Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Podczas efektownego wydarzenia mającego miejsce w Rzymie, organizatorzy Giro d’Italia zaprezentowali trasę 110. edycji swojego wyścigu. Ten rozpocznie się 8 maja 2027 roku w Trieście i zakończy się 30. dnia tegoż miesiąca na ulicach stolicy Italii. Oto pełny przebieg włoskiej trzytygodniówki.

W samo południe we wtorek 3 listopada rozpoczęła się piękna gala, podczas której w towarzystwie gwiazd obecnego kolarstwa, jego legend i wielu innych zaproszonych gości zaprezentowana została trasa 110. edycji Giro d’Italia. Włoski wyścig po raz pierwszy rozegrano już w 1909 roku, a zatem impreza ta jest o tylko 6 lat młodsza od Tour de France i o aż 26 lat starsza od Vuelta a España. Pierwszym zwycięzcą La Corsa Rosa został Luigi Ganna i aż do 1950 roku na liście najlepszych kolarzy znaleźć mogliśmy wyłącznie gospodarzy, wśród których były takie sławy jak Alfredo Binda (1925, 1927-29, 1933), Gino Bartali (1936-37, 1946) czy Fausto Coppi (1940, 1947, 1949, 1952-53). Tym pierwszym obcokrajowcem, którego nazwisko wpisano na słynne Trofeo Senza Fine został Hugo Koblet, a w kolejnych dekadach do grona słynnych triumfatorów dołączali m.in. Jacques Anquetil (1960, 1964), Felice Gimondi (1967, 1969, 1976), Eddy Merckx (1968, 1970, 1972-74), Giuseppe Saronni (1979, 1983), Bernard Hinault (1980, 1982, 1985), Miguel Induráin (1992-93) czy Marco Pantani (1998). W XXI wieku Giro d’Italia było świadkiem zarówno bardzo spodziewanych zwycięstw, które odnosili najwięksi tacy jak Alberto Contador (2008, 2011, 2015), Vincenzo Nibali (2013, 2016), Chris Froome (2018), Primož Roglič (2023), Tadej Pogačar (2024) czy w tym roku Jonas Vingegaard (2026), jak i niespodzianek, na jakie ówcześnie wyrastały triumfy takich kolarzy jak Ryder Hesjedal (2012), Tom Dumoulin (2017) czy Richard Carapaz (2019).

Nim dowiemy się kto w 2027 roku sięgnie po Trofeo Senza Fine, poznaliśmy przebieg przyszłorocznej edycji włoskiej trzytygodniówki. La Corsa Rosa będzie w przyszłym roku liczyła 3418,9 kilometra, w tym 56,9 kilometrów jazdy indywidualnej na czas i 50250 metrów przewyższenia. 7 spośród 21 etapów zakończy się metą na podjeździe.

Trasa 110. edycji Giro d’Italia (8-30.05.2027)

1. etap (08.05, sobota): Triest – Triest (172 km)

Choć Grande Partenza przyszłorocznego Giro d’Italia będzie miała miejsce na terytorium Włoch, to jednak początek włoskiej trzytygodniówki będzie mocno związany z sąsiadującą z tym krajem Słowenią. Premierowy odcinek, którego start i metę ugości Triest, przez sporą część będzie rozgrywał się poza granicami Italii, a krótkie podjazdy w końcówce sprawiają, że trudno jednoznacznie wskazać jakiego typu kolarze powalczą o różową koszulkę na otwarcie.

2. etap (09.05, niedziela): Lublana – Koper (166 km)

2. dnia włoska trzytygodniówka w całości będzie gościła w Słowenii, a dokładniej miastem startu została stolica tego kraju, metę zaś ulokowano nad Adriatykiem, w malowniczym mieście Koper. Choć cały etap zapowiada się dość spokojnie, to hopka w końcówce może nieco pokrzyżować plany sprinterom – a przynajmniej utrudnić ich pociągom kontrolowanie wydarzeń od A do Z.

3. etap (10.05, poniedziałek): Cervignano del Friuli – Possagno (163 km)

Organizatorzy włoskiej trzytygodniówki wyraźnie postawili na konkretny rodzaj etapów na początek – także i 3. dnia zmagań czeka nas płaski odcinek zakończony krótkimi hopkami. Gdyby Mads Pedersen pochodziłby z tych stron, napisałbym, że trasa została zaprojektowana z dedykacją dla niego.

4. etap (11.05, wtorek): Argentia – Misano Adriatico (151 km)

Po 3 dniach z hopkami w końcówkach, we wtorek przygotowano klasyczny sprinterski etap. Trasa częściowo będzie jednak prowadziła wzdłuż wybrzeża, co tworzy potencjał do ewentualnych rantów.

