fot. La Vuelta

Zachwycająca Grenada, szczyty pasma Sierra Nevada, 5000 metrów przewyższenia i wielki finał na debiutującym w hiszpańskim wielkim tourze Collado del Alguacil. Tak zapowiada się rozgrywany w tę sobotę królewski etap, mający ostatecznie przesądzić o kształcie klasyfikacji generalnej imprezy skazanej na bycie boleśnie przewidywalną jeszcze przed jej rozpoczęciem. Czy Vueltę stać na jeszcze jeden twist?

W ostatnią sobotę rozgrywania wyścigu kolarze zmierzą się z królewskim etapem 81. edycji Vuelty, liczącym 186,8 kilometra i blisko 5000 metrów przewyższenia, a przenoszącym akcję do najwyższego pasma górskiego kontynentalnej Hiszpanii – Sierra Nevada.

W programie dnia relatywnie łagodne pierwsze 50 kilometrów etapu po starcie z położonej na północny wschód od głównych szczytów La Calahorry, które zwieńczy rozgrzewkowy 3. kategorii Puerto de Blancares (7,4 km, śr. 3,6%).

Po pierwszym przejeździe peletonu przez Grenadę zostaje już sam konkret, a więc rundka z dwukrotną wspinaczką na bardzo nieregularną premię górską 1. kategorii na Puerto de El Purche (8,2 km, śr. 8,1%), następnie kolejna z 1. kategorii Puerto del Duque (7,4 km, śr. 8,1%) i finał trzytygodniowych zmagań w górach na debiutującym w tej roli Collado del Alguacil (8,3 km, śr. 9,8%, maks. 22%).

Decydujące wzniesienie, jedyne kategorii ESP (HC) tegorocznej odsłony imprezy i obiektywnie najtrudniejsze z tych, które przyszło kolarzom pokonywać, znane jest zawodnikom ekip trenujących w Sierra Nevada. Główną trudność, poza oczywistym stosunkiem długości do nachylenia, stanowi średniej jakości nawierzchnia i skaczący dość radykalnie na krótkich odcinkach gradient.

Oto, co na temat 20. etapu Vuelta a España 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 20 (12.09, sobota): La Calahorra > Collado del Alguacil (186,8 km | 4890 m)

Ostatni z górskich odcinków 81. edycji Vuelty, rozgrywany w górującym nad Grenadą paśmie Sierra Nevada, uległ dość konkretnym modyfikacjom względem tego, co zaprezentowane zostało w grudniu.

Organizatorzy wyścigu dołożyli jednak starań, by wykluczenie Alto de Hazallanas (w pierwotnym planie pokonywanego dwukrotnie) nie wpłynęło negatywnie na sportowe walory widowiska. W rezultacie pozostający w rywalizacji kolarze zmierzą się na etapie liczącym 186,8 kilometra i 4849 metrów przewyższenia, na które składa się pięć premiowanych podjazdów: Puerto de Blancares (7,4 km, śr. 3,6%), pokonywany dwukrotnie Puerto de El Purche (8,2 km, śr. 8,1%), Puerto del Duque (7,4 km, śr. 8,1%) i Collado del Alguacil (8,4 km, śr. 9,9%).

Warto zaznaczyć, że pomimo trasy bynajmniej nie omijającej gór szerokim łukiem, wieńczący przedostatni dzień rywalizacji Collado del Alguacil jest jedynym podjazdem kategorii HC/ESP całego wyścigu.

Pogoda

Maksymalnie 26-28 stopni Celsjusza, natomiast na wyżej położonych odcinkach trasy chłodniej, około 22-25 stopni. Bez deszczu, praktycznie bez wiatru.

Faworyci

Choć trzy poprzednie górskie odcinki padły łupem harcowników, dziś za odwrotnym scenariuszem przemawia czysta arytmetyka: różnice w klasyfikacji generalnej są możliwe do zniwelowania, jednak na tyle znaczące, że każdy, kto chce jeszcze cokolwiek w tej Vuelcie zmienić, musi ruszyć wcześnie – a im wcześniej otworzy się wyścig, tym mniej przestrzeni zostaje ucieczce na zbudowanie decydującej przewagi.

