fot. Marek Bala/Naszosie

Stanisław Aniołkowski drugi dzień z rzędu walczył z czołowymi sprinterami na finiszu Tour de Pologne. Wczoraj był 6., a w dzisiaj w Katowicach finiszował na 8. miejscu.

Trudna technicznie końcówka i brak łączności radiowej uczyniły sprint w Katowicach jeszcze bardziej nerwowym. Niektórych sprinterów z rywalizacji o czołowe lokaty wykluczyły kraksy. Stanisław Aniołkowski utrzymał się w pierwszej grupie i finiszował na 8. miejscu. Od Polaka szybsi byli m.in. Tim Merlier, Jordi Meeus i Olav Kooij, którzy zajęli trzy pierwsze pozycje.

Było trochę chaosu, końcówka była szybka z kilkoma zakrętami, więc każdy chciał być z przodu. To niestety spowodowało kilka kraks. Każdy szuka swojego miejsca i chce zrobić swoją pracę, więc oglądają się do tyłu za swoim sprinterem. To była też kwestia przestawienia się na jazdę bez radia, bo musieliśmy do siebie krzyczeć. Jak ktoś jeździ dłużej w World Tourze, to musi wrócić do tego, co było kilkanaście lat temu. Miałem dużo szczęścia, że nie leżałem w żadnej kraksie, bo kolarze przewrócili się tuż przede mną. Później w zakręcie uciekło mi koło, ale utrzymałem się na rowerze. Na ostatnim zakręcie chciałem zaryzykować i wejść od wewnętrznej, ale wiedząc, że jest coś nie tak z przyczepnością, zrezygnowałem i pojechałem tak jak wszyscy. W końcówce dałem swój najlepszy sprint i to wystarczyło dzisiaj na 8. miejsce

– powiedział Aniołkowski na temat finiszu 5. etapu.

W wywiadzie po zakończeniu etapu Stanisław Aniołkowski opowiedział pokrótce o przygotowaniach do Tour de Pologne. Ważną zmianą okazał się niespodziewany start na igrzyskach w Paryżu, na ponad tydzień przed wyścigiem w Polsce.

Musiałem przerwać zgrupowanie, przed którym czułem się dobrze i pojechałem na igrzyska. Tam wyścig był bardzo trudny. Nie miałem najlepszego dnia i wynik też nie był najlepszy. Po igrzyskach długo dochodziłem do siebie, zrobiłem tylko jeden trening. Ciągle czułem się przemęczony. Stwierdziliśmy z trenerem, że przed Tour de Pologne trzeba odpocząć i była to dobra decyzja

– przyznał sprinter Cofidisu.

Nie da się ukryć, że obsada sprinterska na tegorocznym Tour de Pologne jest mocna. Lepsza niż na rozpoczynającej się Vuelcie. A są zaledwie trzy płaskie etapy. Sprinterzy nie zamierzają tracić swoich okazji. Cofidis ze Stanisławem Aniołkowskim ma więc duże problemy, aby przebić się w decydującej rozgrywce.

To jest Tour de Pologne, na który przyjechało wielu sprinterów. Obsada na finiszach jest bardzo dobra i staram się tutaj odnaleźć. W tym roku już pokazywałem, że jestem w stanie nawiązać z nimi walkę. W Krakowie postaram się dać z siebie wszystko i mam nadzieję, że wyjdzie tak jak będę chciał. Wczoraj mogłem pojechać mocniej, jakbym się nie zderzył z Timem Merlierem. Natomiast dzisiaj z tej pozycji nie dało się więcej wyciągnąć. Dzisiaj nie było już takiego niedosytu jak wczoraj

– podsumował Aniołkowski.

Z Katowic, Marek Bala

Poprzedni artykułTim Merlier – Król wielkich polskich miast
Następny artykułNorbert Banaszek z kolejną koszulką do kolekcji
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze