą grupę i z peletonu zostawało coraz więcej zawodików.

Zredukowany peleton, w którym tempo nadawał Isaac del Toro UAE (Team Emirates – XRG), dogonił po kolei: Paula Ourselina, Gala Glivara, Driesa De Bondta i Manuele Tarozziego. Z przodu natomiast mocno jechał Fredrik Dversnes, utrzymując około pół-minutową przewagę na kilometr do szczytu. Ostatnią premię wygrał jadący solo Norweg z UNO-X Mobility. Pracę Meksykanina z przodu peletonu wykorzystał Juan Ayuso (Team Emirates – XRG), atakując na pół kilometra do szczytu, jednak nie oderwał się od grupy i z Hiszpanem zostali już tylko najmocniejsi kolarze.

Na 3 kilometry do mety z przodu ciągle jechał Fredrik Dversnes, a za jego plecami kolejni zawodnicy co chwilę atakowali. W grupie liderów nie było jednak zdecydowanej pracy i na ostatni kilometr do mety Norweg ciągle jechał samotnie z przodu.

Brak współpracy w grupie liderów dał Fredrikowi Dversnesowi wielką szanse, na odniesienie największego sukcesu w karierze i Norweg tego nie zaprzepaścił, dojeżdżając na metę z niedowierzaniem podniósł ręce w geście zwycięstwa. Chwilę za nim metę przecięła mocno zredukowana grupa, a podium uzupełnili Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck) oraz Roger Adrià (Red Bull – BORA – hansgrohe). Na ostatnim kilometrze ofiarą defektu padł Filippo Ganna, jednak dzięki strefie ochronnej nie straci on koszulki lidera.

Wyniki piątego etapu Tirreno-Adriatico:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułParyż-Nicea 2025: Mads Pedersen wygrywa zaskakujący etap
Następny artykułParyż-Nicea 2025: Zmiany na trasie siódmego etapu
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Sprawdzili jego kombinezon?