Już dziś rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Zmagania zainauguruje jazda indywidualna na czas elity kobiet oraz elity mężczyzn, ale trasy, z którymi zmierzy się światowa czołówka budzą sporo kontrowersji. O stanie dróg głośno wypowiedzieli się m.in. Klaas Lodewyck oraz Demi Vollering.
Przeszło 3 miesiące temu raportowaliśmy Państwu, iż organizatorzy Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 zwołali specjalną konferencję prasową, podczas której uspokajali federacje z całego świata, że problemy z dziurawymi drogami zostaną rozwiązane do momentu startu czempionatu. Teraz, po tym czasie, jak się okazuje kłopoty te nie zniknęły, a po rekonesansie część kolarzy i kolarek, a także ich sztaby, głośno narzekają na stan nawierzchni w Montréalu. Dla przykładu belgijska Sporza zdecydowała się zacytować Klaasa Lodewycka – dyrektora sportowego Red Bull – BORA – hansgrohe, który ściśle współpracuje z Remco Evenepoelem.
Drogi są w przerażająco złym stanie. To właściwie wstyd dla Mistrzostw Świata. Cóż, jest jak jest i musimy się z tym pogodzić. Trasa jest dobrze wytyczona, o to nie musimy się martwić, ale stan dróg po prostu przeraża. To, co robiliśmy podczas rekonesansu, można to porównać do robienia notatek przed rajdem. Przygotowaliśmy się do rywalizacji najlepiej, jak to możliwe, ale nie chcieliśmy też zapisywać zbyt wielu informacji. W końcu chodzi o zachowanie spokoju w głowie zawodnika. Wszystko, co najważniejsze, zostało odnotowane i przekazane
— mówił Klaas Lodewyck.
Suchej nitki na organizatorach nie zostawiła też faworyzowana w rywalizacji elity kobiet Demi Vollering. Zważywszy na miejski charakter trasy, kolarki miały niewiele czasu na zapoznanie się z trasą, a jak się okazuje trudnością będą nie tylko bardzo liczne zakręty, ale i dziury w asfalcie, których trzeba będzie unikać.
Nawierzchnia drogi jest miejscami naprawdę bardzo zła. Poza tym jest po prostu wiele zakrętów, które trzeba pokonywać ostrożnie, a na wyjściu z nich nagle pojawia się dziura
— powiedziała Demi Vollering cytowana przez NOS.
Taki stan nawierzchni może nie tylko generować dodatkowy stres u sportowców, ale i wypaczyć wyniki zawodów. Nietrudno wyobrazić sobie bowiem, że dziura w jezdni może się przyczynić do upadków bądź defektów. Oby niepokojące sygnały prosto z Kanady okazały się jednak być nieco przesadzone, a walka w jeździe indywidualnej na czas była przede wszystkim czystym sportowym widowiskiem.










Z jednej strony szkoda, bo to i zagraża bezpieczeństwu, i jest to wpadka wizerunkowa, ale z drugiej – to są Mistrzostwa, więc niech ci zawodnicy się czymś wykażą.
Hm, no a jak to wyglądało podczas wyścigu w Montrealu przed paroma dniami (nie oglądałem, bo uznałem, że skoro to ta sama trasa, to w pewnym momencie mógłbym zacząć wymiotować od tej samej rundy)?
Czasówka nie jest poprowadzona po dokładnie tych samych drogach co wyścig WT – runda powtórzy się dopiero podczas startów wspólnych.