5. etap (12.05, środa): Filottrano – Sassotetto (139 km)

Do 5. dnia organizatorzy każą nam czekać na pierwszy z pojedynków pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej. Ten zapewne nie będzie jeszcze kluczem do końcowego zwycięstwa, albowiem sam etap z metą w Sassotetto należy do najkrótszych w całym wyścigu, a finałową wspinaczkę o długości 13,1 kilometra o średnim nachyleniu 7,4% poprzedzają krótsze podjazdy, na których ciężko spodziewać się większej selekcji.

6. etap (13.05, czwartek): Alba Adriatica – Lanciano (148 km)

Po 1. mecie na podjeździe, powrócimy na wybrzeże, a na kolarzy czekać będzie kolejny z etapów dedykowany sprinterom. Choć to dopiero 6. odcinek, to powoli powinna się tu krystalizować sytuacja w walce o cyklamenową koszulkę.

7. etap (14.05, piątek): Sulmona – Campo di Giove (19,6 km, ITT)

Faworyci klasyfikacji generalnej po „przerwie” w czwartek, zostaną wystawieni na bardzo ważną próbę podczas 7. etapu. Górska indywidualna jazda na czas może przynieść niemałe różnice, a Campo di Giove (12,5 km; 4,4%) wygląda na bardzo ciekawą wspinaczkę w kontekście takich zmagań. Ze startu wspólnego stawka przejechałaby ten podjazd na remis, bez pomocników i draftingu istnieje szansa na interesującą batalię.

8. etap (15.05, sobota): Trasacco – Neapol (219 km)

Pierwszy z najdłuższych etapów 110. edycji Giro d’Italia będzie miał miejsce w sobotę 15 maja. W drodze do Neapolu na trasie znalazła się tylko 1 górska premia niższej kategorii, a odcinek ten będzie dedykowany sprinterom.

9. etap (16.05, niedziela): Itri – Subiaco (180 km)

Najdłuższy „tydzień”, jak zwyczajowo nazywa się okres przed 1. dniem przerwy, zakończy 2. z górskich pojedynków „ramię w ramię”, jaki stoczą między sobą faworyci klasyfikacji generalnej. Choć na profilu tego aż tak nie widać, to finałowa wspinaczka w 1. części jest naprawdę stroma, a nawet mimo lekkiego wypłaszczenia w końcówce całość mierzy 13,9 kilometra o średnim nachyleniu 6,9%.

1. dzień przerwy (17.05, poniedziałek)
10. etap (18.05, wtorek): Palombara Sabina – Norcia (218 km)

Po dniu przerwy na kolarzy czekają 2 pozostałe z najdłuższych etapów zaplanowanych w ramach 110. edycji Giro d’Italia, a 1. z nich zabierze kolarzy w końcówce na przeszło 1500 metrów nad poziom morza. Pamiętając, że włoska trzytygodniówka rozgrywana jest w nieraz dość chimerycznym maju, może to oznaczać dość niskie temperatury, a w przypadku deszczu śliskie zjazdy do mety. Etap ten zapewne będzie celem dla wielu uciekinierów, którzy będą liczyli na ostrożność głównych faworytów i brak chętnych do narzucania tempa na tak długim dystansie.

11. etap (19.05, środa): Gualdo Tadino – Autodromo di Mugello (220 km)

We wtorek na kolarzy czeka 218 kilometrów, w środę zaś rozegrany zostanie najdłuższy etap 110. edycji Giro d’Italia – mierzący 220 takowych. Ten nie przyniesie jednak zapewne zbyt wielkich emocji, albowiem wydaje się być dedykowany sprinterom. Być może jednak dzielni uciekinierzy spróbują rzucić wyzwanie najszybszym kolarzom i ich pociągom.

12. etap (20.05, czwartek): Montecatini Terme – Zum Zeri (173 km)

Po dwóch bardzo długich etapach, organizatorzy Giro d’Italia przygotowali absolutną nowość na kolarskiej mapie świata – swój wyścigowy debiut zaliczy wspinaczka na Zum Zeri. 8,7 kilometra o średnim nachyleniu 8,7% anonsowane jest na bardzo wymagające dla kolarzy i wprost stworzone pod generowanie różnic.

13. etap (21.05, piątek): Borgo val di Taro – Reggio Emilia (176 km)

Dzień po batalii z metą na selektywnym podjeździe, faworyci ponownie otrzymają okazję do złapania oddechu, a do głosu powrócą sprinterzy, którzy tym razem zafiniszują w Reggio Emilia.

14. etap (22.05, sobota): Cantù – Piani di Bobbio (187 km)

22 maja rozegrany zostanie pierwszy z etapów, o którym można napisać, że zawierają podjazdy od startu do mety. Na 187-kilometrowej trasie znalazło się 5 górskich premii, w tym meta ulokowana została na interesująco zapowiadającym się Piani di Bobbio (10,1 km; 9%).

15. etap (23.05, niedziela): Autodromo Nazionale Monza – Mediolan (37,3 km, ITT)

Kurz po sobotniej, górskiej batalii nie opadnie, a na faworytów czeka kolejny z kluczowych etapów. Niemal 40-kilometrowa płaska jazda indywidualna na czas to jeden z tych odcinków, gdzie różnice będą mierzone w minutach – szczególnie gdyby do Włoch wybrali się kolarze pokroju Remco Evenepoela czy Paula Seixasa, a ich rywalami byli zawodnicy tacy jak np. Richard Carapaz czy Felix Gall. Niedzielna próba będzie ucztą dla fanów tego, jak kolarz i jego rower stają się aerodynamiczną jednością i męczarnią dla tych, którzy wszędzie poza górami polegają na wsparciu swoich kolegów.

2. dzień przerwy (24.05, poniedziałek)
16. etap (25.05, wtorek): Sondrio – Aprica (192 km)

Po dniu przerwy na kolarzy czeka etap, który śmiało można nazwać mianem królewskiego. Wszystko otworzy Passo del Mortirolo (12,4 km; 10,8%), po którym na kolarzy czeka Cima Coppi 110. edycji Giro d’Italia – Passo di Gavia (19,3 km; 7,8%). Jakby tego było mało, kolarze wrócą do podnóża Passo del Mortirolo i zmierzą się z nim 2. raz, by po zjeździe udać się do mety, którą ugości Aprica (13,6 km; 3,4%). Jeśli tylko pogoda pozwoli na pełne przejechanie trasy, to jest to jeden z tych etapów, gdzie można rozpocząć akcję od pierwszych kilometrów, a zgubienie kogoś z czołówki klasyfikacji generalnej na ponad pół godziny jest jak najbardziej realne.

17. etap (26.05, środa): Chiari – Vo’ (194 km)

17. odcinek idealnie pasowałby na początek wyścigu – ponownie będzie dość długo, płasko i monotonnie, by na koniec wyrosły 2 hopki, które spróbują utrudnić życie sprinterom i ich pociągom. Ci z grona najszybszych zawodników, którzy przeżyją morderczą próbę we wtorek, z pewnością tanio nie sprzedadzą skóry w środę, co jest złą informacją dla ewentualnych uciekinierów.

18. etap (27.05, czwartek): Rovereto – Madonna di Campiglio (154 km)

W czwartek zostanie rozegrany ostatni z etapów, które zawierają podjazdy od startu do mety. Na trasie znalazły się tu Passo del Ballino (16,3 km; 4,5%), pokonywane 2-krotnie Passo Durone (10,6 km; 6,7%), które przedzieli Passo Daone (7,1 km; 8,8%), a wszystko to będzie preludium przed finałową wspinaczką do Madonna di Campiglio (12,5 km; 5,7%). Choć organizatorzy nie wykorzystali najwyższych możliwych gór w okolicy, to nadal będzie to całkiem selektywny etap.

19. etap (28.05, piątek): Rovereto – Sacile (199 km)

Jeśli szukać by jakiejś logiki w tworzeniu trasy 110. edycji Giro d’Italia, to jej autorzy z pewnością chcieli zachęcać kolarzy do walki w górach oferując im następnie bardziej przelotowe, odpoczynkowe etapy. Nie inaczej będzie w ostatnim tygodniu, gdzie po trudnych etapach nr 16 i 18, na trasie znalazły się dedykowane sprinterom odcinki nr 17 i 19.

20. etap (29.05, sobota): Pordenone – Monte Zoncolan (180 km)

Losy klasyfikacji generalnej 110. Giro d’Italia będą się ważyły aż do przedostatniego dnia zmagań, a wszystko za sprawą tego, że jego metę ulokowano na legendarnym Monte Zoncolan (10,1 km; 11,9%). To jedna z najbardziej wymagających długich wspinaczek na świecie i praktycznie gwarancja emocji.

21. etap (30.05, niedziela): Rzym – Rzym (131 km)

Po raz 5. z rzędu Giro d’Italia zakończy się w stolicy Włoch, czyli Rzymie. Także i tym razem postawiono w końcówce na malownicze, miejskie rundy, podczas których realizator pokaże nam najpiękniejsze miejsca w tym mieście, a kolarze pozować do zdjęć będą m.in. z Koloseum w tle.

Poprzedni artykułLidl-Trek Future Racing przedstawia skład na 2027 rok
Następny artykułLorenzo Finn przed debiutem w WorldTourze: „Czuję się w 100 procentach gotowy”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Nienacki
Nienacki

Tour może Giro „buty czyścić” porównując trasy.