Kim był Henri Desgrange? To pierwszy dyrektor Tour de France i przede wszystkim jego pomysłodawca, dzięki którego wizji dziś możemy śledzić to gigantyczne widowisko. Ten urodzony jeszcze w XIX wieku Francuz został upamiętniony pomnikiem na Col du Galibier, przez który przejedzie peleton podczas 11. etapu Wielkiej Pętli, a pierwszemu kolarzowi na szczycie tej przełęczy zostanie wręczona specjalna nagroda – Souvenir Henri Desgrange.
Pamięć po zmarłym w 1940 roku Francuzie na zawsze pozostanie w DNA Tour de France. Od 1947 roku ku czci Henriego Desgrange’a rozgrywana jest bowiem premia na wybranym przez organizatorów, monumentalnym szczycie. Nie zawsze jest to dach wyścigu, acz w tym roku akurat tak się złoży, albowiem Col du Galibier jest z postacią pierwszego dyrektora Wielkiej Pętli powiązane szczególnie. Przełęcz ta zostanie pokonana podczas 109. Tour de France dwukrotnie, acz to właśnie dziś ktoś zarobi 5000 euro i zapisze się jako kolejny triumfator Souvenir Henri Desgrange.
Wróćmy jednak troszkę bardziej do aspektu sportowego, ten bowiem będzie podczas 11. etapu dominujący. Są takie dni, gdzie pisze się o widokach, myśli o dolinach, zabytkach i pięknych zameczkach, zastanawia nad lokalną kulturą, folklorem i historią, ale to nie jutro. Organizatorzy przygotowali bowiem dwie monumentalne przeprawy w górach i to właśnie kolarstwo powinno być w 100% na pierwszym planie podczas środowego odcinka.
Oto, co na temat 11. etapu 109. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 11, 13 lipca: Albertville > Col du Granon (151,7 km)
Na środę przypada pierwszy dużego kalibru pojedynek pretendentów do tytułu w wysokich górach, który uświetni powrót Col du Granon (11,3 km, śr. 9,2%) na trasę Wielkiej Pętli po 36 latach. A gdyby tego jeszcze było mało, rozgrywany tam finał poprzedzą malownicze Lacets de Montvernier (3,4 km, śr. 8,2%) oraz klasyczna sekwencja Col du Télégraphe (11,9 km, śr. 7,1%)-Col du Galibier (17,7 km, śr. 6,9%). Aż trudno uwierzyć, że niespełna 152 kilometry 11. etapu pomieściły tyle atrakcji i aż 4070 metrów przewyższenia.
Dzień Bastylii przypada na czwartek, ale wielkie święto kolarstwa rozpocznie się już na tym odcinku.


Pogoda
Kolarze pewnie się ucieszą, ale w środę ma być nieco chłodniej niż w poprzednich dniach. Na „dole” na zawodników czeka około 25 stopni Celsjusza i pełne słońce, ale na szczytach powinno być bardziej cieniście za sprawą chmur, a i temperatury spadną o około 10 oczek. Prognozy nie przewidują ani deszczów, ani wiatrów, a zatem wszystko powinno sprzyjać ciekawej i równej rywalizacji sportowej.
Faworyci
Przed nami etap, który dla wielu może okazać się być tym królewskim podczas 109. edycji Tour de France. Wielkie góry to potencjał na ogromne różnice między bohaterami klasyfikacji generalnej, a to rodzi niemałą nadzieję, że nie zobaczymy dwóch wyścigów, a próbę „grillowania” przeżywających kryzysy rywali już od podnóża Col du Télégraphe. W obozach Jumbo-Visma i INEOS Grenadiers zapewne teraz trwa wielka burza mózgów pod kątem tego co zrobić, by Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) jak najszybciej był osamotniony bądź by pozostał przy nim jedynie Rafał Majka.
Niezależnie od wszystkiego głównym faworytem środowego etapu i tak pozostaje 23-letni Słoweniec. Ugryźć będzie próbował go zapewne Jonas Vingegaard do spółki z Primožem Rogličem, a siła Jumbo-Visma wydaje się być po osłabieniach covidowych po stronie holenderskiej drużyny. Mocny zespół ma też INEOS Grenadiers, ale czy tak wysokie góry są korzystne dla Gerainta Thomasa lub Adama Yatesa? Śmiem wątpić. Wydaje się też, że 11. etap powinien ostatecznie zweryfikować obecność w pierwszej dziesiątce Thomasa Pidcocka – jeśli młody Brytyjczyk przeżyje te góry to trzeba będzie na poważnie analizować go w kontekście końcowej klasyfikacji generalnej.
Dzień Bastylii dopiero jutro, ale gdyby gospodarze mieli mieć dziś swoje święto to etap życia pojechać musiałby David Gaudu (Groupama-FDJ) bądź Romain Bardet (Team DSM). Obaj panowie tracą do lidera nieco ponad półtorej minuty i ich szanse na końcowe podium wciąż są duże. Jedno trzeba jednak zrobić – zacząć nadrabiać nad najgroźniejszymi rywalami, a 11. etap jest to tego wprost stworzony.
Wysokie góry to i duże różnice, a te mogłyby pozwolić wrócić do walki o najwyższe cele kolarzom mającym już większe straty. Rekordzistą (acz nie samodzielnym) w wygrywaniu Souvenir Henri Desgrange jest Nairo Quintana (Team Arkéa Samsic). Dla wielu rywali Kolumbijczyka powietrze na szczycie Col du Galibier czy Col du Granon może być nieco za rzadkie, 32-latek tymczasem na takich wysokościach dorastał i powinno to być jego ogromną korzyścią. Czy Indianina stać na jazdę w stylu, który ostatnimi laty oglądaliśmy tylko w lutym? Oby.
Wśród kolarzy, po których należy spodziewać się pięcia się w górę klasyfikacji generalnej znajdziemy jeszcze Enrica Masa (Movistar Team), Aleksandra Vlasova (BORA – hansgrohe) i Louisa Meintjesa (Intermarché – Wanty – Gobert). Moim zdaniem żaden z nich nie powinien dziś sięgnąć po zwycięstwo, ale już ich obecność na kole głównych faworytów do ostatnich kilometrów nie będzie zaskakujący.
Na ten moment mniej niż 5 minut w generalce tracą jeszcze Lennard Kämna (BORA – hansgrohe), który po wczorajszej akcji jest nawet wiceliderem, a także Luis León Sánchez (Bahrain – Victorious), Neilson Powless (EF Education-EasyPost), Aurélien Paret-Peintre (AG2R Citroën Team), Damiano Caruso (Bahrain – Victorious) i Alexey Lutsenko (Astana Qazaqstan Team). Dla każdego z nich ten etap będzie jednak najprawdopodobniej walką o przetrwanie i ktoś z nich może dziś stracić kwadrans albo dwa wypadając z rywalizacji o końcowy wynik.
Dwa wyścigi? Nieco odrzucam ten scenariusz, ale gdyby do niego doszło to o etap powalczyć mogą Thibaut Pinot i Michael Storer (Groupama-FDJ), Rigoberto Urán (EF Education-EasyPost), Warren Barguil (Team Arkéa Samsic), Ion Izagirre bądź lider klasyfikacji górskiej Simon Geschke (Cofidis), Bauke Mollema i Giulio Ciccone (Trek – Segafredo), Carlos Verona (Movistar Team), Chris Hamilton (Team DSM), Joe Dombrowski (Astana Qazaqstan Team), a może nawet Chris Froome (Israel – Premier Tech).
Tour de France 2022: zapowiedź całego wyścigu
Tour de France 2022: plan transmisji telewizyjnych








