giro d'italia 2024, stage 5, marketing, Williams

W tygodniu otwierającym tegoroczne Giro d’Italia nie brakowało emocji, choć pierwszy prawdziwie górski etap imprezy rozegrany zostanie dopiero w tę sobotę. Przed uczestnikami włoskiego wielkiego touru ucieczka z tektonicznie niespokojnej Perugii i finał w Apeninie Abruzyjskim, którego ciche szczyty i zapomniane stacje narciarskie najprawdopodobniej posłużą za scenerię dwóm wyścigom.

3658 metrów wspinaczki nie przeraża, ale to wystarczająca porcja, kiedy rozłoży ją się na liczącej zaledwie 152 kilometry trasie. Taka właśnie czeka na uczestników włoskiego wielkiego touru w sobotę, kiedy peleton przemierzać będzie ustronne szosy pomiędzy Spoleto a małą stacją narciarską Prati di Tivo. To ten obraz włoskiej prowincji, na który czasu nie mają autorzy najpopularniejszych blogów i przewodników, ale też kontynuacja przerywanej podróży szlakami Tirreno-Adriatico.

Otwierające etap Forca di Cerro (7,3 km, śr. 4,1%) i Forca Capistrello (16,3 km, śr. 5,6%) będą bez znaczenia dla czołowych zawodników klasyfikacji generalnej – o ile któryś z nich bardzo wcześnie nie odkryje, jak zły ma dziś dzień – ale stanowią idealną odskocznię dla potencjalnie mocnej ucieczki dnia.

Na niepozostawiający miejsca na wytchnienie charakter sobotniego odcinka złoży się też seria nieklasyfikowanych wzniesień w masywie Terminillo, które zwieńczy wspinaczka na Croce Abbio (8,1 km, śr. 4,7%, max. 9,0%).

Po blisko 25-kilometrowym zjeździe, rywalizację zamknie znany z Tirreno-Adriatico i niedawno reaktywowanego Giro d’Abruzzo podjazd do Prati di Tivo (14,7 km, śr. 7,0%). O ile przyszłość drugiego z wymienionych wyścigów zdaje się malować w jasnych barwach, tego samego nie można powiedzieć o goszczącej dzisiejszy finisz stacji narciarskiej. To jedno z wielu miejsc na mapach kolarskich wielkich tourów, których podupadła infrastruktura straszy wśród zapierających dech krajobrazów.

Sam podjazd jest bardzo regularny, ale porównanie go do autostrad wiodących do alpejskich kurortów byłoby grubą przesadą. Na trasie Giro d’Italia gościł tylko jeden raz, kiedy triumfował Giovanni Battaglin (1975), ale niedawne sukcesy Vincenzo Nibalego, Chrisa Froome’a i Tadeja Pogačara podczas wizyt Tirreno-Adriatico jasno wskazują, że potrafi on być wystarczająco selektywny.

Oto, co na temat 8. etapu 107. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 8, 11 maja: Spoleto > Prati di Tivo (152 km | 3658 m)

Chociaż w pierwszym tygodniu włoskiego wielkiego touru nie brakuje atrakcji, pierwszy “prawdziwy” górski etap rozegrany zostanie dopiero w drugą sobotę imprezy, kiedy to peleton trawersować będzie grzbietem Apeninów w Perugii i Abruzji. Wspinaczka od samego startu daje spore nadzieje uciekinierom, a finisz w ustronnej stacji narciarskiej Prati di Tivo (14,7 km, śr. 7,0%) obiecuje widoki na położony nieopodal masyw Gran Sasso d’Italia.

Tego dnia uczestnicy wyścigu pokonają 152 kilometry i 3658 metrów przewyższenia.

Pogoda

Przed kolarzami idealny pod kątem aury dzień, z temperaturą w dolinach w przedziale 19-23 stopni Celsjusza, pełnym słońcem i lekkim wiatrem (10-11 km/h) z kierunku NE. Na większości odcinków trasy będzie on wiatrem bocznym, ale jego wpływ na rywalizację powinien być marginalny.

