fot. Le Tour de France Femmes avec Zwift

Czy można odnieść 132. zawodowe zwycięstwo w karierze i powiedzieć po nim, że się w nie nie wierzy? Jak widać można, a dowodem na to są słowa Loreny Wiebes po triumfie na 1. etapie tegorocznego Tour de France Femmes. Holenderka z Team SD Worx – Protime sięgnęła po wygraną, choć wielu nie spodziewało się, że sprinterka będzie w stanie przetrwać trudy finałowej wspinaczki w Lozannie.

Już przed startem 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift pojawiły się dość głośne dyskusje o tym, że tegoroczny wyścig rozgrywany na szwajcarskich i francuskich szosach nie jest dedykowany sprinterkom. Mimo to te dość licznie stawiły się na jego starcie deklarując, że będą próbowały szukać swoich szans. Wśród nich była najlepsza w tej specjalności Lorena Wiebes, która nie do końca wierzyła, że jest w stanie powalczyć w Lozannie. Czas pokazał jednak, że słowa kolarki Team SD Worx – Protime sprzed startu były nieco zbyt skromne.

Organizatorzy nazywają ten etap płaskim, więc to właśnie tam można zdobyć najwięcej punktów do zielonej koszulki. Zależy mi na niej, więc zobaczymy, czy uda się powalczyć. W sobotę dam z siebie wszystko, ale wszystko musi pójść idealnie. To trudna końcówka, być może za trudna, ale trzeba próbować. Dzień później nie będzie zresztą łatwiej. To nie jest wyścig dla sprinterek

— mówiła przed startem 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift najlepsza na 1. etapie tego wyścigu Lorena Wiebes.

Holenderka do Lozanny udała się zaraz po wygraniu 3 etapów i klasyfikacji generalnej 4. Tour de Pologne Women. Jak widać dobra forma nie opuszcza 27-latki, która mimo prowadzącego na metę podjazdu pod Côte Saint-François (2,6 km; 4,6%), jako jedyna ze sprinterek potrafiła utrzymać się z faworytkami klasyfikacji generalnej i pokonać je na ostatnich metrach.

Nie mogę w to uwierzyć. Po pierwszych atakach w końcówce nadal czułam się dobrze. Potem pomyślałam – został mi tylko kilometr, muszę się trzymać, nie mogę się teraz wycofać. Przez chwilę byłam trochę zablokowana, bo EF startował z prawej strony, ale znalazłam wyjście. Wystartowałam trochę wcześniej, bo pomyślałem, że nie można przespać tej końcówki. Jestem bardzo zadowolona ze wsparcia zespołu. To dodało mi dodatkowej energii. Sztab również we mnie wierzył, mimo że sama miałam wątpliwości. Jestem za to bardzo wdzięczna

— mówiła na gorąco Lorena Wiebes, która w ten sposób po raz 2. w karierze założyła żółtą koszulkę liderki Tour de France Femmes avec Zwift.

Jutro na zawodniczki czeka niemal 150 kilometrów pomiędzy Aigle a Genewą. Na trasie znalazły się takie podjazdy jak Côte de Chexbres (3,3 km; 5,5%), Côte de Savigny (2,5 km; 4,9%), Côte de Cossonay (2 km; 5,9%), Côte de Bougy-Villars (900 m; 8,8%) czy Côte de Mont-sur-Rolle (2,3 km; 6,5%), ale tym razem trudności będą mocniej oddalone od mety, którą zaplanowano na płaskim. Czy Lorena Wiebes zdoła przedłużyć swoją zwycięską passę, która trwa od 1. etapu Tour de Pologne Women? Dowiemy się w niedzielne popołudnie.


Wszystko o 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift:
Poprzedni artykułRemco Evenepoel: „To był najtrudniejszy z czterech moich sukcesów tutaj”
Następny artykułProfesjonalny wyścig kolarski dla amatorów w północnej Małopolsce nabiera rozmachu!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze