Fot.: La Vuelta

Wout van Aert wygrał 13. etap Vuelta a España! Kolarz Team Visma | Lease a Bike po niemal całodniowej ucieczce okazał się być najlepszym na ulicach miasta Loja, gdzie ulokowana została meta dzisiejszego odcinka. Liderem 81. edycji hiszpańskiej trzytygodniówki pozostaje Enric Mas z Movistar Team.

13. etap rozgrywany w ramach 81. edycji Vuelta a España startował z Almuñécar i poprzez 192,8 kilometra kierował się w stronę Loja. Był to odcinek wręcz wymarzony dla uciekinierów – podjazdy pod Alto de la Venta de la Cebada (14,1 km; 5,1%), Pinos del Valle (1,5 km; 6,8%), Alto del Legionario (5,8 km; 4,9%) oraz Puerto de Granada (6,5 km; 6,2%) były za proste, by do walki ruszyli faworyci klasyfikacji generalnej, a jednocześnie na tyle trudne, by nieliczne zespoły sprinterów były w stanie upilnować harcowników. To zapowiadało ciekawe ściganie.

Na starcie zabrakło dziś Alexey’a Lutsenko (NSN Cycling Team), a po chwili stawkę opuścił także 9. w klasyfikacji generalnej Gregor Mühlberger (Decathlon CMA CGM Team), którego wyeliminowała bardzo pechowa kraksa. Początek zmagań był zatem słodko-gorzki – z jednej strony walka o obecność w odjeździe dnia była naprawdę emocjonująca, z drugiej wyścig stracił swoich bohaterów w sposób, który zawsze budzi smutek.

Tymczasem walka o zawiązanie się ucieczki trwała w najlepsze, a w jej efekcie przed peletonem znalazło się aż 43 kolarzy. Na Alto de la Venta de la Cebada (14,1 km; 5,1%) jako 1. zameldował się Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), który ponownie pokonał w walce o punkty do tego zestawienia 2. na tejże Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious). Za Belgiem i Kolumbijczykiem podążali tymczasem tacy zawodnicy jak 7. w klasyfikacji generalnej Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), świetni górale tacy jak m.in. Léo Bisiaux i Matthew Riccitello (Decathlon CMA CGM Team), Clément Berthet (Groupama-FDJ United), Valentin Paret-Peintre i Filippo Zana (Soudal Quick-Step), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Jarno Widar (Lotto Intermarché) czy Eddie Dunbar (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), z którymi do walki stanęli szybcy zawodnicy pokroju Matthew Brennana (Team Visma | Lease a Bike), Magnusa Corta i Andreasa Krona (Uno-X Mobility), Axela Laurance’a (Netcompany INEOS), Pau Miquela (Bahrain-Victorious) czy Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost).

Tak liczna ucieczka nie była w stanie zgodnie współpracować i dość szybko nastąpiły w niej podziały. Już na 130 kilometrów przed metą 10 zawodników zostawiło pozostałych 33 za plecami, a peleton jechał zaskakująco wolno jak na fakt, że uciekał im tracący jedynie nieco ponad 7 minut Mattias Skjelmose. Cały ciężar pracy spadł na zawodników Movistar Team, którzy 2. dzień z rzędu zostali wystawieni tym samym na naprawdę ciężką próbę.

Tą dziesiątką, która zyskała na 60 kilometrów przed metą 1,5 minuty przewagi nad ponad 30-osobową pogonią, byli Matthew Brennan (Team Visma | Lease a Bike), Andreas Kron i Andreas Leknessund (Uno-X Mobility), Léo Bisiaux (Decathlon CMA CGM Team), Clément Berthet i Guillaume Martin (Groupama – FDJ United), Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost), Cristián Rodríguez (XDS Astana Team), Kevin Vermaerke (UAE Team Emirates-XRG) oraz Lars Craps (Lotto Intermarché). Peleton na tym etapie zmagań tracił niemalże 5 minut do czołówki.

40 kilometrów przed metą, tuż przed ostatnią dziś górską premią na Puerto de Granada (6,5 km; 6,2%), do 1. grupy przeskoczyła część spośród zawodników z pogoni, a na zjeździe w ich ślady poszła także i reszta uciekinierów. Z tyłu tymczasem do pomocy dla przedstawicieli Movistar Team włączyli się kolarze Netcompany INEOS, którzy starali się pracować na rzecz Oscara Onleya.