Faworyci

Piątkową jazdą indywidualną na czas Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) nie po raz pierwszy zdradził się, że jest kosmitą, a zdaniem wielu rozegrany dzień wcześniej odcinek przez białe drogi był dowodem, że staje się on również dojrzalszym zawodnikiem. Dzisiejszy etap z metą na znajomym Słoweńcowi Prati di Tivo przetestuje przede wszystkim drugie z tych założeń, ponieważ aktualny lider Giro d’Italia kończy pierwszy tydzień rywalizacji z bardzo komfortową przewagą i absolutnie niczego w tej chwili nie musi.

Wszystko więc zapowiada się na doskonały dzień dla ucieczki dnia, o ile zwycięstwo nie znajdzie się w zasięgu UAE Team Emirates za sprawą działań innych ekip (lub regresu powściągliwości ich lidera) – chociażby próbującego mieć i zjeść ciastko INEOSU.

Walka o udział w odjeździe bez dwóch zdań będzie zacięta, ale może rozstrzygnąć się względnie szybko, przy pomocy rozpoczynającego się już po 20 kilometrach etapu podjazdu 2. kategorii. W zasadzie gwarantuje on, że w górę drogi wybierze się grupa dysponująca właściwym balansem predyspozycji i formy.

Niemal cała druga dziesiątka klasyfikacji generalnej wpisuje się w profil potencjalnego zwycięzcy etapowego na Prati di Tivo, ale im bliżej słońca, tym trudniej będzie się niepostrzeżenie wymknąć. Einer Rubio (Movistar) dobrze zna te strony i ma w sobie zaciętość, która nie zawsze dobrze wygląda w telewizji, ale przekłada się na rezultaty. Pod kątem aury Michael Storer (Tudor Pro Cycling) stanowi jego absolutne przeciwieństwo, ale w walce o etapy bywa równie skuteczny i pokazał już w tegorocznym Giro formę.

Dyspozycja Romaina Bardeta (dsm-firmenich PostNL) w końcu zaczyna przypominać tę kwietniową, a on sam nie jest na tyle próżny by stwierdzić, że Apenin Abruzyjski to dla niego za mało i woli wygrywać w Alpach. W przypadku Francuza istotne jest jednak zastrzeżenie, że drużyny rywali mogą nie chcieć podarować mu tak łatwo biletu powrotnego do najlepszej dziesiątki GC. Juan Pedro Lopez (Lidl-Trek) oznacza wiele godzin wyczerpująco żywiołowej gestykulacji, ale długi i regularny finałowy podjazd to rzecz bardzo w jego guście.

Andrea Piccolo (EF Education-EasyPost) lubi atakować za każdym razem, kiedy droga pnie się w górę, a dziś w jego ślady mogą pójść równie młodzi Alex Baudin (Decathlon AG2R La Mondiale), Davide Piganzoli (Polti Kometa) i Giulio Pellizzari (VF Group-Bardiani CSF-Faizanè).

Spośród bardziej ogranych kart, układ terenu i splot bieżących okoliczności powinny sprzyjać Janowi Hirtowi (Soudal-Quick Step), Damiano Caruso (Bahrain-Victorious), Estebanowi Chavesowi (EF Education-EasyPost), Lorenzo Fortunato (Astana Qazaqstan), braciom Paret-Peintre (Decathlon AG2R La Mondiale), Domenico Pozzovivo (VF Group-Bardiani CSF-Faizanè) czy nawet Nairo Quintanie (Movistar), choć spodziewam się, że ten ostatni koncentruje się głównie na drugim i trzecim tygodniu.

Jeśli natomiast UAE Team Emirates zdecyduje się wcześnie rozdawać prezenty, nie można wykluczyć udziału w ucieczce Rafała Majki. Zrzuciłoby to z drużyny Polaka brzemię odpowiedzialności, które w tym momencie nie jest im do niczego potrzebne.

Poprzedni artykułKryterium Asów 2024: Paweł Bernas najlepszy w Chorzowie
Następny artykułGiro d’Italia 2024: Mieszane uczucia w INEOS, Luke Plapp odpuszcza [wypowiedzi]
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Kurczaki, rzeczywiście to może być dobry moment dla Zgreda. Będziemy pchać!