Fot.: Tudor Pro Cycling Team / Sprint Cycling Agency

Dziś w ramach Naszosowego podsumowania sezonu 2026 przyjrzymy się ostatniemu spośród UCI Pro Teamów, który w ostatnich miesiącach mógł liczyć na obligatoryjną dziką kartę na wszystkie wyścigi UCI World Tour. Tudor Pro Cycling Team zbudował w ostatnim czasie zespół, który wyglądał jak żywcem wyjęty z najwyższej dywizji, ale 2026 rok był dla niego słodko-gorzki – głośne i historyczne triumfy przeplatały się z wynikami poniżej oczekiwań.

W 2019 roku projekt Swiss Racing Academy został zarejestrowany jako zespół kontynentalny i rozpoczął swoją drogę do miejsca, w którym obecnie znamy go jako Tudor Pro Cycling Team. Z roku na rok rosła liczba zwycięstw, w 2022 roku dołączył obecny partner tytularny, a sezon później ekipa ta uzyskała licencję 2. dywizji. 2023 rok przyniósł dla ekipy zarządzanej przez m.in. Raphaela Meyera i Fabiana Cancellarę pierwszą dwucyfrową liczbę triumfów, cały czas do szwajcarskiej formacji dołączali także coraz bardziej rozpoznawalni zawodnicy. W 2025 roku byli w niej już m.in. Julian Alaphilippe i Marc Hirschi, a ekipa z 15 zwycięstwami zajęła 13. miejsce w rankingu UCI. Czemu o tym wszystkim wspominam? Otóż za Tudor Pro Cycling Team pierwszy w historii rok, w którym w pewnym sensie pojawił się regres.

Sezon 2026 szwajcarska formacja kończy na 17. pozycji w drużynowym rankingu UCI, zaś w jej dorobku pojawiło się 13 zawodowych zwycięstw, w tym 10 o międzynarodowym charakterze. Dlaczego zatem wspominany regres jest tylko „w pewnym sensie”? Rekordowa była bowiem liczba punktów UCI zdobyta przez tę ekipę – po prostu tym razem dało to niższą lokatę ze względu na ogólne wyrównanie się światowej stawki, a najlepszy wynik Tudor Pro Cycling Team odnotował też w kwestii triumfów w UCI World Tourze. Dotychczasowy rekord wynosił 2 takowe, teraz udało się go podwoić, w tym wygrać pierwszą klasyfikację generalną imprezy tej rangi, a także zgarnąć pierwszy etap, a właściwie etapy wielkiego touru – kolarze tej ekipy 2-krotnie byli najlepsi podczas Vuelta a España. Przyjrzyjmy się zatem sezonowi 2026 w wykonaniu tego zespołu krok po kroku.

Najważniejsze sukcesy chronologicznie:

🇦🇺4. miejsce w kl. generalnej Santos Tour Down Under
🇸🇦Wygrany etap i 6. lokata w generalce AlUla Tour (2.Pro)
🇧🇪2. i 3. pozycja w Kuurne-Bruksela-Kuurne (1.Pro)
🇫🇷8. miejsce w kl. generalnej Paryż-Nicea
🇮🇹9. lokata w Mediolan-San Remo
🇧🇪5. pozycja w Ronde Van Brugge
🇧🇪10. miejsce w E3 Saxo Classic
🇧🇪6. i 7. lokata w In Flanders Fields – From Middelkerke to Wevelgem
🇮🇹Wygrany etap, 4. i 5. pozycja w kl. generalnej, triumf w kl. górskiej Tour of the Alps (2.Pro)
🇨🇭13. miejsce w kl. generalnej, triumf w kl. górskiej Tour de Romandie
🇩🇪9. lokata w Eschborn-Frankfurt
🇮🇹7. i 11. pozycja w kl. generalnej Giro d’Italia
🇫🇷11. miejsce w kl. generalnej Tour de France
🇪🇸8. lokata w Donostia San Sebastian Klasikoa
🇵🇱Wygrany etap, kl. generalna i punktowa Tour de Pologne
🇧🇪8. pozycja w kl. generalnej Renewi Tour
🇩🇪3. miejsce w kl. generalnej Lidl Deutschland Tour (2.Pro)
🇫🇷8. lokata w Bretagne Classic
🇪🇸2 wygrane etapy Vuelta a España
🇫🇷Triumf w GP de Fourmies / La Voix du Nord (1.Pro)
🇮🇹Wygrany etap, 2. i 5. pozycja w kl. generalnej Il Giro d’Abruzzo (2.1)
🇲🇾Wygrany etap, kl. generalna i górska Tour de Langkawi (2.Pro)
🇮🇹10. miejsce w Il Lombardii
🇨🇳4. lokata w kl. generalnej Tour of Guangxi