Połączenie się odjazdu sprawiło, że momentalnie zaczęły się skoki mające na celu jego ponowne podzielenie. Ponownie szalenie aktywny był Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), z którym tym razem odjechali Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost), Kevin Vermaerke (UAE Team Emirates-XRG), Léo Bisiaux (Decathlon CMA CGM Team), Finn Fisher-Black (Red Bull – BORA – hansgrohe), Matthew Brennan (Team Visma | Lease a Bike), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Simon Dalby (Uno-X Mobility) oraz Jarno Widar (Lotto Intermarché). Dziesiątka dość sprawnie zyskała minutę nad kolejną grupą i na 15 kilometrów przed metą wyglądało na to, że to jeden z tych kolarzy sięgnie po zwycięstwo podczas 13. odcinka La Vuelty.

Ze względu na obecność w czołówce dwóch szybkich kolarzy z Vismy, reszta postawiła na próbę wygrania poprzez wcześniejsze odskoczenie. Brennan i Van Aert musieli w efekcie co rusz spawać kolejne ataki, a te nie ustawały ani na moment. Niespełna 4 kilometry przed metą ten kluczowy przypuścił Valentin Paret-Peintre, do którego dołączył tylko Wout van Aert. Dwójka dotarła razem aż na finisz, gdzie choć to Francuz ruszył jako pierwszy i wydawało się, że może zaskoczyć, to jednak gdy w grę weszła maksymalna prędkość, tego pewnie ograł jego belgijski rywal. Tym samym Wout van Aert odnosi swoje 4. w karierze etapowe zwycięstwo podczas Vuelta a España.

Wyniki 13. etapu 81. Vuelta a España:


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułTour of Britain 2026: Olav Kooij pokonuje Tima Merliera
Następny artykułMontréal 2026: Belgowie spędzą 2 tygodnie na kanadyjskiej prowincji
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Jeśli by to Wout przegrał z Toulouse-Lautrekiem, to byłby powrót do najgorszych tradycji.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

To nie miało być naśmiewanie się z wyglądu, sympatyczny Francuz kojarzy mi się z ichniejszym stereotypowym artystą malarzem.

Mikołaj
Mikołaj

Skjelmose mógł małym kosztem nadrobić parę minut ale się zagapił i dojechał w 2 grupie. Tak czy siak nadrobił ale mógł więcej. No cóż jakoś wydawało mi się że Jumbo przekombinuje tą końcówkę ale czapki z głów Van skakał próbował aż odjechał i tyle go widzieli No Paret-Pointr mądrze zareagował ale nie miał szans w tej końcówce. Chodź brawo za walkę.

Łukasz
Łukasz

Visma po raz kolejny pokazuje jak planuje się i realizuje wyścigi taktycznie. Nie mają szans na wygraną w całym tourze, ale za sprawą Vouta i Brenana skoszą maximum zysku i na koniec Vuelty to oni będą posiadać największą ilość skalpów. UAE mogło by się sporo od Holendrów nauczyć. Zespół oparty na jednym genialnym kolarzu to odrobinę za mało. Za dużo tam pomocników i tylko jeden rasowy lider, bez którego zostają jak dzieci we mgle. Trochę to smutne, ale realia peletonu są bezwzględne. Ekipy poczuły krew i nie zawahają się, aby sięgać po zwycięstwa. I dobrze w końcu monopol w żadnej dyscyplinie życia nie jest wskazany.

MaciekSatan
MaciekSatan

Czapki z głów dla Vismy za etap. Wout skoczył, pociągnął i odjechał, ale dla mnie robokopem tego etapu był M. Brennan.

Maciej
Maciej

Bardzo cieszy dobra fora Wouta przed Kanadą myślę, że będzie dobry wyścig. Szkoda, że bez Tadka, bo już słyszę te komentarze ktokolwiek tam wygra „wygrał bo Tadeja nie było, he he…

Znawca
Znawca

@Łukasz szczególnie na poprzedniej Vueltcie i ostatnim Giro, gdzie notabene też im lider wypadł, to że coś nam pasuje do narracji to nie znaczy, że tak jest ^^

Lance
Lance

@Maciej jest na to bardzo prosta odpowiedź – Tadek sam wiedział, na jakie ryzyko się pisze startując w tej Vuelcie, no i tym los wystawił dość słony rachunek.