Kolejny aktywny dzień reprezentantów Polski w Tour de Pologne przebiegł pod znakiem ucieczki Patryka Stosza, lidera klasyfikacji najaktywniejszego kolarza LOTTO, oraz Norberta Banaszka. Kolarz z Mazowsze Serce Polski po raz drugi w tym roku zabrał się w ucieczkę i zameldował się jako pierwszy na premii specjalnej.
Po dwóch dniach bez reprezentanta Polski w ucieczce, na czoło wysforowali się Patryk Stosz i Norbert Banaszek, na co dzień ścigający się w polskich ekipach kontynentalnych – odpowiednio w Voster ATS Team i Mazowsze Serce Polski. Dzierżący niebieską koszulkę najaktywniejszego kolarza Stosz, z pomocą Norberta Banaszka zdobywał punkty na lotnych premiach, natomiast zawodnik mazowieckiej formacji po raz drugi wygrał premię specjalną.
– Taki był plan od startu, że mamy się zabierać z Patrykiem w odjazdy. No i udało się to, nie trwało to długo. Odjechaliśmy, zgodnie współpracowaliśmy. Na pewno nie miałem dzisiaj dobrych nóg, od początku cierpiałem. Z kilometra na kilometr było troszkę lepiej, ale bardzo się cieszę, że obroniliśmy się przed peletonem, bo słyszałem na radiu, że z tyłu szedł rant, który założył INEOS. Nie było łatwo, bo cały czas ten peleton napierał, wyobrażałem sobie, jak to mogło wyglądać w peletonie, że wszystkie drużyny są poustawiane i każdy się boi wiatru. Musieliśmy napierać bardzo mocno na pedały, żeby jak najdalej dojechać. Ja też chciałem coś ugrać dla siebie, liczyłem, że dojedziemy do tej premii specjalnej, bo taki był cel. Patryk wcześniej zgarnął trzy premie do klasyfikacji punktowej, etap na plus
– przyznał Norbert Banaszek w rozmowie z Naszosie.pl.
Dla kolarza Mazowsze Serce Polski jest to pierwszy start w Tour de Pologne. Sam przyznaje, że atmosfera kreowana przez kibiców jest wyjątkowa, o czym miał okazję przekonać się po zakończeniu dzisiejszego etapu.
– Czujemy powiew polskich kibiców. Jadę pierwszy raz Tour de Pologne, nigdy nie ścigałem się w Polsce przy takiej publiczności, więc to naprawdę niesie i czuć atmosferę tego wyścigu. Jak wjeżdżam na metę czy start, jestem przeogromnie szczęśliwy, widząc te wszystkie zadowolone twarze i nie dziwię się Michałowi Kwiatkowskiemu czy Rafałowi Majce, że lubią się ścigać w Polsce, bo to naprawdę niesie
– opisywał.
Po opuszczeniu strefy mieszanej, w której Norbert Banaszek przez kilkanaście minut udzielał wywiadów, Polak ruszył na rowerze w stronę kampera reprezentacji, jednak został zatrzymany przez tłum kibiców, proszących o zdjęcia, autografy, a także komplementujących jego jazdę.
Poza miejscem do pokazania się czy tworzeniem niezwykłych wspomnień, Tour de Pologne ma dla Norberta Banaszka również znaczenie w kontekście przygotowania do kolejnej części sezonu. Rywalizując z ekipami World Tour, ściga się on na wyższych prędkościach, co korzystnie może wpłynąć na jego dyspozycję w następnych startach.
– Jeśli chodzi o reprezentację, wszystko jest na najwyższym poziomie – obsługa, fizjoterapeuci przygotowują nas do etapu bardzo dobrze, jestem z tego bardzo zadowolony. Nic, tylko odpoczywać, regenerować się i kręcić na rowerze
– mówił Norbert Banaszek.
– Taki jest właśnie cel, żeby ukończyć za wszelką cenę ten wyścig. Myślę, że jutro będę miał ciężki dzień, ale mam nadzieję, że poradzę sobie z tym, chociaż szczerze powiem, że moje nogi nie są w najlepszej kondycji. Jeśli odpocznę po tym wyścigu, to ta druga część sezonu naprawdę może być fajna, bo wczoraj czułem się tak, jakbym przejechał 130 kilometrów za samochodem po górach. Może nie widać tego w telewizji, ale takie jest tempo na tych wyścigach
– zakończył.






![Radosław Frątczak i Walter Calzoni zwycięzcami kl. pobocznych Tour de Pologne 2026 [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Radoslaw-Fratczak-1-218x150.jpeg)