Kluczowi kolarze Tudor Pro Cycling Team w sezonie 2026:

🇩🇪Marco Brenner
Konia z rzędem dla osoby, która by wymyśliła, że to 24-letni Niemiec będzie najważniejszym kolarzem Tudor Pro Cycling Team w sezonie 2026. Nie chcę tu nic ujmować Marco Brennerowi, bo ten już jako junior zachwycał i wiele wówczas mówiono o jego talencie, ale jednocześnie wejście do zawodowego peletonu tego kolarza okazało się być mniej efektowne niż wielu jego rówieśników, a na wyniki przyszło nam poczekać. Ten rok tymczasem Niemiec otworzył 4. miejscem w klasyfikacji generalnej worldtourowego Santos Tour Down Under, co już było dla niego życiowym wynikiem w imprezie tej rangi, by później ten został efektownie pobity na naszych szosach, gdy Marco Brenner wygrał całe Tour de Pologne. 24-latek pojechał na Vuelta a España z dużymi nadziejami i te udało się przełożyć na sukces – jego łupem padł 14. etap z metą na podjeździe pod Sierra de la Pandera. Ponadto trzeba wspomnieć, że jak sezon został otworzony, tak i się zamknął, a mianowicie Niemiec ponownie był 4. w klasyfikacji generalnej worldtourowej etapówki rozgrywanej poza Europą – tym razem było to Tour of Guangxi. Wszystko to złożyło się na 53. miejsce w indywidualnym rankingu UCI.

🇫🇷Mathys Rondel
Choć zwycięzca Orlen Wyścigu Narodów z 2024 roku wciąż czeka na 1. zawodową wygraną, to sezon 2026 był dla niego bez wątpienia przełomowym w karierze. 23-letni Francuz przystępował do tegorocznych startów z łatką talentu, a kończy ze statusem kolarza, na którego trzeba zwracać uwagę w wyścigach. Jeśli chodzi o wyniki, to Mathys Rondel był w tym sezonie kolejno m.in. 4. w Trofeo Serra Tramuntana, 2. w Trofeo Andratx – Pollença, 12. w UAE Tour, 8. w Paryż-Nicea, 5. w Tour of the Alps i wreszcie 11. w Giro d’Italia, które stanowiło dla niego debiut w wielkim tourze. W międzyczasie Francuz podpisał kontrakt ważny do końca 2030 roku z obecnym pracodawcą, po czym po zasłużonej przerwie powrócił do ścigania w sierpniu i był kolejno m.in. 15. w Donostia San Sebastian Klasikoa, 6. w Vuelta a Burgos, 8. w GP Industria & Artigianato, 9. w Memorial Marco Pantani, 2. w Il Giro d’Abruzzo, 11. w Mistrzostwach Europy oraz 10. w Il Lombardii, która była dla niego debiutem w monumencie. Mathys Rondel zajmował zatem regularnie lokaty na przełomie czołowej i drugiej „10” największych imprez i wydaje się, że sufit jego możliwości wciąż pozostaje nieznany.

🇦🇺Michael Storer
Gdy w 2024 roku Michael Storer dołączał do Tudor Pro Cycling Team, był jednym z najgłośniejszych transferów w historii tej ekipy i jej jedynym liderem na największe etapówki. 29-latek świetnie odnalazł się w nowym środowisku i faktycznie dowoził sporo wyników, w tym był 2-krotnie 10. w Giro d’Italia. Choć w tym roku tamte rezultaty udało się poprawić, a 7. miejsce we włoskiej trzytygodniówce jest nową życiówką Australijczyka, to jednak punktowo był to jego najgorszy sezon w szwajcarskiej grupie w karierze. Choć ten zachował swoją regularność, to w tym roku nie błyszczał i nie odnotował ani jednej wygranej – z dobrych wyników warto chronologicznie wspomnieć, że Storer był m.in. 13. w UAE Tour, 14. w Tirrreno-Adriatico, 4. w Tour of the Alps, 4. w Memorial Marco Pantani czy 9. w Giro dell’Emilia. Zupełnie nieudane było jednak m.in. Tour de France, a 89. miejsce w rankingu UCI jest tego odzwierciedleniem.

