Po wygranych Tadeja Pogačara w tegorocznych Giro d’Italia i Tour de France cała masa kibiców marzy o tym by Słoweniec spróbował wygrać wszystkie trzy wielkie toury w jednym roku. Za startem kolarza UAE Team Emirates we Vuelta a España stoi szansa na napisane historii, przeciw argumentów jest jednak zdecydowanie więcej. Jak brzmią?
Tadej Pogačar w ostatnim czasie dokonał czegoś niesamowitego – jako pierwszy kolarz w XXI wieku zdołał wygrać w jednym sezonie zarówno Giro d’Italia, jak i Tour de France. Dodatkowo uczynił to w fantastycznym stylu dzierżąc prowadzenie w klasyfikacji generalnej przez aż 39 dni, co jest nowym rekordem wszech czasów. Luz z jakim ściga się Słoweniec może budować przez to mylne wrażenie, że ten się nie męczy i udział w Vuelta a España bez specjalnych przygotowań nie byłoby dla niego problemem. W ten sposób 25-latek miałby zostać pierwszym w historii kolarzem wygrywającym wszystkie trzy wielkie toury w jednym sezonie. Tylko czy to możliwe?
Aspekt fizyczny
Zacznijmy od bardzo prostego kryterium – czy przez 63 niezbyt oddalone od siebie dni w roku można poddawać organizm ogromnym obciążeniom i cały czas utrzymywać najwyższą formę? Myślę, że każdy z nas wyczuwa, że jest to niezwykle trudne, a zdaniem wielu wręcz niemożliwe. Tadej Pogačar co prawda pokonał już 2/3 tej drogi wyglądając na gotowego na więcej, ale warto pamiętać, że do obu dotychczasowych wielkich tourów Słoweniec wyraźnie się przygotowywał poprzez obozy wysokogórskie czy odpuszczanie innych wyścigów – 25-latek przejechał w tym roku tylko 3 klasyki oraz ledwie jedną etapówkę. Rezygnacja z całej masy celów pobocznych i walka o utrzymanie ciała w świeżości miała być kluczem do dubletu i tak się stało. Na pewno w sukcesie tym pomogło także spokojnie przejechane Giro d’Italia – zdaniem niektórych wręcz treningowo, ale warto pamiętać, że to nadal było 21 dni ścigania na najwyższych obrotach ze średnią 41,865 km/h osiągniętą na 3317 kilometrach poprowadzonych przez 44650 metrów przewyższenia.
Tadej jest kolarskim arcymistrzem, a my jako UAE Team Emirates jesteśmy odpowiedzialni za jego zdrowie i rozwój. Musimy patrzeć nie tylko na to co tu i teraz, ale i myśleć o przyszłości – to nie narzędzie, które można zużyć, zepsuć i wymienić na kolejne
— podkreślał Joxean Fernández Matxín z UAE Team Emirates, który jasno wskazywał, że Tadej Pogačar nie pojedzie w Vuelta a España.
Inne cele
Bezpośrednio z kwestią fizyczności łączy się także to, że programy startów dla kolarzy są często pisane na długie miesiące i jeśli wszystko idzie zgodnie z planem i bez kontuzji to nie modyfikuje się czegoś, co działa. Cele Tadeja Pogačara na ten sezon były zatem jasne – kolejno Strade Bianche, Mediolan-San Remo, Liège-Bastogne-Liège, Giro d’Italia, Tour de France, Igrzyska Olimpijskie, Mistrzostwa Świata i Il Lombardia. Poza pierwszym z włoskich monumentów 25-latek notuje zwycięstwo za zwycięstwem i ciężko wyobrażać sobie by miał nagle coś zmieniać pod wpływem emocji.
Wiele osób podkreśla, że szanse na wygranie wszystkich wielkich tourów ma się raz w karierze, a Mistrzostwa Świata są co roku. To prawda, choć złośliwie można by powiedzieć, ze trzytygodniówki też się odbywają w każdym sezonie. Warto jednak spojrzeć na to szerzej – po pierwszej Tadej Pogačar nie będzie miał teraz szansy na pełny odpoczynek, bo przed nim impreza czterolecia, czyli Igrzyska Olimpijskie, a następnie po 1,5 miesiąca bardzo ważne Mistrzostwa Świata. Czym te się różnią od pozostałych? Odpowiedź brzmi trasą – choć Słoweniec jest kolarzem wybitnym to górska trasa w Zurychu daje mu większą szansę na tęczę niż np. czekające już w perspektywie płaskie pustynie Abu Dhabi. Tadej Pogačar nigdy w karierze, w żadnej kategorii wiekowej nie założył dotychczas tęczowej koszulki. Nie dziwi zatem jego fiksacja na tym punkcie, szczególnie biorąc pod uwagę, że nie na każdej trasie ma na to szanse.
Aspekt psychologiczny
Tadej Pogačar to człowiek. Wydawać by się mogło, że to oczywista sekwencja, ale czasem o tym zapominamy. Maszyna do wygrywania potrzebuje nie tylko sprawnie działających trybów w postaci nóg, płuc i reszty ciała, ale i głowy. Presja nakładana na najlepiej opłacanego kolarza świata, który według przecieków miał niedawno podpisać kontrakt ważny aż do końca 2029 roku na 12 milionów euro rocznie z kwotą odstępnego na poziomie 100 milionów euro, jest ogromna i warto o tym pamiętać, że oprócz tego co tu i teraz istnieje też jakaś przyszłość.
Tadej to nadal młody chłopak, a od 5 lat żyje w stresie ciągłego bycia na topie, bo za każdym razem jak startuje to wygrywa. Całe jego życie to tylko w kółko ściganie się i obozy wysokogórskie – po tym jak wygrał Giro miał tylko dzień odpoczynku, znowu pojechał na obóz wysokogórski, potem było Tour de France. Byłoby niemożliwe fizycznie i psychicznie skończyć Vueltę i być gotowym do kolejnego sezonu
— rozwijał Joxean Fernández Matxín w rozmowie dla Eurosportu.
Z jednej strony mamy zatem aspekt zmęczenia wyścigowego, z drugiej rezygnacji z celów pokroju Mistrzostw Świata na rzecz Vuelta a España, z trzeciej ryzyko spadnięcia z piedestału po ewentualnej porażce spowodowanej przemęczeniem, aż wreszcie po czwarte po prostu konieczność znalezienia się poza domem i życiem na kolejne 1,5 miesiąca przygotowywania się i ścigania pod gigantyczną presją robienia czegoś historycznego. Być może kiedyś Tadej Pogačar przygotuje do tego głowę i ciało wraz z zespołem, ale wydaje się, że wypowiedzi Słoweńca oraz jego sztabu jasno wykluczają by miało to miejsce już w tym sezonie.
Jako nie tylko dziennikarz, ale i zapalony kibic kolarstwa muszę powiedzieć szkoda, bo chciałbym zobaczyć atak na coś tak szalonego jak wygrana we wszystkich wielkich tourach w jednym roku, ale jako człowiek napiszę po prostu, że rozumiem. Żałuję, ale rozumiem.










Z jego obecną formą i słabą dyspozycją rywali przejechal by vuelte jak giro treningowo i by wygrał. Nie musiał by robic spektakularnych zwycięstw. Wystarczyłyby zwyciestwa 10 ,15 sek . Przeszedł by do historii. I tak już przeszedł. No, ale…
Zakładając, że nie przyszedłby dzień kryzysu i pół godziny w plecy.
Trzeba też pamiętać o Almeidzie i Yatesie, którzy mogliby walczyć o zwycięstwo w tdf w każdym innym zespole, ale obiecano im liderowanie na jednym tourze w sezonie w zamian za poświęcenie się w tdf dla Pogacara. Kolarstwo to sport zespołowy, choćby nie wiem jak wielkim szacunkiem darzyli dwaj wymienieni Słoweńca, to jednak ich cele indywidualne są dla nich ważniejsze i nie zrezygnują z nich na rzecz kolegi, sami będąc u szczytu formy i mogąc osiągnąć najlepsze swoje wyniki w historii
Prędzej Darek Banaszek przyzna się do błędów, niż Pogaczar pojedzie Vuelte
Powinien wystartować kiedy jak nie teraz
Tadeusz nie był na obozie wysokogórskim tylko na obozie koksującym gdzie zażywał wielu zabiegów zwłaszcza „inhalacji”. Nie mam wątpliwości że na tym „gazie” wygrałby vuelte.
Ciekawy jestem jak niby zamierzają na Vuelcie rozstrzygnąć kwestię liderowania w drużynie UAE spośród Almeidy, Yatesa i Ayuso. Każdy z nich na prawo ubiegać się o bycie liderem. Pewnie postawią na Juana bo to jego domowy wyścig, ale Vismy 2023 raczej nie zrobią.
Oprah już czeka w telewizji na slowa prawdy
no już wiemy , że z IO zrezygnował
Od kiedy strade bianche jest monumentem?
Albo ja jestem cofnięty w rozwoju albo autor ma kuku na muniu
Oprah mogłaby zaprosić wielu gości do siebie. Przecież to widać, kto nagle zaczął cudownie jeździć w górach.
Pogacar powinien spróbować pojechać Vueltę nawet jeśli miałby jej nie wygrać. Jest kolarzem takiego formatu, któremu może się udać wygrać 3 toury. Jeśli nie teraz, to kiedy? Mam bardzo mocny zespół. Powinni wystawić taką samą rakietę jak na tdf. Fajnie jakby Zgred pojechał.
Trochę więcej tlenku węgla i dałby radę…
Hehe ,nie podoba się że napisałem o „nieczystym ” wspomaganiu….zenada
Nie pojedzie Vuelty, bo gdyby wygrał to upewniłby ludzi, że jest nowym Lancem.
Z tym tlenkiem węglem to bzdura. KAŻDE niedotlenienie powoduje produkcję erytropoetyny. I właśnie dlatego trenują na wysokościach, bo efekt jest ten sam. Żaden doping.
Trudna sprawa z tym Pogacarem. On tak jeździ już od kilku lat, choćby wygrana czasówka na tdf z Roglicem, który jak się zorientował co jest grane to się przewrócił w tym roku. Może jednak te maseczki pomagają, warunki niedotlenienia na poziomie morza. Jednak brak konkurencji odbiera przyjemność kibicowania. No chyba że jest się szowinistą.