fot. Alpecin-Deceuninck

Walczył, próbował i wreszcie dopiął swego – Jasper Philipsen podczas piątej potyczki sprinterów podczas tegorocznego Tour de France sięgnął po swoje upragnione zwycięstwo. Ogromną rolę odegrał w tym rozprowadzający go Mathieu van der Poel.

Jasper Philipsen sięgnął na ulicach Saint-Amand-Montrond po swoje 7. etapowe zwycięstwo podczas Tour de France, a pierwsze w tegorocznej edycji. Sprinter Alpecin-Deceuninck okazał się być najszybszym na finiszu z dużego peletonu ogrywając Biniama Girmaya i Pascala Ackermanna. Ogromną rolę odegrał w tym sukcesie Mathieu van der Poel, który rozprowadził swojego 26-letniego kolegę klubowego w praktycznie idealny sposób.

Ubiegły tydzień nie był dobry dla naszego zespołu, chociaż mieliśmy też trochę pecha. Jestem szczęśliwy i pełen ulgi, że mogliśmy teraz pokazać naszą siłę. Stworzyliśmy idealne przygotowanie do sprintu, w końcu udało nam się zrobić to, po co przyjechaliśmy. To już 10. etap, zanotowaliśmy pięć sprintów bez zwycięstwa, ale zespół zawsze w nas wierzył. Dobrze jest rozpocząć drugi tydzień zwycięstwem etapowym. Przed nami kolejne ciekawe etapy. Chcemy wygrać ich jak najwięcej

— przyznawał Jasper Philipsen.

Niejako autorem tego sukcesu był Mathieu van der Poel, który zostawił swojego sprintera na idealnej pozycji naprawdę blisko mety. Jasper Philipsen musiał „tylko” zafiniszować, podczas gdy jego koledzy wcześniej wygrali pojedynek z innymi pociągami sprinterskimi i najlepiej przejechali przez kluczowe zakręty na ostatnim kilometrze.

Wykonaliśmy świetną robotę z zespołem, będąc bardzo czujnym przez cały dzień i wchodząc z przodu w kluczowe zakręty. Było ciężko i wiedzieliśmy, że musimy być z przodu, co nam się udało. To, że Jasper wygrał jest idealne

— dodał Mathieu van der Poel.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułStephen Williams z nowym, wieloletnim kontraktem z Israel – Premier Tech
Następny artykułBaskijscy weterani nie zmieniają barw. Ważne prolongaty w Cofidisie i INEOS Grenadiers
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Łukasz
Łukasz

Stało się nieuniknione 🙂