Na trasie królewskiego odcinka tegorocznej Vuelty wiele zależeć może od tego, jak długo Enric Mas (Movistar) będzie miał przy sobie pomocników z drużyny. Dotąd imponował formą, a na Peñas Blancas bez trudu odpowiedział na atak Rogliča, ale Collado del Alguacil to zupełnie inna bestia niż długie, równe wspinaczki, na których czuje się zdecydowanie najlepiej. Jeśli Hiszpan zostanie odizolowany wcześnie, seria ataków z czołowej dziesiątki na jedynej premii górskiej kategorii ESP całego wyścigu może przynieść oczekiwany skutek. Tym, co – wyprzedzając ruchy rywali – powinien zrobić Movistar, jest ponowne wysłanie w górę szosy jednego ze swoich kolarzy, tak jak w piątek Pablo Castrillo. Daje to faktyczne możliwości i w odniesieniu do obrony prowadzenia w klasyfikacji generalnej, i ewentualnej walki o znaczący etapowy triumf.

Felix Gall (Decathlon CMA CGM) ma dziś przed sobą najlepiej skrojoną pod własne predyspozycje sekwencję podjazdów całego wyścigu, więc musi atakować, i to nie na ostatnim kilometrze. Pytanie brzmi raczej, czy osłabiona utratą dwóch kolarzy ekipa jest jeszcze w stanie rozbić wyścig tak, jak robiła to w pierwszym tygodniu. Primož Roglič (Red Bull-BORA-hansgrohe) zaatakował wczoraj zbyt późno, co wpisuje się w jego styl prowadzenia rywalizacji, w związku z czym jego strata nie zmieniła się ani o sekundę, a piąty triumf w hiszpańskim wielkim tourze się oddalił. Dziś kluczowe dla obu, podobnie jak dla Richarda Carapaza (EF Education-EasyPost), będzie to, by skupić się na do pewnego stopnia wspólnym celu, zamiast patrzeć na siebie nawzajem: każda minuta spędzona na pilnowaniu rywali zamiast zmuszania do pracy Movistaru jest minutą oddaną liderowi.

Lepiej wyglądać zaczął Oscar Onley (Netcompany INEOS), a jego etapowe zwycięstwo może być prostą konsekwencją taktycznego klinczu, w jakim znajdą się wyżej wymienieni zawodnicy. Kolejną kostką tego potencjalnego domina jest walczący ze Szkotem o miano najlepszego młodzieżowca imprezy Jakob Omrzel (Bahrain-Victorious).

Taki scenariusz nie wydaje się szczególnie prawdopodobny, jednak jeśli ucieczka dostanie zielone światło, pierwszym nazwiskiem na liście jest Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), wczoraj zdruzgotany porażką na ostatnich metrach. Zgodnie z przewidywaniami Sepp Kuss (Visma | Lease a Bike) był w piątek kasowany przy każdej próbie odskoku, ale charakterystyka tego etapu odpowiada mu do tego stopnia, że rywale tym razem mogą nie mieć wiele do powiedzenia. Pello Bilbao (Bahrain-Victorious) czy Mikel Landa (Soudal Quick-Step) to typy z pogranicza taniego sentymentalizmu, wishful thinkingu i fanfiction, ale już João Almeidę (UAE Team Emirates-XRG) powinno być stać na jeden, ale za to bardzo konkretny wystrzał.

Kolejnymi solidnymi typami są Marco Brenner (Tudor Pro Cycling), Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Jørgen Nordhagen (Visma | Lease a Bike), Ivan Ramiro Sosa (Kern Pharma), Jan Hirt (NSN Cycling Team) i Andreas Leknessund (Uno-X Mobility).

Harmonogram

Start honorowy: 12:30
Kilometr 0: 12:36
Prognozowany finisz: 17:16-17:47
Transmisja TV: 12:15-18:00 na antenie stacji Eurosport 1 i platformie HBO Max


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułRemco Evenepoel: „Myślę, że wciąż jest coś do zrobienia przed mistrzostwami świata”
Następny artykułMontréal 2026: Tadej Pogačar jedzie do Kanady jako wsparcie dla swoich kolegów
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Pro hip-hop
Pro hip-hop

Mam wrażenie, że z takim zespołem (i tym jak generalnie drużyna ma na niego już „wywalone”, co widać m.in. jaki mu dali rower na czasówkę, zespół i wyczytać od początku można było w wypowiedziach dyrektora sportowego, że niby jadą na Roglica, ale w sumie… bez przesady) Roglic nawet w topowej formie (a daleko mu od takiej) miałby problem z wygraniem wyścigu – zwłaszcza, że to nigdy nie był kolarz pokroju Tadeja czy Jonasa, który przy pomyślnych wiatrach to i w pojedynkę mógłby wygrać. Nie wiem czy on jest w stanie jeszcze zrobić jakieś duże wyniki (na GT pewnie nie, na tygodniówkach coś się może jeszcze pewnie trafić) ale naprawdę na dobre mu tylko wyjdzie, że kończy z tą Borą (czy też bardziej Red Bullem).

wrednymisiek
wrednymisiek

Znowu brak mapki…