🇳🇱Rick Pluimers
Kto by się spodziewał, że mając w zespole wielu ciekawych klasykowców, to właśnie 25-letni Rick Pluimers będzie najwyżej sklasyfikowanym w rankingu UCI kolarzem z tego grona. Holender osiągnął to jednak nie dzięki wielkim sukcesom, a ciułaniu oczek. Jeśli chodzi o UCI World Tour, to warto wspomnieć bowiem przede wszystkim o 8. miejscu w Bretagne Classic, trzech lokatach w top10 etapów Tour de France czy 14. pozycji w Dwars door Vlaanderen. Jeśli chodzi o imprezy niższej rangi, to Pluimers był m.in. 3. w Classic Var, 4. w Circuit Franco-Belge, 5. w Lloyds Tour of Britain, 7. w Paryż-Chauny czy 8. w Binche – Chimay – Binche. To złożyło się na 112. miejsce w rankingu UCI.

🇮🇹Matteo Trentin
Zaledwie dwie pozycje niżej od opisanego powyżej Holendra sklasyfikowany został z kolei ten zawodnik, który mimo 37 lat na karku naprawdę nieźle poczynał sobie w największych wyścigach świata. Doświadczony Matteo Trentin co prawda w tym roku nie wygrywał ani razu, ale był kolejno m.in. 15. w Omloop Nieuwsblad, 3. w Kuurne-Bruksela-Kuurne, 5. i 9. na etapach Paryż-Nicea, 9. w Mediolan-San Remo, 10. w E3 Saxo Classic, 6. w In Flanders Fields czy 8. w Renewi Tour. Nie są to być może wyniki wybitne, niemniej pokazują, że Tudor Pro Cycling Team jest w stanie mieć kolarza w szerokiej czołówce imprez rangi UCI World Tour, a to wizerunkowo ważna sprawa.

🇮🇹Luca Mozzato
28-letni Włoch jest dla mnie trudnym do scharakteryzowania kolarzem. Gdy ten zajmował 2. miejsce w Ronde van Vlaanderen w 2024 roku spodziewałem się, że ten wynik może być dla niego przełomem, tymczasem kolejny sezon przyniósł mu co najwyżej spory regres. Ten rok z kolei zaczął się dla Mozzato naprawdę dobrze – ten był kolejno m.in. 2. w Kuurne-Bruksela-Kuurne, 7. w Bredene Koksijde Classic, 5. w Ronde Van Brugge czy 7. w In Flanders Fields, by jednak w kulminacyjnym momencie wiosny zupełnie przepaść. Przed własną publicznością w ramach Giro d’Italia co prawda udało mu się trzykrotnie uplasować w top10, ale były to 7. i dwie 10. lokaty, a na kolejny warty wspomnienia wynik Włocha przyszło nam poczekać do sierpnia i 12. pozycji w ADAC Cyclassics. Chwilę później ten słabo otworzył Renewi Tour, by jednak mając już straty w klasyfikacji generalnej, o którą bili się tam sprinterzy, 28-latek zajął 5. i 2. miejsce na dwóch finałowych etapach. Luca Mozzato to dla mnie jeden z tych kolarzy, który może wygrać coś wielkiego, a jednocześnie może też zniknąć na długie miesiące i żadnej z tych rzeczy nie można traktować jako niespodzianki.

Największe pozytywne zaskoczenia:

Marco Brenner czy Mathys Rondel otrzymali już swoje akapity, ale na miano objawienia sezonu 2026 w składzie Tudor Pro Cycling Team zasłużył ktoś inny, a mianowicie Lennart Jasch. Niemal 26-letni Niemiec jeszcze niedawno był panczenistą, a do czerwca tego roku jeździł w barwach młodzieżówki szwajcarskiej formacji, z której został przesunięty do głównego składu po wygraniu etapu i klasyfikacji górskiej Tour of the Alps. Ten później m.in. wywalczył wicemistrzostwo swojego kraju, wygrał etap Il Giro d’Abruzzo, gdzie był 5. w generalce, ale najlepsze przyszło na koniec sezonu – Niemiec triumfował na królewskim etapie i w całym Le Tour de Langkawi.

Życiową formę zbudował także 28-letni Yannis Voisard, który sezon otworzył wygraną etapową podczas AlUla Tour, a który po naprawdę dzielnej walce zajął finalnie 11. miejsce w całym Tour de France. Szwajcar jest z tym zespołem od 2020 roku i rozwija się wraz z całą drużyną cały czas odgrywając w niej istotną rolę. Wreszcie chciałbym wspomnieć o takim kolarzu jak Stefan Küng – to nie był dla niego dobry rok, oj nie. Czemu zatem traktuje go jako pozytyw? Otóż 32-latek po kontuzji, którą poniósł na skutek kraksy z Omloop Nieuwsblad, zdaniem niektórych miał stracić cały sezon, a ten tymczasem zagryzł zęby, wrócił do treningów i w pięknym stylu wygrał czasówki podczas Tour de Pologne oraz Vuelta a España. Dalej było 7. miejsce indywidualnie na Mistrzostwach Świata oraz brąz z drużyną czy 5. lokata na Mistrzostwach Europy – wyniki, które w skali jego kariery nie robią wrażenia, ale pamiętając łzy w oczach Szwajcara po triumfie w ramach naszej polskiej etapówki nie potrafię nie docenić tego, jak ten powrócił do solidnej dyspozycji na przekór wielu przewidywaniom.

Największe rozczarowania:

Julian Alaphilippe przechodził do Tudor Pro Cycling Team jako największa gwiazda tej formacji, tymczasem po niespełna 2 latach odszedł z niej kończąc karierę w trakcie sezonu, nagle, w wieku 34 lat. Nie chcę się tu pastwić nad Francuzem, bo czytając rozmowy z nim widać, że coś się w nim wypaliło i przyczyn gorszej dyspozycji było naprawdę sporo, ale z punktu widzenia włodarzy szwajcarskiej ekipy ten, poza marketingowym wpływem nazwiska, był sportowo naprawdę fatalnym transferem. 2-krotny mistrz świata nie odszedł w chwale, a jako pokonany i bardzo przykro się to oglądało.

Wciąż swojej szczytowej formy nie potrafi odnaleźć także Marc Hirschi. Szwajcar przychodził do Tudor Pro Cycling Team jako kolarz, który w dwóch poprzedzających ten transfer sezonach plasował się w czołowej „10” rankingów, tymczasem ten rok kończy na 130. pozycji i bez choćby jednej wygranej. Nie mówię, że wyników nie było w jego wypadku wcale, bo w dorobku 28-latka znajdziemy np. 3. miejsce w Lidl Deutschland Tour, ale oczekiwania były zupełnie inne. Do grona rozczarowań łapią się też nie potrafiący nawiązać do wyników z czasów orlika, 25-letni Hannes Wilksch, a także 26-letni Marius Mayrhofer, który stracił większość roku z powodów zdrowotnych i stał się cieniem tego zawodnika, którego oglądaliśmy jeszcze niedawno.

Podsumowanie

Z Tudor Pro Cycling Team mam bardzo podobny problem, co jakiś czas temu z Bahrain-Victorious – oczywiście zachowując skalę tego, że ta 2. ekipa jest jednak zdecydowanie mocniejsza. Szwajcarska ekipa dowiozła w tym roku sporo lokat gdzieś na przełomie czołowej i drugiej „10” naprawdę dużych wyścigów, ale aż do sierpnia brakowało w niej błysku. Triumf w Tour de Pologne i 2 zwycięstwa w ramach Vuelta a España mocno odmieniły sytuację ratując zespół od łatki solidnego, ale bardzo nieskutecznego, ale wydaje mi się, że to nadal nie był rok, o jakim marzyli włodarze tej formacji. Ci, mając zwolniony budżet po odejściu Juliana Alaphilippe’a, sprowadzają jednak kolejnych interesujących zawodników i wydaje się, że z kursu obranego na UCI World Tour ciężko będzie ich zawrócić. Ten rok zbliżył szwajcarski zespół do awansu, choć nie aż tak mocno, jak można się było spodziewać.

Ocena potencjału Tudor Pro Cycling Team z Naszosowej zapowiedzi sezonu 2026: 4,5/10
Ostateczna ocena dla tej drużyny za sezon 2026: 4,5/10

Poprzedni artykułJan Bakelants odradza Evenepoelowi połączenie Giro i Touru w sezonie 2027
Następny artykułVincenzo Nibali ocenia trasę Giro d’Italia 2027 i wskazuje głównych faworytów
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze