Choć dotychczas w ramach zapowiedzi omawiane były tylko World Teamy to dziś przyjrzymy się ekipie teoretycznie z drugiej dywizji, ale w praktyce działającej jak drużyny z Kolarskiej Ligi Mistrzów. Przed Israel – Premier Tech ostatnia prosta w drodze do powrotu do World Touru po sezonie 2025.
Tekst w ramach cyklu „Naszosowe podsumowanie sezonu 2024: Israel-Premier Tech„, gdzie bliskowschodnia ekipa otrzymała od nas notę 5,5/10 rozpocząłem od długiego wstępu na temat rozgraniczania walorów politycznych i sportowych oraz tego, żeby wszyscy mieli świadomość, że wspieranie kolarstwa w tej formie przez Izrael ma jasny cel ocieplania wizerunku i z tamtych słów się ani odrobinę nie wycofuję. Niemniej póki UCI nie zmieni swojej polityki bliskowschodnia ekipa jest częścią światowego peletonu, a z racji na przynależność do światowej czołówki nie sposób nie omówić jej walorów sportowych przed sezonem 2025. To też uczyńmy.
Israel-Premier Tech zamknął już skład na nowy rok zatrudniając 30 kolarzy. Wśród nich znajdziemy zaledwie 4 nowe twarze, ale wydaje się, że jeśli chodzi o ich wartość to okienko transferowe bliskowschodnia formacja zapisze sobie na plus. Przychodzą bowiem Alexey Lutsenko, Jan Hirt, Matis Louvel i Pier-André Côté, zaś z ekipą żegnają się Dylan Teuns, Mads Würtz Schmidt, Guy Sagiv i Mason Hollyman. Czy po takim okienku uda się powtórzyć 29 zwycięstw z 2024 roku, a może je poprawić? Z pewnością mimo wyśrubowanego rezultatu z tego sezonu jest na to potencjał, niemniej po kolei.
Główne gwiazdy Israel – Premier Tech na sezon 2025:
a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:
Gdyby ktoś 13 maja 2023 roku o poranku powiedziałby, że za 1,5 roku Derek Gee będzie należał do grona bardzo rozpoznawalnych zawodników w światowym peletonie to pewnie zostałby wyśmiany. To właśnie tamtego dnia obecnie 27-letni Kanadyjczyk wyruszył w swój pierwszy odjazd podczas pamiętnego Giro d’Italia, które na zawsze zmieniło jego karierę. To wszystko jednak nic przy tegorocznych wynikach Dereka Gee, który najpierw był 3. w klasyfikacji generalnej Critérium du Dauphiné, a później ukończył na 9. miejscu całe Tour de France. Gdzie jest sufit możliwości Kanadyjczyka? Tego nie wie nikt, ale spodziewajmy się po nim kolejnych wielkich rzeczy podczas przyszłorocznych Tirreno-Adriatico i Giro d’Italia.
Niesamowite rzeczy w 2024 roku robili też Brytyjczycy z Israel – Premier Tech. Stephen Williams należy do wąskiego grona 10 kolarzy z 6 zespołów, którym w minionym sezonie udało się wygrać klasyfikację generalną worldtourowego wyścigu wieloetapowego. 28-latek był najlepszy w Santos Tour Down Under, do tego do swojego dorobku dołożył imprezę ProSeries wygrywając w Tour of Britain. Aż 4 wyścigi wielodniowe wygrał w 2024 roku za to jego 21-letni rodak Joseph Blackmore – ten był najlepszy w kolejno Tour du Rwanda, Tour de Taiwan, Circuit des Ardennes i przede wszystkim szalenie prestiżowym Tour de l’Avenir. Z pewnością przed młodym Brytyjczykiem teraz nowe, dużo trudniejsze wyzwania, na które wydaje się, że ten może być gotowy.
Top10 wielkiego touru w sezonie 2024 ma w swoim dorobku nowy nabytek bliskowschodniej formacji – Jan Hirt po cichu był 8. w Giro d’Italia, czyli wyścigu, który 2 lata wcześniej ukończył na 6. pozycji. Być może Czech nie należy do najbardziej rzucających się w oczy zawodników, ale skuteczności nie można mu odmówić. Tą w mniejszych etapówkach ma także bez wątpienia Alexey Lutsenko – zwycięzca tegorocznego Il Giro d’Abruzzo, a w przeszłości kolarz meldujący się dwukrotnie w top10 Tour de France. Z Abruzji w dobrym nastroju wracał w tym roku także George Bennett – Nowozelandczyk był tam 3. w klasyfikacji generalnej, taką samą lokatę zajął też później w Sibiu Cycling Tour. W Rumunii 6. był za to Matthew Riccitello, który zaskoczył podczas Tour de Suisse, gdzie zajął 5. miejsce. Jak widać zatem Israel – Premier Tech ma dość szerokie grono kolarzy, którym może zaufać pod kątem generalek.
b) na sprinty:
Nie tylko w wyścigach wieloetapowych bliskowschodnia formacja może liczyć na wielu zawodników. Choć jeśli chodzi o sprinterów to ciężko wybrać opcję numer 1 to nie brakuje tu jakości. W składzie znajdziemy bowiem doświadczonego, 30-letniego Pascala Ackermanna, który w tym roku był m.in. 3-krotnie na podiach etapowych podczas Tour de France, jest także Ethan Vernon, który zanotował w 2024 roku dwie wygrane na poziomie World Tour. Świetnymi finiszami popisać potrafi się również 24-letni Corbin Strong, który preferuje jednak nieco trudniejsze etapy i sytuacje gdy grupa jest przetrzebiona. Coraz śmielej w światowym peletonie poczyna sobie także 23-letni Riley Pickrell, a gdy trzeba to zafiniszować mogą także tacy kolarze jak Jake Stewart, Tom Van Asbroeck, Riley Sheehan, Hugo Hofstetter, Pier-André Côté. Nie zapominajmy też o duecie z Izraela, który doskonale jest znany polskim kibicom – 5 z 14 swoich zwycięstw UCI w naszym kraju odniósł Itamar Einhorn, a aż 6 z wszystkich 13 triumfów w karierze Oded Kogut zanotował podczas Dookoła Mazowsza.
c) na klasyki:
Sekcję imprez jednodniowych wypada zacząć od wyścigów trudnych, ale nie górskich – w takich brylowało w historii bowiem wielu kolarzy znajdujących się obecnie w składzie Israel-Premier Tech. W 2024 roku Strzałę Walońską wygrał Stephen Williams, w Liège – Bastogne – Liège U23 najlepszy był z kolei Joseph Blackmore. Smak monumentalnego triumfu zna za to Jakob Fuglsang – zwycięzca Staruszki z 2019 roku i Il Lombardii 2020. Na podium Staruszki czy Mistrzostw Świata w karierze stał także Michael Woods, w Il Lombardii 2. potrafił być George Bennett, a i Alexey Lutsenko co nieco szalał we Włoszech. Wielkim pytaniem jest tylko czy historyczne triumfy znajdą przełożenie w przyszłym roku – większość z tych sukcesów przykryła się już bowiem lekkim kurzem, a i sami zawodnicy w sporej części są już nadgryzieni zębem czasu.
Świetnie wygląda za to temat klasyków, które mogą zakończyć się sprintem z małej grupy. Wówczas do głosu dochodzić powinni Corbin Strong, Ethan Vernon, Riley Sheehan, Pier-André Côté czy Jake Stewart. Ten ostatni nie musi się bać także bruków – w karierze potrafił być chociażby 2. w Omloop Het Nieuwsblad. Na nierównych drogach swoich sił szukać będą zapewne także doświadczeni Tom Van Asbroeck i Hugo Hofstetter oraz swojego czasu nieźle zapowiadający się, acz ostatnio nieco przygaszony 25-letni Matis Louvel.
d) na „czasówki”:
Jeśli chodzi o ten aspekt to próżno szukać seryjnego zwycięzcy w szeregach bliskowschodniej formacji, acz jednocześnie mamy tu kilku ciekawych kolarzy. Derek Gee w 2024 roku na 6. pozycji kończył czasówki podczas Tour de France i Critérium du Dauphiné, w tym drugim w 2021 roku sensacyjnie jazdę indywidualną na czas wygrał Alexey Lutsenko. Z krótkimi próbami dobrze radzi sobie Ethan Vernon, a i niejeden przebłysk talentu pokazywał już Marco Frigo.
e) na górskie etapy:
Celowo w temacie klasyfikacji generalnych pominąłem Michaela Woodsa – 38-letni Kanadyjczyk bowiem walczy w nich rzadko, za to regularnie pojawia się wysoko na pojedynczych etapach. W ostatnim czasie wygrał on m.in. pamiętny odcinek z meta na Puy de Dôme podczas Tour de France 2023 czy etap z metą na Puerto de Ancares w ramach tegorocznej Vuelta a España.
Zależnie od wyścigowych scenariuszy do odjazdów w trudnym terenie ruszać mogą także tacy kolarze jak Derek Gee, Marco Frigo, Jan Hirt, George Bennett, Alexey Lutsenko, Hugo Houle czy Matthew Riccitello.
f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:
Naprawdę ciekawi mnie kariera Josepha Blackmore’a. 21-latek przejechał dotychczas tylko 1 wyścig World Tour, w dodatku było to kończące sezon 2024 Gree-Tour of Guangxi, zatem na ten moment ciężko zestawić potencjał Brytyjczyka z poziomem światowego peletonu. Wydaje się jednak, że przed zwycięzcą tegorocznego Tour de l’Avenir wielka kariera i pytaniem jest nie to czy ten nawiąże walkę z najlepszymi, a kiedy to się stanie.
Z ciekawością obserwuję też karierę Rileya Sheehana. 24-letni Amerykanin jeszcze rok temu ścigał się dla Denver Disruptors i był absolutnie anonimowym kolarzem dla europejskiego kibica kolarskiego, ale za sprawą stażu w Israel-Premier Tech błyskawicznie przebił się do świadomości widzów za sprawą wygranej w Paryż-Tours czy wysokich miejsc w kilku innych wyścigach. W tym roku Amerykanin był dla przykładu w ciągu tygodnia 4. w Lotto Famenne Ardenne Classic, 3. w worldtourowym Eschborn-Frankfurt i 4. w Tro-Bro Léon, wcześniej zajął 13. lokatę w Ronde van Vlaanderen – swoim drugim monumencie w karierze. Wydaje się, że 24-latek wciąż jest zawodnikiem z potencjałem na rozwój, a wówczas stać go na wielką niespodziankę na najwyższym poziomie.
Skład drużyny Israel – Premier Tech na sezon 2025:
🇨🇦 – Derek Gee, Michael Woods, Hugo Houle, Riley Pickrell, Guillaume Boivin, Pier-André Côté
🇬🇧 – Stephen Williams, Joseph Blackmore, Jake Stewart, Ethan Vernon, Chris Froome
🇮🇱 – Itamar Einhorn, Oded Kogut, Nadav Raisberg
🇳🇿 – Corbin Strong, George Bennett
🇩🇪 – Pascal Ackermann, Michael Schwarzmann
🇺🇸 – Matthew Riccitello, Riley Sheehan
🇦🇺 – Simon Clarke, Nick Schultz
🇫🇷 – Hugo Hofstetter, Matis Louvel
🇰🇿 – Alexey Lutsenko
🇩🇰 – Jakob Fuglsang
🇨🇿 – Jan Hirt
🇱🇻 – Krists Neilands
🇮🇹 – Marco Frigo
🇧🇪 – Tom Van Asbroeck
Podsumowanie
Israel – Premier Tech ma skład pełen ciekawych kolarzy, których stać na odnoszenie pojedynczych zwycięstw. Gdy złoży się to do całości to powstają takie wyniki jak w 2024 roku, kiedy to ta ekipa zanotowała 29 triumfów i mam wrażenie, że stać ich na powtórkę w nowym sezonie. Jednocześnie zespół ten wciąż nie zdołał odciąć się od niektórych bardzo już podstarzałych gwiazd z Chrisem Froomem na czele, które obecnie nie wnoszą nic poza przejadaniem pewnej części budżetu. Dziś daje to zatem potencjał gdzieś w środku worldtourowej stawki – choć mówimy tu o ekipie drugiej dywizji to w praktyce ta bowiem powinna być oceniana jak World Team za sprawą swojego prawa do obligatoryjnej dzikiej karty na wszystkie wyścigi UCI World Tour czy zatrudniania maksymalnej liczby 30 kolarzy. Finalnie zatem przy nazwie bliskowschodniego zespołu ląduje nota 5/10, aczkolwiek z gwiazdką, że jakby wszystko wypaliło to może być dużo lepiej.









