fot. Sprint Cycling Agency / UAE Team Emirates

Przed startem tegorocznej odsłony Paryż-Nicea mało kto przewidziałby, że po sobotnim etapie największe szanse na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej będą mieli Amerykanie – Brandon McNulty i Matteo Jorgenson. Kolarzy zza Oceanu po siedmiu odcinkach dzielą zaledwie 4 sekundy.

Plany związane z szalonymi atakami mającymi na celu odrobienie strat w klasyfikacji generalnej Paryż-Nicea musiały poczekać do ostatniego, ósmego etapu. Wczorajszy odcinek został skrócony i zawodnikom ciężko było zgubić rywali. W grupce faworytów finiszowali Remco Evenepoel (Soudal – Quick Step), Primož Roglič (BORA – hansgrohe), Mattias Skjelmose (Lidl-Trek) oraz Matteo Jorgenson z Team Visma Lease a Bike.

– Znam tę wspinaczkę bardzo dobrze, trenuję na niej kilka razy w miesiącu. Evenepoel atakował, ale miałem dobre nogi i za każdym razem byłem w stanie za nim podążyć. W końcówce Wilco dyktował tempo w grupie faworytów. Jako drużyna możemy być zadowoleni z tego, w jaki sposób pojechaliśmy ten etap. Nie straciliśmy czasy, a nawet zyskaliśmy sekundy nad niektórymi rywalami w klasyfikacji generalnej. Wszystko jest cały czas możliwe

– mówił ostatni z wymienionych zawodników w komunikacie ekipy.

– Myślę, że zwycięstwo w Paryż-Nicea jest prawdopodobny, ale muszę być jutro bardzo czujny. Remco był silny, ale nie był poza zasięgiem

– dodał w rozmowie z Cycling Pro Net.

Amerykanin z Visma | Lease a Bike odrobił 19 sekund do swojego rodaka, Brandona McNulty’ego, którego przewaga w klasyfikacji generalnej zmalała do zaledwie czterech sekund. Wszystko rozstrzygnie się więc na tradycyjnym, górzystym etapie w okolicach Nicei. Na pole position do sięgnięcia po zwycięstwo w „generalce” są oczywiście Amerykanie, jednak nie można skreślać też Mattiasa Skjelmose i Remco Evenepoela. Obaj zawodnicy tracą do lidera ponad 30 sekund.

– Wciąż wierzę, że mogę wygrać, ale muszę pojechać mądrze, zgodnie z wcześniej ustalonym planem. Moim zdaniem, Matteo Jorgenson jest głównym faworytem do zwycięstwa. Był tu czwarty w ubiegłym roku i zna lepiej ostatni etap. Ostatecznie zadecydują nogi. Finałowy podjazd jest na pewno wystarczająco trudny, by odjechać na pół minuty. To będzie 3,5 godziny wojny

– zapowiedział Remco Evenepoel w rozmowie z Het Laatste Nieuws.

Zwycięzcę tegorocznej edycji Paryż-Nicea poznamy dziś w okolicach godziny 15.00.

Poprzedni artykułPięć Polek pojedzie w worldtourowym Ronde van Drenthe 2024
Następny artykułKacper Mientki w czołówce Nokere Koerse juniorów
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze